O czym chcesz poczytać na blogach?

Macmillan

Ta historia nie może skończyć się dobrze...

Wybranym miejscu.
- Cześć – powitała rodzinę błyszczących jaszczurek, które przemknęły tuż obok. – Gdzie tak pędzicie?
Zwierzątka okazały się niemagiczne albo na tyle nieuprzejme, że nie raczyły odpowiedzieć. Brunetka przeniosła wzrok na miejsce, z którego wyszły, a jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia.
- Ooch – powiedziała, wstając szybko i zapinając guzik spodni. Spomiędzy ciernistych gałęzi patrzyły na nią dwa paciorkowate ślepia. Patricia zamrugała nerwowo, ślepia mrugnęły również. Dziewczyna cofnęła się o kilka kroków i natrafiwszy na zaokrąglony kamień, wdrapała się na niego. Zwierzę przysunęło się bliżej i stanęło w plamie światła. Macmillan wydała zduszony okrzyk, kiedy zobaczyła przed sobą stworzenie przypominające wyjątkowo dużego pająka porośniętego czerwono-brązową sierścią. Każda z jego pięciu nóg zakończona była małą, zdeformowaną stopą.
- Spokojnie – mruknęła do zwierzęcia i rozejrzała się wokół w poszukiwaniu drogi ewentualnego odwrotu. – Pewnie jesteś małą akromantulką, co? Poszłaś sobie na spacer, a mama została w domu i… Auć! – syknęła, kiedy stwór ukąsił jej wyciągniętą dłoń. – Ale z ciebie paskuda.
Pobliski krzak zadrżał i po chwili wyszło zza niego drugie, niemal identyczne stworzenie. Sytuacja zaczynała się komplikować, kiedy oba zaczęły ciekawie.

"NoVa..."

Notki
Ziemia 2145-Poniedziałek „Nazywam się O’Nell…” 2007-06-19

1 Dzień wejścia na pokład okrętu i szukania swojego oddziału, miałem z tym duży problem bo nadal panował wielki chaos i ciężko było o informacje, ale pomyślałem jestem MARINS muszę dać rade….kiedy szukałem kogokolwiek kto by mógłby mnie pokierować spotkałem ją[…] Dowódcę naszych 2 oddziałów Panią cpt. Jenny Macmillan, wysoką blondynkę z naprawdę ładnymi kształtami ciała, szkoda ze od razu nie wiedziałem kim jest….

 

O’Nell: Przepraszam, nie wiesz przypadkiem gdzie na tym statku znajduje się odział „Blood Ravens”???

Cpt. Macmillan: Oh widzę ze nasz szeregowy się zgubił…

O’Nell: że co?? A ty za kogo się masz co??!!

Cpt. Macmillan: Jestem Dowódca oddziałów chłoptasiu.

O’Nell: Przepraszam(w tym momencie oddaje jej salut), nie wiedziałem…

Cpt. Macmillan:.

It was always this little secret between you and me.

Koszmary, polegające na odczuwaniu emocji, a nie na obrazach. Zamykała oczy, żeby przenieść się do świata strachu, bólu, przerażenia. Otwierała oczy, spodziewając się zmiany, która nie następowała. Ciągle błądziła w ciemnościach…
Jednak tydzień, który upłynął od ostatniej bitwy ze śmierciożercami, nie był do końca stracony. Udało się przekonać ojca Audrey do zeznawania podczas swojego procesu. Większość zasług spadło na Dedalusa i Remusa, którzy okazali się świetnymi mówcami o ogromnej sile perswazji. Nie było mowy, aby Antoniusz nie ugiął się pod ciężarem argumentów, jakie mu zaserwowali. Przekonała go także obietnica wzmożenia ochrony rodziny Macmillan i brak zarzutów obciążających aptekę, prowadzonej przez niego, które mogłyby spowodować zamknięcie firmy.
Jednak nawał obowiązków sprawiał, że Audrey stawała się nerwowa i wyjątkowo niemiła.
- Jasna cholera – przeklęła głośno, trzaskając drzwiami do salonu, gdzie siedziało kilkoro członków Zakonu. – Jakbyśmy nie mieli kupy roboty w sprawie czyszczenia pamięci mugolom przez ataki Sami-Wiecie-Kogo! – krzyczała, machając rękami na wszystkie strony. – Wyobraźcie sobie – rzuciła torebkę przez oparcie wolnego fotela, strasząc kota, leżącego na meblu – że niejaki Crispin postanowił hodować w ogródku sfinksy! Na stado hipogryfów, wiecie jak.

