O czym chcesz poczytać na blogach?

Muchomor

kisio blog

Że bohater sam się wymyśli, albo już istnieje gdzieś, albo jest postacią istniejącą w rzeczywistości. Bywa i tak, że to sam autor jest bohaterem. W tym opowiadaniu tak nie będzie. Bohatera najlepiej wymyślić samodzielnie, wtedy wiadomo co i jak, a w razie wątpliwości można coś sobie o nim dowymyślić, a jak coś nie pasuje to przewymyślić. Rozdział nazywa się... każdy wie jak, prawda? No i każdy zastanawia się gdzie ten bohater.
Każdy ma nadzieję się zjawi wreszcie. Ja nie jestem każdym to nie wiem czy dobrze napisałem o każdych, ale każdy widzi, że się starałem. Staram się dalej i przedstawiam głównego bohatera.
Główny bohater to Stary Muchomor, który rośnie w lesie mieszanym, na terenie licznie zamieszkanym przez dziką zwierzynę i leśne stwory takie jak teściowa borsuka czy sosna widmo, która pojawia się w różnych miejscach i rzuca szyszkami w leśników i grzybiarzy. Taki właśnie jest ten las. Pełen życia i ciekawych zdarzeń. Nasz bohater, Stary Muchomor, radzi sobie w tym lesie całkiem nieźle, pomimo tego, że ma drewnianą nogę, a kapelusz mu osiwiał miejscowo, a nawet zakradła się tu i tam łysina. Stary Muchomor to doświadczony grzyb i bez trudu radzi sobie w lesie pomimo swoich wad. Robaczywy nigdy nie był, bo dzielnie odpędza, czasem nawet bardzo tłumnie przybywające, robaki, które.

A MY WCIĄŻ ZBIERAMY

historia lubi sie powtarzać
Zdawało mi się, że po trzech piwach powinno się robić lżej na sercu, ale pomyliłam się. Na trochę wszystko ucichło, przestalam walczyć. Dziś znów dopada mnie to samo uczucie co pare miesiecy temu. nie wiem co mam robić, juz nawet nie mam sily myslec. Dziesiaj pije.
17:35, grzybiarze
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 maja 2007
Głupi muchomor!!!!

Pamiętacie jak mówiłam że nie jestem w stanie nikogo pokochać?

Od pół roku spotykam się z Tomkiem... Kocham go tak że aż mi zapiera dech w piersiach,

Tylko że... On mnie nie umie kochać. Teraz siedzę w domu i patrzę w sufit, ryczę jak nastolatka. On nie ma czasu bo ona wymyśla tysiąc pretekstów żeby nie mógł do mnie przyjechać.

 Nawet jak byłam naprawdę sama nie czułam się tak samotna. Miłość nie jest dla muchomorów, muchomory kochają całym ciałem i duszą nie potrafią kochać tylko.

no to się wgryzam...

Więcej jest tych, co to chodzą własnymi ścieżkami i mają wszystko i wszystkich w swoich zacnych, powabnych, jak na koty przystało, czterech literach. Wiem, wiem. Potrzeba chwili, chwyt marketingowy. Telewizja musi pokazać coś, co nas pocieszy i wmówi nam, że jednak nie jest tak źle z tym naszym życiem, jak się nam wydaje, bo przecież psy gadają. Nam się robi przez to lżej na duszy i... częściej siedzimy przed pudłem.
9. Mieli do mnie zadzwonić w sprawie pracy, zadzwonili, powiedzieli, że znów zadzwonią w sprawie szkolenia, bo zostałam przyjęta i... i nie zadzwonili do jasnej anielki! I już pewnie nie zadzwonią, bo przecież po co? Po co kurde takiemu muchomorowi praca, no? pffff. Telekompromitacja. Mufokomprotmitacja. Bo już się zaczęłam chwalić, że mam pracę i nawet mi będą za nią płacić;> Obiecanki cacanki, a muchomorowi radość. Pewnie zobaczyli, jak mnie w maliny mój "byłex"* wpuszcza i postanowili zrobić to samo. A co?!:> Ktoś musi mu przynajmniej dorównać, bo lepszy to nikt nigdy w olewaniu nie będzie. Miałam nie pisać o pracy, bo nie chciałam zapeszać... no ale mnie w balona zrobili więc już z czystym sumieniem mogę:>
10. Dobijamy do dziesiątki i idziemy spać. Wszakże trza nabrać sił przed nowym dniem, zwykłym dniem, dniem zawalonym nauką i kopaniem się po dupie, żeby ze wszystkim.

