O czym chcesz poczytać na blogach?

Murakami

Po srebrzystej stronie lustra

Trakcie którego odchodzi od niego żona, a on styka się z dziwnymi rzeczami, pozwalającymi mu w końcu zetknąć się z innym światem. W jego otoczeniu pojawiają się dziwne kobiety a każdy napotkany człowiek opowiada swoją historię. Okada nie jest bohaterem sympatycznym – to raczej typ człowieka, który zupełnie nie ma pomysłu na siebie, nie potrafi się za nic zabrać i wegetuje jak pierdoła, wytracając czas. Wszyscy bohaterowie Murakamiego, których dotąd poznałam, są podobni (przynajmniej w moim odczuciu) - nie są to postaci aktywne, ale bierne, poddające się falom rzeczywistości. Może to wynikać ze specyfiki kultury japońskiej, albo po prostu z pomysłu Murakamiego na literaturę. To, że obserwujemy świat oczami Okady (narracja pierwszoosobowa) tylko pogłębia nasze wrażenie, że mamy do czynienia z niezdecydowanym, powolnym człowiekiem bez ikry. Wielu może uznać to za podstawową wadę książki, bo trudno z takim bohaterem się utożsamić. Ale dalej nie jest lepiej. Murakami wplata Okadę w zdarzenia, które są niezrozumiałe i wcale nie zamierza ich wyczerpująco nam wyjaśniać. Dlatego na przykład zakończenie jest w książce obecne, ale mamy wrażenie, że historia się urywa, bo z tego zakończenia nie wynika zbyt wiele.

Inna sprawa to konstrukcja książki. Murakami konsekwentnie buduje ją z bardzo różnych.

aw-fanfiction blog

Ojciec z niesmakiem. – Kiedy zrozumie, jak wysoce niewłaściwe było składanie panu Ochida tak niestosownych propozycji...
Sanaka w ostatniej chwili ugryzł się w język by nie powiedzieć, że Ochida w niczym nie przypominał biednej, gwałconej dziewicy, kiedy z entuzjazmem pozwalał wpychać sobie język do gardła.
– Dobrze, już dobrze – burknął ugodowo. Poprawił pod szyją nieskazitelnie zawiązany krawat i westchnął rozdzierająco. – Chodźmy tam, zróbmy dobre wrażenie i wracajmy do domu. Naprawdę wkurza mnie to, że muszę lizać dupę jakiemuś fagasowi tylko dlatego, że trzyma jego firmę w łapach – wymruczał buntowniczo do Murakiego, kiedy ich ojciec wysiadł już z samochodu i majestatycznym krokiem podążył do wejścia. Sanaka powlókł się za nim, zastanawiając się po drodze, czy jego brat naprawdę mruknął coś, co brzmiało tak, jakby jego taka perspektywa nie wkurzała. Po krótkim namyśle stwierdził, że zdecydowanie woli opcję z przesłyszeniem się i poczuł pierwszy, nieśmiały dreszcz klaustrofobii, kiedy zamknęły się za nim ciężkie drzwi. Z westchnieniem przylepił do ust grzeczny uśmiech i podążył za swoim ojcem w głąb salonu.

Specyfiką domu Ochidy był bez wątpienia kompletny brak służby. Jakiejkolwiek służby, od kucharek zaczynając a na kierowcach.

Oglądam, czytam, gram

Ale nie dokładnie takie same sprawy - mówi, a robi to z sympatią i wdziękiem.

 Nie wiem, może to ja mam wrazenie, że kiedy pisze niektóre książki to się ciepło uśmiecha? 

08:31, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 maja 2008
"Ślepa wierzba i śpiąca kobieta"

Tytuł: "Slepa wierzba i śpiąca kobieta"

Kategoria: książka


Autor: Haruki Murakami


Do Ulubionych? TAK

 

 

Murakami dotyka tego trudnego tematu dorosłych-niedorosłych, poetów-bankierów, tematu świata oferującego tak wiele pustych kalorii, że zatraca się smak śliwki i rozmarynu. Bohaterowie rozmawiaja ze sobą seksem - smutnym, cichym, porażającym w swej samotności. Seks stał się językiem - mówi Murakami. Otacza nas ze wszystkich stron, włazi do oczu, uszu, znamy go doskonale, nie potrafimy mówić inaczej, tylko gdzieś tam w tyle głowy brzęczy nam pragnienie innego języka - emocji, słów, pragnień, dążeń - ale nie potrafimy tamtych słów wydobyć na światło dzienne. "Wydaje mi się, że.

Rozmyślania ślepego o kolorach...

Komentarz »
wtorek, 13 grudnia 2011
Sesemes do mózgu

Dzisiejsze motto: "Nie analizujemy!"