Blog poświęcony ciekawym książkom

Resztę dnia przeglądała obiekty o najwyższych cenach z oferty Nobelmäklarna. Najdroższy był nieduży zamek pod Mariefred, gdzie nie miała najmniejszego zamiaru się osiedlać. Z przekory wybrała za to wspaniałe mieszkanie przy Mosebacke, które pod względem ceny plasowało się na drugim miejscu.
Dłuższą chwilę poświęciła na oglądanie zdjęć i planów mieszkania. W końcu stwierdziła, że mieszkanie przy Mosebacke spełnia wszystkie jej warunki. Wcześniej było własnością jednego z dyrektorów ABB, który usunął się w cień, po tym, jak, gwarantując sobie rozgłos i krytykę, postarał się o odprawę w kwocie około miliarda koron.
Wieczorem zadzwoniła do Jeremy’ego MacMillana, wspólnika w kancelarii adwokackiej MacMillan&Marks na Gibraltarze. Już wcześniej robiła z nim interesy. Za hojnym wynagrodzeniem pozakładał firmy-krzaki, które figurowały jako właściciele kont deponujących majątek ukradziony przez Lisbeth rok wcześniej finansiście Hansowi-Erikowi Wennerströmowi.
Znów skorzystała z usług MacMillana. Tym razem poinstruowała go, by jako przedstawiciel jej firmy, Wasp Enterprises, rozpoczął negocjacje z Nobelmäklarna w sprawie nabycia upragnionego mieszkania przy Fiskargatan w pobliżu Mosebacke. Negocjacje trwały cztery dni, a na widok sumy, na jakiej ostatecznie stanęło, Lisbeth aż uniosła brwi. Plus pięć procent wynagrodzenia dla.

Łamiemy Schematy | | Oceniamy Fanfiction | | IE

Przyznam, że ten rozdział zainteresował mnie, jednak nie trzymał w wielkim napięciu. Kiedy Helen dowiaduje się o Alanie, wpada w rozpacz. Wszystko jest zrozumiałe, ale zapewnienia, że jest bezpieczny i że Emelina Vance zajmuje się nim, powinny uspokoić dziewczynę (kobietę?), ta natomiast wpada w jeszcze większą rozpacz i wyżywa się na Moodym. Z tego rozdziału dowiadujemy się więcej o charakterze bohaterki oraz o jej uczuciach, co bynajmniej nie jest nużące. Ja, jako miłośniczka nagłych zwrotów akcji, ciągłego napięcia itepe, itede, maksymalnej liczby punktów dać nie mogę, ale myślę, że trzynaście cię zadowoli.

*Bohater pierwszoplanowy [5/10]
Helen Macmillan. Blondynka o bladej cerze, z zadartym nosem i, jak piszesz, posiadaczka chudej sylwetki. Postać słabo zarysowana, czego trudno wymagać po czterech notkach. Wiemy, że jest ironiczna, lecz dowiadujemy się tego od ciebie, nie z opowiadania. Jeśli pisząc o postaci nadajesz jej jakieś cechy, postaraj się, aby opowiadanie odzwierciedlało je poprzez zachowanie bohatera. Jak na razie żaden fragment twego piśmidła nie wskazuje na ironiczność Helen. Jeszcze zapewne wiele notek przed tobą i mam nadzieję, że przemyślisz moje słowa. Z opowiadania dowiadujemy się, że panna Macmillan jest bardzo uczuciowa, co potwierdza zachowanie wobec Moody’ego, usprawiedliwione przez strach o Alana oraz.

Artur Boruc

Zajęła się policja i domagają się surowej kary dla niego. My nie mamy wątpliwości: Polak dobrze zrobił, nie zapierając się wiary. I nie można go za to prześladować!

Boruc miał już wcześniej problemy z powodu wykonania znaku krzyża. Po jednym z meczów derbowych kibice Glasgow Rangers (w większości protestanci) oskarżyli go o prowokację, a sprawa trafiła na policję.

Polak dostał ostrzeżenie, ale powiedział, że swoich przekonań nie zmieni. I w trakcie niedzielnych derbów znów się przeżegnał. Fani Rangersów po raz kolejny zareagowali histerycznie.
Dla Rangersów to ohydna prowokacja

Głos natychmiast zabrał John Macmillan, jeden z szefów klubu kibica Rangers.

- To skandal! Polak nie po raz pierwszy dopuścił się ohydnej prowokacji. Przeżegnał się w bramce przed rozpoczęciem drugiej połowy, wtedy gdy miał za sobą nas, kibiców Rangers. A wcześniej, gdy za jego bramką siedzieli "Celtowie", to znaku krzyża nie wykonał. To dobitnie pokazuje, że chciał nas sprowokować - grzmi Macmillan, domagając się ukarania Polaka. I przyznał, że kibice Rangersów tylko czyhali na taki gest Boruca:

- Przed meczem powstała specjalna grupa złożona z naszych kibiców, którzy śledzili każdy ruch Boruca, chcąc wychwycić ewentualne wykonanie znaku krzyża..