O czym chcesz poczytać na blogach?

Mikroekonomia

welcome lazy day...

My doorway crying

No cóż, zepsułam kolokwium z maty. KIIIICHA jakich mało. A dziś wcale nie lepiej... Błe. Chociaż była fajna rzecz - warsztaty z kreatywności czy jakoś tam. Właściwie nie wiem, czego mnie tam nauczono, po prostu dobrze się bawiłam.

Zobaczymy, co przyniesie jutro.


***
jutro: wbrew pozorom jestem wesołym człowiekiem :P
"jakaś pani rozkojarzona dzisiaj... 9 punktów." - czyli laborki z mikroekonomii mam prawie z głowy ;)

if you should ever need me,
I'll go where'er you lead me.
It's all the same, the same old game

2008-01-10
skomentuj (1)




"margaryna extra wyborna - zawiera witaminy A, D, E oraz 0,5% masła"
Znów pojawiła się w moim małym życiu całka oznaczona: Mateusz Geniusz użył jej, by policzyć koszty całkowite czegoś tam (grupa.

K.R.Szczurek - blog wolnościowy - Onet.pl Blog


Tu właśnie pojawiła się makroekonomia. Przedmiot, którego istnienia w programie nauczania nie pojmuję. Do tej pory każda  znana mi nauka zajmowała się czymś pożytecznym i aktualnym w każdych warunkach: historia badała to co było, nieważne co to było, geografia mówiła, o tym co jest, nieważne gdzie jest. Podobnie biologia i fizyka. Nawet ta nieszczęsna póki co mikroekonomia opisywała logicznie zachowanie człowieka na rynku. I dlatego wszystkie te nauki zawsze były, są i będą potrzebne.

Z makroekonomią jest inaczej. Na pierwszym wykładzie, już po pierwszym zdaniu, ręce mi opadły. Brzmiało ono mniej więcej tak: "Makroekonomia to nauka zajmująca się budżetem państwa, inflacją i bezrobociem oraz bankiem.

Warto wierzyć w marzenia - Bieżące informacje - bloog.pl

Minął mi dość szybko a to za sprawą przeprowadzki do nowego mieszkania.W minioną sobotę Marek z Remikiem pomogli nam z przenoszeniem mebli,natomiast od niedzieli zaczęliśmy pakować rzeczy w kartony i przewozić samochodem w nowe miejsce.Przynam,że łatwe to nie było,bo jednak tych rzeczy trochę się w domu nazbierało i potem trzeba było je z powrotem poukładać.W  tak zwanym międzyczasie miałam jeszcze egzaminy poprawkowe z matematyki i ćwiczeń z mikroekonomii,które zaliczyłam pozytywnie.Dzisiaj byłam po wpisy z mikroekonomii,ale niestety egzamin z tego przedmiotu muszę jeszcze raz powtarzać.Nie rozumiem co im zależy, żeby tyle ludzi oblać.Dzisiaj jak zobaczyłam ile osób nie zdało,przeraziłam się.Wszyscy teraz patrzą na pieniądze,a człowiek zupełnie przestaje się liczyć.Wracając do przeprowadzki do dziś jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do nowego miejsca,może to kwestia czasu.Ze swojego nowego pokoju.

Max Davis :PPP i jego swiat :)

I to najwazniejsze :D gdybym jeszcze tylko wiedzial co potem... ech... a pozatym potrzebuje przyjaznej duszy ktora by mi dala 2000zl na wieczne nieoddanie za ladny usmiech :) Pozdrawaim/ Max Davis :PPP
skomentuj (2)




2005-09-10 15:59:36 >> Zaliczone :)

Tak zdalem :) pomimo to ze bylem bardzo zestresowany to udalo sie zaliczyc :) no i oczywiscie musialem to wieczorem oblac :P a teraz usiluje zaglebic sie w tajemnice mikroekonomii bo druga (i ostatnie na szczescie) poprawka w poniedzialek bladym switem o 8:50 ech... troche malo czasu mi zostalo ale jestem dobrej mysli i prosze w poniedzialek trzymac za mnie kciuki :) Pozdrawiam /Max Davis :PPP
skomentuj (4)




2005-09-13 16:00:43 >> No i kolejny tydzien z glowy...

Niezaliczylem... yhyhy ;( buuu... i wogole tragedia...mialem 11 punktow a od 13 bylo zaliczenie... masakra... ale.

Czy za karę, że nie wierzę w duszę, nie mam duszy?

I miejsca na monitorze dla następnych literek już brakuje!
Prawie normalna notatka mi wyszła, czy to nie wspaniałe? I jaka długa!


studnia-dusz 2005-02-03 17:24:45
skomentuj(0)

+ + +


A takie sobie sałatkowe ględzenie


Mavrołak postanowił, iż dziś pouczy się mikroekonomii straszliwej. Nastąpiły skomplikowane przygotowania, między innymi parzenie herbatki, szukanie rumu (Po trzeźwemu uczyć się nie da przecież!), szukanie notatek, ustawianie odpowiedniej, relaksującej muzyki oraz cała masa podobnych i niezbędnych czynności. A gdy wszystko było już gotowe, mavrołak dorwał książkę o wariatach...
I tak to się nauka mikroekonomii w mavrołakowym wydaniu skończyła...
Teraz zaś radośnie pochłaniam sałatkę.