 

Staram się ograniczyć myślenie. Za dużo z niego nie ma, a jeszcze człowiek może, o zgrozo, dojść do jakichś wniosków. Pół biedy, jak są pozytywne. Dlatego wysłałem esemesa do mózgu: "Słuchaj stary, dzisiaj odpuszczamy". Nie odpisał. Nawet raport nie przyszedł.

 

Czytam sobie książkę. Taka średniawa, nic specjalnego. Pewnie za tydzień o niej zapomnę. Jakoś Murakami mi nie podszedł, a podobno wielokrotny kandydat do Nobla.

 

Jak śpiewał Grzesio T. : "Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się nic...". Najwyższy czas, żeby w moim życiu jednak zaczęło się coś dziać. Ale tak w granicach rozsądku oczywiście. Bo stagnacja z marazmem i brakiem motywacji do czegokolwiek rozgościły się w moim domu i nawet założyły papucie. Herbaty im cholera nie zrobię!

 

Tagi: marazm Murakami myślenie
18:55, saptherunes
Link Dodaj komentarz »

Noce w rodhante - bloog.pl

Mnie puszczą. Poza tym ja sama nie jestem raczej jakąś bestią imprez.

Dnia 8 stycznia odbędzie się WOŚP i po raz pierwszy będę zbierała pieniądze do puszek. Wypatrujcie mnie na ulicach stolicy Wielkopolski.

Mam teraz trochę rzeczy na głowie, trochę rzeczy mnie martwi. Pociesza mnie to, że obecnie nie jestem na szczęście w nikim zakochana.

Na szczęście.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330681029,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mistrz Słowa - znowu o Murakamim, jednej z moich Muz (chociaż męskiego rodzaju)

środa, 21 grudnia 2011 20:14

Myślę, że jak już jestem człowiekiem, to trzeba mieć jakieś człowiecze pragnienia. Chciałabym zostać Mistrzem Słowa. Żeby wyrazy w moich dłoniach stawały się oswojone i dobrze znane, żebym potrafiła wykorzystać całą ich moc, żeby były.

Londynski Spleen czyli uaktualnik dla przyjaciol i nie tylko...

Marzec 2011
Kwiecień 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Sierpień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Styczeń 2012
Ostatnie wpisy
  • Street Art w Barcelonie
  • Fatou
  • Mr Jack
  • Tak bylo
  • Kolejna muzyczna milosc
  • Pocztowki z Paryza cz 2
  • Pocztowki z Paryza
  • Sangare po raz drugi
  • Reggae nie musi byc z Jamajki
  • Muzyczny poprawiacz humoru...
Zakładki:
Good book
Aravind Adiga "White Tiger"
Carlos Ruiz Zafon "Gra Aniola
Carlos Ruiz Zafon "The Shadow of the wind"
E E Schmitt "Ewangelia wedlug Pilata"
Elizabeth Gilbert "jedz, modl sie, kochaj"
Haruki Murakami "'Norwegian Wood"
Haruki Murakami "Po zmierzchu"

Światłocienie



Zapewnie nie są to rzeczy z tej półki najwyższej z najwyższych, ale... Ale solidna proza "środka". Nie czytadła - Literatura.

Pears wyraźnie zafascynowany dokonaniami Umberto Eco. Klasy tego genialnego Włocha nie ma, jednakowoż przekonany jestem, że czasu nie marnotrawię czytając "Którędy(...)"

Tak prawdę mówiąc, to trudno zazwyczaj o obietywne podejście i jednoznaczne stwierdzenie - kto jest li tylko dostarczycielem prozy rozrywkowej wysokopoziomowej, a kto tworzy rzeczy, które bez wątpienia są genialne, z gwarantowaną przepustką do historii literatury/kultury/szczytowych osiągnięć myśli człowieczej.
Murakami na ten przykład. Uporać się z nim/stosunkiem do niego jakoś nie potrafię. No owszem, zachwyca "Kafką nad morzem" i "Kroniką ptaka nakręcacza", ale ciągle mnie coś tam uwiera. Wciskają się skojarzenia z Jonathanem Carrollem, z (tfu!) Coelho. Że wiecie, jednak popowe bardzo. Owszem, chwytliwe, błyskotliwe, zgrabnie podane lecz bardziej efekciarskie niż efektywnie tworzące nową jakość/wartość.
Murakami jest dla mnie za mało japoński. Porównuję z takimi jak Yasuari Kawabata, Kenzaburo Oe, Sakyo Komatsu, Mishima Yukio. Abe Kobo - ten to już w ogóle klasa sama w sobie, bo "Kobieta z wydm" jest wręcz idealnym koktajlem.