O czym chcesz poczytać na blogach?

Mgmt

All my little words.

Fucking house apart
Let's tear our fucking bodies apart
But let's just have some fun

We want our film to be beautiful, not realistic
Perceive me in the radiance of terror dreams
And you can betray me
You can, you can betray me

Hipnotyczne. Genialne.

2. "Fickle Cycle" Animal Collective

Mój zdecydowany faworyt AC. Znów dzięki Skins.
Wspaniała. Wspaniała. Świeża. Dynamiczna. Nie przestaję się nią zachwycać od stycznia tamtego roku. Flawless.

1. "Time To Pretend" MGMT

Wiem, że to brzmi banalnie. Chyba każdy mniej czy bardziej szanujący się serwis docenił MGMT. A ja usłyszałam "Time To Pretend" zanim cały hype doszedł do Polski. I zwaliło mnie z nóg. Być może dlatego, że miało takie być. Końcówka "Skins" a tu taki kawałek.
Mówi się o niej że to tekst pokolenia. Można by polemizować, ale na pewno coś w tym jest. W każdym razie z pewnością może wydawać się wyjątkowy i ważny dla młodego człowieka stojącego na pewnym życiowym rozdrożu.
 
I'll miss the.

Słodko-gorzkie

Jak zwykle fatalne, bo to utwory, które najczęściej były kupowane przez Brytyjczyków w minionym roku. Stawiam na Hallelujah wykrzyczane wręcz przez Alexandrę Burke, zwyciężczynię ostatniej edycji Idola. Dziewczyna odarła ten numer ze wszystkiego, co tylko możliwe, ale za to jaki ma głos!

W przedziale dla zagranicznych artystów, pokrywają się nominacje dla najlepszego zespołu i najlepszej płyty: Kings of Leon (już dawno powinni dostać brytyjskie paszporty), MGMT (stosunkowo rzadko Akademia reaguje na najnowsze trendy) i Fleet Foxes (patrz uwaga o MGMT) nie wzbudzają raczej wątpliwości. Co innego The Killers. Ponieważ ich nowa płyta dostała niesamowicie pozytywne recenzje praktycznie wszędzie, zastanawiam się czasami, czy przypadkiem nie powinienem udać się do laryngologa, bo „Day & Age” to – mym zdaniem - największe rozczarowanie minionego roku, bez polotu i piosenek (nad płytą pastwię się tu). Przecież można było wymienić ich choćby na TV on the Radio, odwagi.

kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może niekoniecznie... || szanuj zajawę!

Młody, a zaraz za nim znaleźli się Australia i Bąk.

imprezę naprawdę można zaliczyć do udanych, Skimbeam jak zwykle zadbał o świetny klimat, publika nieźle się bawiła, a my razem z nią. jedyne zastrzeżenia mogę mieć do muzyki - chłopcy postawili tu na skromność i ograniczyli playlistę do 5 utworów. dzięki temu po 2 godzinach wszyscy znaliśmy już na pamięć dialogi z Wielkiej Gry  ♪ (ale ale ale wspina się Pani po tych górach razem z nimi??) . a na dzieciaki z MGMT ♪ będę reagować wysypką co najmniej przez najbliższe pół roku! ;)

polski skimboard nie byłby sobą, gdyby nie after, a te ostatnio bywają nader srogie! wydarzyło się coś zgoła nieprawdopodobnego - tyska TOKARNIA przebiła gdańskich PIĘKNYCH, MŁODYCH I BOGATYCH ! co prawda gadający dj pojawił się w obu lokalach,.

| Source-Coldplay || Number one source about Coldplay | - Onet.pl Blog

Wokalista Coldplay zapewnia, że nie planuje działać muzycznie na własną rękę. Jego zdaniem, dzieło, które stworzyłby bez kolegów nie należałoby do najlepszych.

- Solowy album mój czy Bono z U2 byłby żałosny - wyjaśnia Anglik. - Niby śpiewa ten sam facet, ale tylko jeśli ma obok siebie swój gang jest to do zaakceptowania. Nie umiem tańczyć i robić innych rzeczy, które potrafi Beyoncé. Moja siła bierze się z energii i chemii w zespole.

(c) onet.pl

 

Duet MGMT odmówił Lady GaGa, U2 i Coldplay

Duet MGMT odrzucił propozycję supportowania Lady GaGi, U2, Coldplay i Foo Fighters.

Muzycy oświadczyli, że nie będą występować na stadionach, ponieważ nie chcą być traktowani jak gwiazdy pop.

- Od jakiegoś czasu otrzymujemy propozycje supportowania najpopularniejszych artystów na świecie - zdradził Andrew VanWyngarden. - Prawdziwych gigantów, jak Lady Gaga, U2, Coldplay, Foo Fighters. Wszystkim odmówiliśmy.

- Nie chcemy być gwiazdami popu,.

| Nose que es lo que te hace feliz... solo pruebame || 22.01.03|


STRONA GŁÓWNA


BLOG

Orange Warsaw Festival'09
nie było szału, był deszcz i było zimno. towarzysko wyjazd udany w stu procentach, koncertowo... tylko harris zrobil na mnie wrazenie, szczegolnie wtedy, kiedy sie gibał ;) no ale nie bylismy na calym harrisie, bo zachcialo nam sie leciec pod druga scene na n.e.r.d.
pierwszego dnia zaliczylismy smolika i razorlight, drugiego jak juz pisalam harrisa, n.e.r.d i mgmt.
rozczarowanie naj: mgmt... wole ich z plyty sluchac, chyba najbardziej zalezalo mi na ich koncercie, a tu kupa... i do tego ja szalona, chcialam byc jak najblizej sceny, a tam tlok, scisk, zero swiezego powietrza i ludzie,ktorzy sa na tobie, pod toba i wszedzie... chyba juz jestem za stara na pierwsze rzedy na tego typu koncertach...
po OWF uznalam, ze wole koncerty, za ktore trzeba placic... bo juz nawet minimalna kwota spowoduje minimalna selekcje ludzi ;)
a niefajnie jest stac i bac sie,czy przypadkiem krzywo na dresa jakiegos nie spojrzysz..
procz.