O czym chcesz poczytać na blogach?

Moose

Miodzio.. - Onet.pl Blog

Typu:
2. "Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że moje życie nie ma sensu! (Czytaj: Polega tylko na nauce!)"
I jak tu w pełni normalnie funkcjonować?
W rzeczywistości jednak mam wszystko, ale nie chcę mi się użyć swoich szanownych szarych (czy jak je tam ktoś pokolorował) komórek (bo u mnie nigdy nic nie wiadomo), żeby stwierdzić, iż należę do grupy osób tzw. szczęśliwych, bądź nieszczęśliwych inaczej.
Nawet nie wiem czy rozumiecie to, o czym do Was rozmawiam.
Ostatnio używam dość dziwnego języka, a w moim wykonaniu jest on jeszcze bardziej strangerski.
Elk. Moose. Żal.
Cieszę się, że mój blog jest komentowany przez małą liczbę zajebistych osób.
Bo tylko zajebiści czytają moje głupoty i wiedzą, co w mej głowie szumi, piszczy, i inne odgłosy wydaje.
To taki wstęp był do tego, co Wam chcę przekazać.
Zostałam kolejny raz, również grzecznie poproszona o napisanie posta na temat następujący: patrz -> tytuł notki.
Jeśli do tej pory mnie rozumiecie i wczuliście się już w mój tok myślenia- możecie czytać dalej.
Jeśli nie to.. SALAMA, ADIOS SZMATOS!

Z moją Łosicą postanowiłyśmy żyć!
Tak! Żyć! W sensie.

.:RED red RED:.

Musiałam się pochwalić :D. Od razu wiedziałam, że będzie świetny. Rano wstałam niczym skowronek, wypiłam kawę(jestem już uzależniona) i poleciałam do szkoły(trzymając przy okazji kciuki za naszych, kochanych maturzystów, a dokładniej za siódemkę :D). Na przerwie miał przyjść Max(przyprowadzając kumpla Adiego, który również będzie DJem), żeby rozejrzeć się po korytarzu, przedstawiłam go Magdzie(oczywiście potem kłóciłyśmy się, bo ona ma zryty gust ;] ) i luzik był :D. Żeby dzień był jeszcze bardziej zajedwabisty, odwołali nam ostatnią lekcję, więc poleciałyśmy z GT i Moose po zdjęcia. Tyle, że była 14:20, a fotki miały być ok 15:00. Poszłyśmy na przechadzkę. Wylądowałyśmy na ławce nieopodal parku. Dziewczyny zaczęły bawić się w szalenie interesującą zabawę... Wymieniały marki każdego samochodu, który przejechał. Ja nie mam takiego talentu, najzwyczajniej w świecie nie rozróżniam, tak po prostu wyszło, więc, wąchając mój ukochany kwiat, bez, mówiłam, jakiego są koloru. Tak, jestem psychiczna. Wiem to od dawna. Ale nic. Zdjęcia były o 15:30 :/. Wyszłam, jak przychlast genetyczny skrzyżowany z koczkodanem. Czyli tak zwany standard. Przypałowe.

Ogrzy dziennik podrozy

Strona główna Fajnie w tym Toroncie
Don't mess with the moose!

Jako że dziennik podróży ostatnio kurzy się, czas w nim co świeższe wieści skrobnąć - podróż do Kanady, z której wróciliśmy wczoraj, jest jak najbardziej godnym tematem.

Podróż trwała od niedzieli do czwartku i była moją najpierwsiejszą za kałużę. 
Sama Kanada nie powaliła mnie z nóg. Zresztą co tu wiele mówić - widziałem tylko kawałek Toronto i Niagarę. Tym niemniej o fajności wycieczki zadecydowała moja mawżonka i towarzystwo, bardziej niż krajobrazy..