O czym chcesz poczytać na blogach?

Luxtorpeda

Ścieżki życia...

Bez wyznaczania dokładnej trajektorii lotu, bo trudno nazwać to biegiem. W skrócie Kacper wpadając z powrotem do domu notorycznie wali łbem w pouchylane drzwi. Jednak po kilku chwilach już jest na zewnątrz i w sumie widzę, że jest mu lepiej.

Julka, najmłodsza, mieszka w oddzielnym pokoju i uczestniczy w programie wzajemnego oswajania kocich mieszkańców. Kacper ją toleruje, Szarotka nie. Julka mająca niewiele ponad 0,5 kg jeszcze włazi wszędzie i jest przeurocza. Walczy z klawiaturą, uwielbia gry komputerowe, a oglądanie teledysków i słuchanie muzyki ją wręcz uspokaja. Komiczny to widok siedzącego kociaka przed monitorem LCD patrzącego się na teledysk i kierującego uszy na głośniki. Poza tym Julka to luxtorpeda. Wystarczy lekko uchylić drzwi by obok nóg przemknęła czarna futrzasta kulka, przypominająca ślad komety.

Kacper zaś to taternik, belki dachowe, szafki, karnisze to jego ulubione ścieżki...

12:59, radoslaw.morek , Koty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 czerwca 2008
Zdarzenie - film

Lubię Marka Walberg'a, lubię filmy z jego udziałem, choć wydaje się być on aktorem określonych ról. Doszły mnie słuchy jakoby.

co u nas : Podziemne Pismo Tajniak : co u nas

linki | archiwum łapy precz od 3 | Tajniaki Roku


powrót


20 lutego 2012 - minęło 9 lat; skończył się kalendarz; czterch przyniosło chorego, by go uzdrowił;
oto nominowane płyty do Tajniaka 2012:

Amen - De Press
Ballady na koniec świata - Siekiera
Bar la Curva/Plamy na Słońcu - KNŻ
Luxtorpeda - Luxtorpeda
Pan Krakers - Arka Noego

Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: „On umarł”. Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał

skomentuj (4)

25 lutego 2012 - na czas może już bardziej amerykański, ale zawsze to jakiś czas, zdążyliśmy i oto ukazuje się DZIŚ Dodatek Q; główną rolę zdają się w nim odgrywać mnich Miodek i opat; ogłoszone są tu też Tajniaki 2011 - te od redakcji; na Tajniaka Czytelników i Słuchaczy czekamy do najbliższego piątku (a teraz noc z soboty na niedzielę się odbywa);

Tomasz Wala "Tupack" Opalenica |Fakty i mity, Antyklerykalizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm! Sterem, żeglarzem, okrętem...

Koncert. Wokalista Plateu trochę fałszował te piosenki, ale mimo to zabawa była przednia i goście doborowi.
-Drużyna trzeźwych hobbitów - nie było mnie, bo ich nie było.
-The Ukrainian folk - To była bardziej polska muzyka. Podziękowałem po 3 utworach.
- Heaven Shall Burn - Wpadłem, bo kumpel przepada i mimo, że nie słucham takiej muzyki na co dzień to spodobało się (dopóki pogo się nie poszerzyło - wtedy uciekłem).
- H-blockx - Dobry, konkretny koncert. To na nich chyba zagłosuję w plebiscycie złotego bączka.


Piątek
- Luxtorpeda - fuj fuj. Niezwykle komercyjny zespół. Zupełnie jak Metallica. Taki pop-metal (i to w dodatku czasem chrześcijański).
- Świnka halinka - Najlepsi na małej scenie. Kiedy wokalista skakał w jedną stronę, jego brzuch leciał w drugą. Świetnie się tańczyło i bawiło. Coś niesamowitego.
- Apteka - nie byłem, bo Halinka się spóźniła z graniem.
- Kontrust - Malutki plus, bo spodziewałem się o wiele lepszego koncertu.
- Zmaza i Republika - niestety... zmęczony piwem i krótkim snem padłem i się nie stawiłem :)


Sobota

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Dalej

Tagi: Litwa Litwini nacjonalizm Polacy Polska rasizm Skini
15:11, vile
Link Komentarze (18) »
wtorek, 08 listopada 2011
WILNO.LUXTORPEDA.LAO CHE (refleksje)
Po raz pierwszy na tym blogu piszę recenzję koncertu i mógłbym właściwie zatytułować ją inaczej: Back in USSR. Sobotni wieczór (5 listopada), Dni Kultury Polskiej w Wilnie, koncert nowego projektu niezmordowanego Litzy – LUXTORPEDA i chyba najciekawszego zespołu polskiego ostatnich lat – LAO CHE. Bezpłatny! Gdy w Krakowie bilet tylko na koncert LAO CHE kosztuje 50-60 złotych! Tego nie mogłem przegapić (a mało brakowało bym przegapił, o czym za chwilę). Wchodzę na salę i widzę... równe rzędy zielonych krzesełek postawione aż pod samą scenę. What to hell? A gdzie ludzie mają tańczyć pogo? Jak się okazało moje obawy były bezpodstawne, gdyż nie było komu... tanczyć. Właściwie przez cały koncert pod sceną było jakieś dziesięć-piętnaście osób. Nieduża sala DKP była wypełniona od siły w 1/3, w większości osobami dużo starszymi ode mnie (a przecież już niestety również do młodzieży nie należę) w.