O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Moriarty

tylko dźwięki

Mało znanej w Polsce. Niewiele się o nich u nas pisze, nigdy też w Polsce nie grali. A zespół jest jak najbardziej wart bliższego przyjrzenia się. Moriarty to francusko-kanadyjska grupa wykonująca ładne, folkowe, akustyczne piosenki z aksamitnym kobiecym wokalem. Stare akustyczne gitary, trochę kowbojskich dźwięków slide, kontrabas, minimalistyczna perkusja, harmonijka ustna. Czasem inne instrumenty typu drumla, cymbały. Wszechogarniająca elegancja i szyk, klimat country. Zespół ma na koncie dwie płyty – wydaną w 2007 “Gee Whiz But This is a Lonesome Town” oraz najnowszą “The Missing Room” z tego roku (całość do odsłuchania na profilu moriarty.bandcamp.com. Niektórzy powiedzą: “nic nowego”. Tak, zgoda. Ale takie (!) nic nowego wyjątkowo mnie urzeka i nie wadzi. Bo jest w tym ogromna muzykalność i feeling, a to wartości ponadczasowe.

Zobaczcie jak orzeźwiająco brzmią w tym klipie. Poczekajcie do końca – potrafią też robić brudny hałas:

Live from the Missing Room – Julie Gold’s Candy Cane Tale from Moriarty on Vimeo.

"Humanity is overrated." - Gregory House - Onet.pl Blog

Ciężko na krześle i poczęstował się whisky, marszcząc ciemne brwi. Najwyraźniej czuł się dość swobodnie i nie zamierzał tego ukrywać.

- Zastraszyć?

- Tydzień temu ktoś podrzucił mi pod bramę pobitego człowieka z wiadomością dla mnie. Dwa dni później zginął mój znajomy. Przy jego zwłokach znaleziono kolejną wiadomość – wyjaśniła, również siadając i zastanawiając się, czy te wydarzenia można powiązać z wysadzeniem magazynów. Postawiła na szczerość, głównie dlatego, że uważała, iż Moriarty będzie oczekiwał, iż spróbuje wszystko utrzymać w względnej tajemnicy.

Przez chwili patrzyli na siebie w milczeniu oboje zdezorientowani, wytrąceni z przewidzianego toru rozmowy.

- Przykro mi – powiedział w końcu Stark sucho. – Musi pani. Tobie…

- Scarlett.

- Tony.

johnnydeppkapisz

Blog

Johnny Depp i Brad Pitt w "Nemesis"?

środa, 15.września.2010, 18:42
Tony Scott chce, aby w reżyserowanej przez niego ekranizacji komiksu "Nemesis" wystąpili Johnny Depp i Brad Pitt. Naprawdę? Przynajmniej tak twierdzi Mark Millar, autor oryginału.


– Mamy tu konfrontację godną rywalizacji Holmesa z profesorem Moriarty czy Batmana z Jokerem – powiedział dumny Mark Millar, jak zwykle trochę zawyżający wartość swojej twórczości. – Dlatego każdego z nich musi zagrać aktor z gażą wynoszącą 20 milionów dolarów, serio. To powinien być Johnny Depp w roli Nemesis i Brad Pitt jako inspektor Blake Morrow.

Mrzonki? Raczej tak. Kto o zdrowych zmysłach wydałby 40 milionów dolarów na samych aktorów… Ale cóż, do słów Millara zawsze trzeba podchodzić z dystansem. W wywiadzie udzielonym BBC ikona komiksu przywołała swoją rozmowę z Tonym Scottem. Reżyser zapytał się ponoć, kogo Millar widziałby w głównych rolach: – "Nie wiem, Pitta, Deppa" – powiedziałem. A on na to: "Dobra, zadzwonimy do nich".

Coś z tego będzie? Chyba nadal trudno w to uwierzyć.

Przypomnijmy, że tytułowym bohaterem komiksu Millara jest.

Moja Biblioteczka

    Tego wstyd by było nie znać, a nie znam :(
  • Afganistan: Chłopiec z latawcem, Khaled Hosseini- no i jeden z ostatnich bestsellerów :)

Lektury uzupełniające:

  • Turcja: Pchli pałac,  Elif Şafak
  • Australia: Mam łóżko z racuchów, Jaclyn Moriarty

Are you playing with me, Cleric?

