O czym chcesz poczytać na blogach?

Morgana

Za życie. Póki jest nasze. (T. Goodkind) - Onet.pl Blog

Z jednej strony rozumiała tych, którzy tak myśleli- przecież dwa tygodnie temu sama myślała o sobie tylko jako o córce wiedźmy.

Ale z drugiej...

Była człowiekiem. Istotą żyjącą. I choćby nie wiadomo ile i jak potwornych rzeczy zrobiła, jak wiele krwi przelała, chciała żyć. Mogła się winić, domagać nawet kary- ale drżała na myśl o śmierci.

Wieki temu mędrcy wykazali, że człowiek odczuwa trzy lęki: lęk przed bogami, cierpieniem i śmiercią. Niewielu było takich, którym udało się je pokonać.

A Morgana z pewnością do nich nie należała. Całe życie towarzyszyła jej myśl, że w dzieciństwie cudem uniknęła śmierci. Wielbiła więc życie bardziej od innych.

Swoje życie.

-Nie mów tak. Nie wiń mnie za coś, na co nie miałam wpływu- uniosła ręce w obronnym geście i patrzyła błagającym wzrokiem na blondwłosego mężczyznę.- Przecież wiesz, że gdyby to ode mnie zależało, zginęłabym byle tylko uratować mieszkańców zamku.

-Łatwo mówić, trudniej zrobić. Wielu zwie się bohaterami, ale kiedy przyjdzie co do czego każdy traci.

CZTERY...kobiety, osobowości, historie... - Onet.pl Blog

Ojcze. - powiedział Sam po czym podniósł słuchawkę stojącego obok niego telefonu i wybrał numer recepcji.
- Poproszę limuzynę. - powiedział.
- Już podjeżdża. - odparł recepcjonista.
Sam wypił nalaną wcześniej szklankę whisky, którą jego ojciec postawił na szklanym blacie stołu. Skierował się w stronę windy.
- Dobrej zabawy synu. - odparł Pan Morgan.
Chłopak nic nie powiedział. Pomachał tylko ojcu na dowidzenia i zniknął w windzie.

Rano.
Wszystkie gazety trąbią o skandalu z udziałem Susan Randon, Sama Morgana (który de fakto jeszcze nie wrócił do hotelu) i Martina van Sensei.

Martin włóczył się po ulicach Nowego Jorku. Był tak zamyślony, że nawet nie zwrócił uwagi, że znalazł się w mało uczęszczanej dzielnicy. Miał dosyć wszystkiego. Miał złamane serce i nawet nie mógł o tym porozmawiać z przyjacielem, bo to właśnie przyjaciel to serce mu złamał z jego własną dziewczyną. A on chciał jej się oświadczyć. Usiadł na schodach jakiegoś domu. Wyciągnął z kieszeni pudełko i otworzył je. W środku był pierścionek z brylantem. Pociekły mu łzy po policzkach.
- Wszystko w porządku? - spytał ktoś obok niego.

morgan blog


morgan 2003-09-16 17:40:45
skomentuj (1)


Dzień Dobry.
Wczoraj zakończyłą sie sprawa tkóra finał miała mieć okrutnie paskudny. Na szczęście wszystko skończyło się odbrze i w domu jest spokój.. uff.. :F
Wstałam o ósmej... cośtam sie pokręciłam po pokoju, złożyłam łóżko, zjadłam śniadanie, mama zmusiła mnie do wypicia herbaty z miodem i z cytryną, włączyłam komputer i tak siedzę, w pidżamce przed monitorem co chwilę powtarzając sobie że zaraz stąd spadam. Dzisiaj urodziny Anity. Coś mi mówi, że będzie fajnie :) Mam nadzieję że mama nie zapomniała że pozwoliła mi iśc :|
morgan 2003-09-20 11:35:20
skomentuj (0)
:/
Ludzie zapominają. Kurde nawet nie wiedziałam że mogło by mi się zrobić przykro w takiej sytuacji. Kiedyś przyjaźniłam sie bardzo z takim kimś, rozmawiałam z tym kimś codziennie itd., w końcu jakos kontakt się urwał i zostało mi czytanie jego bloga. Jakiś czas ie miałam na to czasu, po czym znowu wracam i widzę że zostaję wycięta, jak jakieś niepotrzebne coś. Jasne.. ja rozumiem że ludzie sie zmieniają, zmieniają swoje znajomości itd. ale zapominać o przyjaciołach? Odrywać ich od siebie? Bez przesady...
morgan 2003-09-20 11:54:14
.

Dream Horse

Nie było. Trochę obowiązków i na blogowanie nie starczyło czasu. Zacznę od Morgany.

Na dzień dzisiejszy ma 12 lat i 4 miesiące. Prawie zakończony trening. BLUP wynosi 93.61 pkt.

Punktów umiejętności ma 403.58.

Całkiem fajnie zaczyna to wyglądać. Jak osiągnie 100% BLUP poszukam dla niej zdolnego ogierka i zobaczymy co z tego wyjdzie.

 

Tagi: BLUP Morgana
11:30, rywka-is-me , Morgana
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2011
Morgana update

Morgana ma 8 lat i 10 miesięcy. Wiem że to dziwne iż jest młodsza od Serbiny :P

Morgana jest.

- * ~ P o d z i e l o n ą l a t a r n i ą~ * -

Włosach. Tak jak za pierwszym razem kiedy go spotkałem. Na molo...
- Wujku...- dobiegł do moich uszu cichy dziecięcy głos – kim jest ten pan?
Damon wypuścił mnie z uścisku i klęknął obok małej złotowłosej dziewczynki. A ja stałem w osłupieniu. Dziewczynka patrzyła na mnie ciekawsko. Nie mogła mieć więcej niż 4 latka.
- Luise, to jest twój nowy wujek o którym Ci tyle opowiadałem.- Mój kochany spojrzał na mnie - Alexis... To jest córka mojego brata, Luise Antares.
Zamurowało mnie... To on ma brata??...Czemu nigdy nic nie powiedział?? Dlaczego to przede mną ukrywał? I to nazwisko... Antares... Przecież Morgan też tak miała na nazwisko... A skoro to było nazwisko jego brata to także i jego...
- Ty też masz na nazwisko Antares?...
- Nie, no coś ty. Przecież wiesz... Mój brat zmienił sobie nazwisko. A dlaczego pytasz?
- Bo moja przyjaciółka ma tak na nazwisko. Jej dziecko zginęło rok temu...
Nie wiedziałem dlaczego ale moja wypowiedź wyraźnie go zainteresowała. Może to tylko złudzenie...Tak dawno go nie widziałem...
Dziewczynka uśmiechnęła się do mnie, ale po chwili obróciła się do Damona.
- Wujeeek, ja chciem loda!
A on tylko rozczochrał jej włoski i uśmiechnął się.
– Dostaniesz.