O czym chcesz poczytać na blogach?

Mandalay

Zeszyt Skarg i Obelg

Głosy o skróceniu tegoż sezonu, a nawet umożliwienie polowań przy korytach... tfu! paśnikach oczywiście miało być.

Ponieważ już dawno nie było żadnej pieśni przewodniej dla Pensjobiorców, więc nadrabiamy dzisiaj zaległości i prezentujemy jakże sympatyczną i melodyjną piosenkę, o skądinąd nieco przewrotnych słowach. Chociaż piosenka jest autorstwa Bertolta Brechta i nie została w żaden sposób dostosowywana do realiów panujacych w stepach habesmańskich to uważny śpiewak dostrzeże z pewnością wiele analogii do tego co się dzieje w naszej Najjaśniejszej firmie:

Burdel mamy Goddam w Mandalay
Na tym fachu też się trzeba znać!
To był interes dla gości z wyższych sfer,
Ten, kto się chciał zabawić, w kolejce musiał stać!
Czas to pieniądz, więc raz dwa i wiej!
Nie sam szukasz szczęścia w Mandalay!

Dziwki wyrwą z ciebie każdy szmal.
Pieprz to i niech innym będzie żal.
Co to za porządki z bajzlu robić bajzel,
Nawet nóż w kieszeni - trach - otwiera się...
Zabrać wreszcie stamtąd tego łajzę,
Bo mi spluwa sama już wypalić chce.
Prędzej Johnny, ej!
Johnny, litość miej!
Zaśpiewajmy coś o Mandalay!

Miłość porywcza jest i niecierpliwa.
Kończ Johnny, bo.

Marek w tropikach

Studnię z wodą pitną, kapliczkę dla ducha opiekującego się wioską oraz niewielką świątynię animistyczną z figurkami słonia i tygrysa. Wycieczkę kończymy lunchem w tym samym miejscu, w którym ją zaczęliśmy – lokalnym teashopie, który przetrwał II Wojnę Światową… Mimo szczytu sezonu, w Hsipaw naliczyłem zaledwie kilka białych twarzy. W trakcie trekkingu nie spotkaliśmy nikogo poza lokalnymi mieszkańcami. Biorąc jednak pod uwagę tempo z jakim w ostatnich miesiącach Birma otwiera się na świat, ten stan nie potrwa długo.

Nazajutrz Sunny zabiera nas swoją toyotą wyprodukowaną w latach 80-tych ubiegłego wieku do Mandalay. Sześciogodzinna przejażdżka po krętej, dziurawej drodze pełnej samochodów, motocykli i ciężarówek, których kierowcy z racji gabarytów swoich pojazdów, jazdę pod prąd uważają za usprawiedliwioną, jest nie lada przeżyciem. Dla pełnego obrazu dodajmy 40 stopni na zewnątrz, brak klimatyzacji wewnątrz pojazdu i kierowcę, który na ostatnim odcinku drogi polewa się zimną wodą by nie zasnąć za kierownicą. Mimo, że stan drogi jest tak fatalny, że to co mamy w Polsce jest luksusem, zarządcy uważają za usprawiedliwione pobieranie opłat za przejazd. Siedem razy na 250-kilometrowym odcinku…

“To jest Birma. To.

chase-the-sun blog

Urody ale piwo lalo sie strumieniami a i rozrywka sie trafiala, dala sie wywlec do ksiestwa Birmy/Myanmaru tudziez panstwa przez cywilizacje omijanego szerokim lukiem. Wyjatkowej Urody Ksiezniczka wpierw ucieszona mozliwoscia doswiadczania nowych przygod oraz poznawania nowych kutur zgodzila sie z radoscia. szybko jednak okazalo sie ze jedyne co mogla poznac to nowe gatunki parzystokopytnych walesajace sie po ulicach miast (kurwa jakich miast? wsi!!!) ksiestwa Birmy jedyna zas przygoda na jaka mogla liczyc bylo wdepniecie w jedna z licznych gor ekskrementow zostawianych beztrosko na ulicach przez w/w parzystokopytne i ich wlscicieli. niezrazone ksiezniczki wsiadly pociag z Yangoon do Mandalay i po 16 godzinach byly na miejscu (dodam by uczciwosc skryby stalo sie zadosc ze na samolot ksiezniczki nie mialy gdyz ich monarchia przechodzi obecnie regres gospodarczy a zarabianie za pomoca tzw dupy nie bylo im na razie znane). dalej byla nuda, nuda, nuda i szczepionki z piwa ktore sprawialy ze WUK przezyla te jebana podroz (kronikarz tu z olbrzymia empatia oddaje emocje Wyjatkowej Urody Ksiezniczki). po zwiedzaniu Mandalay promem ksiezniczki sie przeniosly do Bagan i to powalilo je na kolana gdyz wydawalo im sie ze te tepaki z junty ktora rzadzi krajem zniszczylyjuz wszystko co ladne a tu nie. SURPRAJS! bagan bylo tak piekne jak piekna moze byc metropolia ktora niegdys.