Mi nie wychodzi, czego najlepszy dowód znajdziemy w fakcie, że na obiad spożyłam frytki z piekarnika, więc syntetyczne, co popiłam wyciągniętą z lodówki Colą, a to nie skończy się zwykłą chrypką, bowiem wiadomo, że jeśli coś ma szansę skończyć się źle, to prawie na pewno skończy się dużo gorzej, więc nie o przeziębieniu tutaj mówimy, a o zapaleniu oskrzeli co najmniej, które i tak w niczym mi nie pomoże, ponieważ cholerny CNN w mojej głowie zatrzymuje się tylko w trzech przypadkach, tj. kiedy a) przeglądam bazy czasopism naukowych, b) wyobrażam sobie hipotetyczną sytuację, w której mam do czynienia z pomniejszym, bo naszym lokalnym wcieleniem Jima Moriarty'ego, również paranoikiem, bądź c) piję do oporu, na co już pozwolić sobie nie mogę, bo lata nie te i zdrowie domaga się poszanowania, zresztą po tak desperackim kroku rano wstaję z CNN-em na pełnym biegu i koszmarnym bólem głowy na dokładkę, więc - jak widać - koszty znacznie przewyższają tu zyski i zwyczajnie mi się nie opłaca narażać, bo robię się wtedy drażliwa ponad wszelkie wyobrażenie, przez co zwykle przestaję zwracać uwagę na konwencje społeczne, a to zazwyczaj oznacza natychmiastowe kłopoty wzbogacone o konieczność przepraszania później, czego robić nie lubię, bo i często mam poczucie, że nie było za co, ale sytuacja widziana.

Filmowy - Onet.pl Blog

Po sukcesie komercyjnym części pierwszej z 2009 roku.
Kontynuacja zobowiązuje i uczciwie należy przyznać - "Gra cieni" to pierwsza liga w kategorii "niegłupie kino rozrywkowe". Mnogość akcji, spektakularnych wybuchów, walki wręcz, spotęgowane dynamicznym montażem nie kłóci się z ciekawie skrojoną fabułą, pełną intelektualnych zagadek, za rozwiązaniem których niełatwo nadążyć. Zapewne szaleńcze tempo produkcji maskuje wiele technicznych niedociągnięć, lecz nie sposób zwracać na to uwagi, ponad dwugodzinna zabawa nie nudzi się nawet przez chwilę. Intryga skupia się wokół geniusza zła, największego przeciwnika detektywa - matematyka, profesora Moriarty'ego, chcącego wywołać wojnę światową, by na niej lukratywnie zarobić produkując zaawansowaną technicznie broń. 

Mocną stroną ponownie jest aktorstwo. Wizja postaci zaprezentowana przez Guya Richiego tak odmienna od utartego społecznego kanonu doskonale wpasowuje się w gusta widowni 21-go wieku. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Holmes w wykonaniu Downey'a jest próbą tego, co zrobił Deep wcielając się w postać Jacka Sparrowa. Poziom może jeszcze nie ten sam, lecz brakuje niewiele. Jude Law doskonale bawi się swoją rolą, z wielkim przymrużeniem oka i niejako od niechcenia, na granicy pastiszu. Nieco rozczarowuje Naomi.

Inny Punkt Widzenia - Onet.pl Blog

            - Czemu ty jesteś taki nieszczęśliwy?

            Postanowiłem się czegoś dowiedzieć. Jestem jak Sherlock Holmes. Dedukuję.

           -Gdzie, ja nieszczęśliwy? Ja jestem radosny jak Jan Paweł drugi! Wie Dyrektor, non avere paura[4] i tak dalej…

            Dyrektor zwyczajnie by to przyjął za normalną wypowiedź, ale on jest czujny… Moriarty?

Moriarty sherlock

Trochę o filmach - blog filmowy, recenzje - Onet.pl Blog

                Często reżyser staje przed wyjątkowym zadaniem. Ma nakręcić film o legendarnej postaci. Takie wyzwanie przyjął Guy Ritchie, postanawiając nakręcić film o Sherlocku Holmsie. Postać stworzona przez Arthura Conan Doyle’a od 1887 roku cieszy się niezmiennie popularnością i ma rzeszę fanów na całym świecie. Detektywi z CSI mogą Sherlockowi jedynie przynosić gazety i herbatę. Ritchie jest bardzo dobrym reżyserem, Jedynym elementem, który moim zdaniem, przejawia słabość w filmie jest prowadzenie fabuły. Główny trzon,  czyli ściganie Lorda Blackwooda, okultystyczny charakter jego czynów, w tle profesor Moriarty i zwroty akcji,  były połączone zbyt podręcznikowo. Wprawdzie wydarzenia trzymają w napięciu, jednak Guya Ritchiego stać na niekonwencjonalne rozwiązania. Nie rozumiem więc,  czemu akcja w.