O czym chcesz poczytać na blogach?

Miodownik

Hell's Kitchen

Ostygła (sprawdzić palcem… jak parzy to znaczy, że jeszcze nie) dodajemy żółtka i miksujemy. Następnie dodajemy to po trochu do margaryny. Miksujemy i mamy kremik.

Przekładamy ciasto kremem :] Na spód najlepiej dać nie za gruby kawałek, raczej cienki, podobnie na górę. Spód, krem, ciasto, krem, ciasto… itp.
Do kremu można też dodać trochę alkoholu dla aromatu, a na ciasto polecam polewę – przy tej opcji górnej warstwy ciasta można kremem nie smarować (tak czy inaczej nie trzeba). Odstawiamy w chłodne miejsce, ale nie do lodówki, w przeciwnym wypadku długo będzie mięknąć zanim będzie dobry do spożycia. Wstawiamy do lodówki dopiero po 24h od upieczenia – miodownik najlepszy jest jak ciasto zmięknie od kremu, więc naprawdę warto poczekać z jeden dzień. Z każdym kolejnym jest coraz lepszy. “Dojrzałość konsumpcyjna” w zależności od wykonania nawet po 24h, ale jeśli przy krojeniu idzie ciężko i ciasto nadal jest twarde to poczekajcie jeszcze parę godzin.

Good hunting!

Komentarze

Szescstopni

Jedno całe jajo. Miodowód wykluwa się kilka dni przed pozostałymi jajami i jest już uzbrojony w ostry haczyk na dziobie. Dziób podrzutka jest jednak za słaby by przebić jaja, więc w całkowitej ciemności czeka aż zacznie się wykluwać potomstwo gospodarza. Gdy tylko to nastąpi, jedno po drugim zabija pisklęta. Zaobserwowano jak mały miodowód zabijał pisklę gospodarza w obecności rodzica — bez reakcji ze strony tego ostatniego. Zamieszczony poniżej film, nakręcony przez kamery pracujące w podczerwieni, nadaje się tylko dla ludzi niewrażliwych na cierpienia małych zwierzątek:

Hak na końcu dzioba miodownika służy tylko do zabicia pozostałych przy życiu piskląt gospodarza i nie przyda się w dorosłym życiu. Gdy już spełni swą funkcję, zaczyna zanikać i już w miesiąc od urodzenia nie ma po nim śladu. A o tym jak mocno potrafią się wgryźć świadczy poniższe zdjęcie, oraz relacja badacza, któremu pisklę miodowoda w 1952 roku przebiło haczykiem język. Niestety, nie udało mi się dociec po jaką cholerę Gordon Ranger wpychał język do dzioba pisklęcia, i nie chce mi się płacić 41 dolarów za dostęp do numeru 2 tomu 26 czasopisma Ostrich z 1955.

Zarówno kukułki jak i miodowniki opanowały jeszcze jedną umiejętność by wykorzystywać swoich przybranych.

rolki myśli nieuczesane

Robić nic, co powinnam. Zasadniczo nuda. I to cudowne uczucie, jak wracam pod wieczór do domu i absolutnie nic nie muszę. Tydzień jeszcze by się przydał, ale nie jest mi jakoś szczególnie smutno, że trza wracać. O.

Sister piecze ciasto. Jest tym podekscytowana co najmniej tak bardzo, jak jak rejsem po Bałtyku. W całym domu pachnie sernikiem, a ten debil siedzi przed piekarnikiem i hipnotyzuje blachę już jakieś półtorej godziny (z naprawdę krótkimi przerwami) prosząc co chwila rodzicielkę o konsultacje w kwestii koloru. I wystraszyła się okropnie, jak powiedziałam, że ewidentnie zakalec. Swoją drogą, mam nadzieję, że sernik nie wyjdzie taki jak mój ostatni miodownik (którym następnego dnia możnaby spokojnie ogłuszać nie tylko ryby, ale prawdopodobnie i nosorożce).

A, no i jeszcze walczę z anemią ponownie. Nie wiem dlaczego wszystkich to niepokoi, a ja mam radochę. I łykam sobie żelazo (wcale nie  opiłki), i jem wątróbkę. O, i jeszcze pozbyłam się włosów. Dżizas, ile się dzieje!

I tak powalęwtynkowo zacytuję Carrie z "Sex and the City" (w nieco tylko zmodyfikowanej wersji):
"It's hard to find people who will love you no matter what. I found them"

przemyślałam bądź nie 2008-02-15 19:52:55
skomentuj (4)


początkowo-semestrowo-refleksyjnie

aniay.blog

No bo mam dylemat.. komorke sobie kupuje w ideamixie... i nie wiem jaka.. motorolke czy siemensa... sądze ze cos wybiore jak wezme do reki, popatrze, podumam.. dum dum dum... zobacze kto pierwszy wejdzie do salonu i w ten lub inny sposob zdecyduje, takze od dzis bede miala nowy numer, nowy telefon i ogolnie bedzie mi dziwnie nowo... ale narazie mam schize bo naprawde nie wiem co wziasc..

skomentuj (2)

Osiemnastka mojego brata... 2004-04-24 12:38:46

Było super, tak poprostu. Miły klimat, mili ludzie, znajome i nieznaljome twarze... wyzerka z ktorej zaliczylam paluszki, jednego chipsa, jedna kanapke i jeden kawalek miodownika no i wbrew pozwoleniu i oczekiwaniom rodzicó alkochol... dużo alkocholu... za dużo... przynajmniej jak dla mnie.
Wstyd! Schlałam się trzema piwami. Nie myślałam że mam taki łeb nie wiedziałam że czerwona lampka mi się przepaliła ale już wiem nie lubie piwa:/ a jeśli będe jeszcze kiedykolwiek lubić to tylko w małych ilościach.
Problemem jednak nie jest to że musialam pozbywać się z organizmu toksyn w sposów wiadomy, ani to że głwa rano nawalała mnie jak nieiwiem co albo jeszcze bardziej. Problemem nie jest również fakt że bardzo dobrze tńczyło mi się z miśkiem, prblemem jest to że powiedziałam, a w zasadzie napisałam coś czego nie powinnam. PO pijaku.

Blog marimar77

2011-01-19

   NIE ZMIENIAJ SIĘ...

nie zmieniaj się, pamiętaj
jaki byłeś wczoraj,
pamiętaj, co kochałam
kilka godzin temu;

twój uśmiech, twe spojrzenie,
nawet zwykły katar
niech będzie identyczny
z tym twoim-kochanym;

zawsze bądź tam, gdzie jesteś,
gdzie mogę cię dojrzeć,
skąd do mych uszu mogą
dolecieć twe słowa

i nie gub mi się nigdy,
przenigdy nie znikaj,
zawsze bądź przyjacielem
i zawsze mnie czekaj
03.01.01




Komentarzy: 0 2011-01-19
Dzieci wierszyka prawie nauczone, jeszcze jutro będziemy powtarzać...a w piątek "nalot" na dziadków, co w przypadku mojej piątki nie jest przesadnym.