O czym chcesz poczytać na blogach?

Moździerz

Page Found

Bliźnięta- Bezpośrednia percepcja komunikowanie odkrytych powiązań.
Zmienna ciekawość, rozmowność, przyjazne nastawienie.

Znaki wodne

Rak- Opiekuńczość, empatia.
Odczuwanie, rezerwa, nastroje, wrażliwość, ochrona siebie.

Skorpion- Penetracja poprzez siłę intensywnych uczuć.
Kompulsywny żądze, głębia, kontrolowana namiętność, skrytość.

Ryby- Uzdrawiające współczucie wobec wszystkich cierpiących.
Tęsknoty duszy, idealizm, jednia, natchnienie, wrażliwość na ciosy.


Nawiasem moowiąc ja jestem Wagą:)

skomentuj (1)




2003-02-06 00:25:30 >> Magiczny pył na Miłość

- mały moździerz
- woda mineralna
- odrobina soli mineralnej w granulkach
- dwa dowolne kadzidełka
- 28 ziarenek białego pieprzu
- 28 gramów suchych płatków czerwonej róży
- 28 ziarenek kolendry
- srebrne pudełko
- szklanka


Wlej do szklanki trochę wody mineralnej i wsyp odrobinę soli. Zmocz tym moździerz i okadź go dymem z kadzidła. Powtórz to, aż laseczka się wypali. Wskazującym palcem prawej ręki naznacz na moździerzu trzy krzyże. Zrób to samo lewą ręką. Nie wycieraj zamoczonych rąk, poczekaj, aż same wyschną, następnie utłucz ziarna i płatki w moździerzu, myśląc przy tym o osobie, której zaaplikujesz ten proszek.
Zamknij proszek w.

Niech z naszych kości narodzi się mściciel

Smok, to jednak mają swój urok. Zawsze zadziwiało mnie, iż do tego żywiołu zaliczano tygrysy i lwy. Podobno miały ognistą duszę.


Piątym żywiołem była energia. Utożsamiana często z japońskim piorunem, ale to błędne przekonanie. Nasza energia to nie tylko zjawiska ale i uczucia, emocje oraz wiele rzeczy nie widocznych dla oczu.


– Pójdę poczytać trochę o ognistych strzałach – odezwałam się po chwili ciszy.


Było pochmurne, sobotnie popołudnie. Jednak nijak nie miało się na deszcz. Ot posępna pogoda, łudząco podobna do mojego nastroju.


Babcia spojrzała na mnie znad siekanej szałwii. Zapach ziół unosił się w całym pomieszczeniu. Odłożyłam na moździerz, a skruszony bezoar wsypałam do szklanej miseczki i położyłam na blacie, tuż obok starannie posiekanych ziół.


­– Jest piąta po południu – oznajmiła babcia – możesz już skończyć z nauką. Daruje ci te ogniste strzały, jeśli przyniesiesz mi wody ze studni.


Pokiwałam głową z uśmiechem. Wzięłam dwa drewniane wiadra i wyszłam na ganek. Zawsze uważałam, że nasze podwórko jest niezwykłe.   Zieleń sączyła się z drzew, a jabłka pulchniały czerwieniąc się na gałęziach. Miałyśmy też szklarnię z ziołami, ogródek warzywny i obowiązkowo kilka drzew owocowych.


Wbrew pozorom wydobywanie wody ze studni nie jest taki łatwe. Zwłaszcza, kiedy wiadro jest.

Wokowe opowieści

Materiał z którego wykonany jest tradycyjny chiński parownik. Bambus jest odporny na wodę i temperaturę. Jest bardzo tanim materiałem. Normalnie cały parownik powinien być wykonany z niego w 100%, ale ostatnio pewnie ze względu na wygodę i czas łączy się niektóre elementy za pomocą zwykłego miedzianego drutu . Najważniejsze jest jednak to że żywność nie ma kontaktu z metalem podczas parowania. Kontakt z metalowymi elementami naczyń zawsze wprowadza niepożądane metaliczne aromaty do potraw. Zwróćcie uwagę że w książkach kucharskich często podkreśla się tą kwestię zaznaczając np: żeby użyć porcelanowej/plastikowej miseczki na produkty i sosy, nie kroić sałaty metalowym nożem, zastosować nie metalowy moździerz do przygotowania pasty, itd. Metal żeby nie wiem jak szlachetny zawsze pozostawia po sobie ślad w potrawie.

Bambusowe parowniki wykonuje się w wielu rozmiarach, najpopularniejszy rozmiar ma 23cm średnicy zewnętrznej. W restauracjach często podaje się w nim całe danie np: 3 Chińskie sakiewki. Z upływem czasu parowniki zmieniają swoją barwę z jasnej na ciemną, co nie wygląda atrakcyjnie jednak działają cały czas tak samo dobrze. Parowniki są tak skonstruowane żeby można było je stawiać piętrowo na sobie. Wtedy udaje się przygotować kilka razy więcej produktów lub kilka miseczek/porcji potrawy na raz.