Lata przedszkolne Mikey'a Way' a - Onet.pl Blog

6 % shatana
3. Akcja!

Huahahaha Dzisiaj dorwalam sie komputera siostry, i mam polskie litery XD A ona nawet nie wie ze jej go zabralam, musiala zalatwic jakies sprawy na miescie XD A teraz kolejny odcinek :

 

Drugiego dnia też poszedłem do przedszkola. Tylko że wcale nie było tam sceny, Gerarda - muchomora, szczypiorka tym bardziej nie, ani Gerarda - świnka. Choć Gee jest podobny do świnka, więc nie musi się przebierać.

Przyszedłem z mamą. Ale, jak się okazało, chciała sobie pójść i zostawić mnie tu samego. Wszystkie mamy robiły swoje dzieci w balona - pierwszego dnia przyprowadzały je tu i były razem z nimi, a na drugi dzień zostawiały na pastwę losu. No, może tych pań przedszkolanek.
Mama powiedziała mi, że wróci. No to dobra, będę czekać, przecież jej wierzyłem.
Zostałem sam. Dopiero teraz przyglądnąłem się temu całemu przedszkolowi czy przedszkolu. Wszystko tu było takie dziwne, i na siłę miłe. Siedziałem na podłodze jak.

Droga niewybrana | przemyślenia Wężyka.

Odczytać wodomierz”. Tajna agentka odsłoniła firanki w kiblu, po czym wbiegło 10 kotów……… MÓZG ROZJEBANY ale za to sama odczytała wodomierz!) Nawet nie wiem co napisałem!? Jak coś to to są fakty xD

Odpowiedz
  • Wężyk

    Ja bym Ci wkręcała, że te koty to moje wierzchowce są. A co! Miałabym ujeżdżeniowca, skoczka i konia crooss’owego. Trochę rekreacyjnych ciap też.

    Odpowiedz
  • Bratzacieszyciela

    Cha cha, zaśmiała się księżniczka i poszła prać skarpetki.
    Powiedziała co wiedziała, a na koniec odleciała. Odleciała, a wieczorem ślub już brała z muchomorem.

    Odpowiedz

  • Zapiski rozmaite.

    08:27, pani.grudniowa
    Link Dodaj komentarz »
    piątek, 22 października 2010
    Drugi przeszczep wątroby u Tomka.

    Sześcioletni Tomek z Tarnawic pod Przemyślem przeszedł drugi już przeszczep wątroby. W sierpniu chłopczyk zjadł grzyby nazbierane przez jego rodziców. Na nieszczęście chłopca i jego najbliższych wśród grzybów jadalnych znalazł się trujący muchomor sromotnikowy.

    Muchomor sromotnikowy           - Amanita phaloides.

    Pierwszy przeszczep nastąpił w 9 dobie po zjedzeniu feralnego posiłku [w zasadzie w ostatniej chwili]. Historię walki o życie 6 - latka cała Polska śledziła z zapartym tchem mając nadzieję,ŻE MU SIĘ UDA. Ja również z całego serca kibicuję temu malcowi. Wprawdzie nie mam dzieci, ale jestem ciocią trójki szkrabów w wieku 8 i 6 lat oraz niecałe 1,5 roczku. Bardzo ich kocham i gdyby coś stało się któremuś z nich to chyba pękłoby mi serce. Aż trudno sobie wyobrazić co czują rodzice małego pacjenta. Na.