Kriegspiel

    • Per mortis ad gloria
    • Wojna o Ciacho

Gdzie przykazań brak dziesięciu

Posted by Ezechiel w dniu 30 Lipiec 2011

Z okazji urlopu proponuję odrobinę klasycznej poezji hedonistyczno-nostalgicznej, wykorzystując jednocześnie ostatnie chwile nieobecności Żony.

“Płynąć chcę na wschód,za Suez,gdzie jest dobrem każde zło,
Gdzie przykazań brak dziesięciu i pić można, aż po dno.
Bo świątynny dzwon przyzywa i tam tylko być już chcę -
Przed pagodą starą w Moulmein, tam gdzie morza senny brzeg.
Na szlaku do Mandalay, gdzie flotylli dawnej cień;
Nasi chorzy tam leżeli, gdyśmy szli na.

ołowiane lizaki

Muzyczne odkrycia.

Bardzo lubię muzyczne i filmowe odkrycia. Na przykład jak okazuje się, że P.J. Harvey śpiewa w jakimś kawałku z Tomem Yorke'em, że elfickie śpiewy we władcy pierścieni to Liz Fraser z niegdysiejszego Cocteau Twins lub że zabawny gość z kubełkiem KFC na głowie o pseudonimie Buckethead gra w zespole z Bill'em Laswell'em, którego nazwisko kojarzę z Jazz radia (i w jednym ze stu moich najulubieńszych kawałków ,,If 6 was 9'' Axiom Funk. To właśnie on gra tam na gitarze). No i otóż, azali, a więc ponieważ, odkryłem ostatnio 3 fajne lub mniej fajne rzeczy w tym guście.

Numer jeden, to zespół Mandalay. Historia tego odkrycia sięga dawnych czasów, kiedy to poznawałem moją jedynąnajfajniejsząnajukochańszą Asiunię. W skrócie : mamy płytę Portishead, na której sprytny ruski nagrał jeszcze 3 jakieś kawałki, bo było wolne miejsce, no i po co ma się zmarnować? Zawsze myśleliśmy, że to też jest Portishead, tylko jakoś głos nie pasował. Znamy jednak płytę Beth Gibbons & Rustin Man i wiemy, że ta pani dużo potrafi, co nas przekonało, że to jednak może być ona. Pewnego brzydkiego dnia jednak, wpisałem w Google słowa lecącej właśnie piosenki i wyskoczyło mi ,,Mandalay''. Sie okazało, że jest jeszcze jeden zespół triphopowy, ktory ma (przynajmniej.

king-for-a-day blog

Wrzesień 2007
Strona główna TEGO OSTATNIO SŁUCHAM

1. „War Stories”UNKLE - płyta w całości mi nie wchodzi. Są tu natomiast takie perełki jak „Chemistry”, „Hold My Hand”, „Burn My Shadow” (gościnnie Ian Astbury) oraz „Keys to the Kingdom” i Broken” z udziałem Gavina Clarka. Nie wiem kim jest G. Clark ale głos ma świetny.

2. „PEARL”MANDALAY - z tą płytą wiąże się ciekawa historia. Ściągnąłem ją, bo w sieci figurowała jako płyta PORTISHEAD (była nawet okładka z tej płyty z logo PORTISHEAD). Po przesłuchaniu stwierdziłem ze zdumieniem, że to nie jest głos Beth Gibbons. Przeprowadziłem śledztwo i okazało się, że to płyta trip-hopowej grupy MANDALAY. Dziwna sprawa, a sama muzyczka średnio ciekawa.

3. „The Silver Tree”LISA GERRARD - krótko pisząc – strata czasu. Ta płyta nie powinna się ukazać.


king-for-a-day 2007-09-25 09:28:13
skomentuj (2)

światłoczuła


wyjdź


BLOG

mandalay

było dobrze. otaczałam się zielonym, choć luty. okładka książki, kaktus, listki kwiatków na firance, i nie tylko. jadłam zupki chińkie i pasztet, smakowało bardzo. na deser kinder kanapka. czasami dwie. spacer. piwo. empik. gadanie. śmiech. ciepło. trochę pracy. więc było dobrze, spokojnie, wydawało mi się, że zebrałam siły, że mam jej dużo. i może ciągle tak jest, a dziś to po prostu taki parszywy dzień.


2007-02-06 20:51:02 skomentuj (1)


kolory

moim ulubionym jest zielony. odkąd pamietam, a teraz.