Jak się używa takiego parownika ?
Najczęściej w.

bettineum.wordpress.com

Pracownia Bettineum | Wypromuj również swoją stronę
  • Możesz u mnie kupić…

    http://i.artillo.pl/img/logo2.png

  • Najnowsze wpisy

    • Kurka
    • Stroiki wielkanocne
    • Jaja w złocie i srebrze
    • Pisanki “Misterne koronki”
    • Kilka propozycji.
  • Kategorie

    • Aniołkowy wieszaczek
    • bombki
    • decoupage i nie tylko
    • Jarocińska Torba
    • Kanki
    • Krzesło i sztaluga
    • Lawenda
    • Malowane ręcznie
    • Moździerz w nowej odsłonie
    • Oliwkowy gaj

  • Feliedrony

    – Nie możesz tak zaokrąglać rogów – kontynuował naukę. – A poza tym, kręcisz głową w złą stronę. Muchy, pod lampa, zawsze latają prawoskrętnie – dodał z namaszczeniem, po czym głowa ześlizgnęła mu się podpierającej ją ręki. – To chyba z głodu – powiedział, jednak po raz kolejny odpowiedziało mu milczenie. Spojrzał na swojego druha Von Bishopa i z przerażeniem zauważył, że ruchy jego głowy stały się całkowicie hipnotyczne, a w oczach pojawił się niebezpieczny błysk, zwiastujący obłęd.
    – Skoro zająłeś się obserwacją much, to może ja dokończę ucierać Twoją miksturę? – zaproponował nieśmiało i nie czekając na odpowiedź sięgnął po moździerz. Wtem Von Bishop, ułamek sekundy po tym, kiedy wykręcił prawym uchem potrójnego tulupa, wyrżnął czołem o brzeg stołu i pozostał z głową leżącą na blacie.
    - Może to i lepiej? Wreszcie sobie odpocznie – pomyślał zatroskany Więcław, którego latające muchy zdążyły już dawno znudzić i którego uwaga skupiała się aktualnie na tajemniczej masie, którą podczas nieumiejętnego ucierania, wychlapał na talerz z resztkami salami. –Och! Moje plasterki! – zawył zmartwiony i rzucił się do ratowania, poprzez oblizywanie, swojej ukochanej wędliny. – Hmm… - zastanawiał się mlaskając – …to wcale nie jest takie złe. Po chwili spojrzał do wnętrza moździerza, w.

    Forsaken Neurotic

    pierwszy dzien
    Pierwszy dzień, z iemi wyszły dwa WR i pokazują się LR. Ogólnie to nie blog. To luźne zapiski, kogoś kogo żywot psychiczny jest tak pokręcony, że aż strach. Ale pewnie to nie jedyna osoba i jest takich mnóstwo. Mam potrzbę pisania więc piszę ale nijak nie mogę utrzymać żadnej spójności tudzież systematyczności.  Więc tak czasami, typowo życioer - luźne to i owo. W każdym razie dziś jest pierwszy dzień a ja jestem uwalona afobamem i dwoma browcami do tego. Idę spać do pokoju. Moj mąż zarzucił na pierwszy raz trzy i dowalił klonem. Nie da się z nim spać. Chrapie jak kuźwa jakiś karabin maszynowy czy cos takiego, moździerz czy inne wojskowe robiące dużo hałasu trządzenia. Aha, muszę kupic szybę.
    22:10, sacredtree
    Link Dodaj komentarz »
    poniedziałek, 26 stycznia 2009
    afobam i inne
    Albo życie albo śmierć albo nędzna egzystencja. Tak żeby nie było, w życiu nic nie ćpałam. Przez ostatnie półtora roku jestem pod stałym nadzorem klona hehe. Bynajmniej nie przepisal mi tego lekarz. Oczywiście jestem wpieprzona, ale.

    Urszula Płosarek

    Niższy koszt i znacznie łatwiejsze negocjacje cenowe, niż w przypadku dużych wydawnictw publicystycznych. Wynika to z faktu, że w czasopismach studenckich to pracodawcy oraz firmy FMCG są głównymi reklamodawcami  - co akurat wiąże się też z ryzykiem, że nasza reklama zniknie w masie wszystkich reklam rekrutacyjnych. Co prawda nadal nie mamy pewności, że np. Eurostudent, czy Gazeta Studencka trafiają dokładnie do naszych idealnych kandydatów, ale przynajmniej mamy gwarancję, że znakomita większość czytelników to studenci. Na dodatek zasięg takiego pisma często jest większy niż jego nakład [kilka osób czyta jedną gazetę].

    Publikacja w gazecie regionalnej [kategoria: moździerz] – zasięg często nadal przekracza założony cel, o ile celem nie są po prostu wszyscy mieszkańcy danego regionu, bez względu na wiek i poziom wykształcenia. Cena publikacji może być całkiem rozsądna, jednak warto przejrzeć kilka egzemplarzy takiego czasopisma, żeby wiedzieć, jakiego rodzaju reklamy i treści w nim dominują – nie każdy pracodawca widzi siebie między reklamą sklepu z bielizną, a artykułem o wiosennych roztopach i dokonaniach burmistrza.

    Dla firm poszukujących studentów interesującą alternatywę stanowią regionalne czasopisma akademickie [np. „Manko” na uczelniach w województwie małopolskim i śląskim], wydawnictwa uczelniane