O czym chcesz poczytać na blogach?

łucja

I never knew I could feel that much And that's the way I loved you - Onet.pl Blog


 - Bo widzisz Lucy, sęk w tym, że ty nie musisz nic robić. Wystarczy, że będziesz.
Łucja spojrzała na niego i poczuła jak jej serce przyspiesza swoją pracę odbierając znaczenie tych słodkich słów. Wpatrując się głęboko w jego ciemne tęczówki pochyliła się i złożyła delikatny pocałunek na nieogolonym policzku chłopaka.
 - Dziękuję - wyszeptała cichutko.
Dalej siedzieli w milczeniu, nie przejmując się mijającym czasem. To był ich pierwszy tak intymny moment. Wypróbowywali nową bliskość, zupełnie inną, niż ta jaka dotychczas ich łączyła. Zanurzeni w swojej prywatnej ciszy, wsłuchiwali się w zajemne bicie swoich serc, starając się zapamiętać każde kolejne uderzenie życiodajnej pompy.
Łucja wolną dłonią rysowała kółka na jego klatce piersiowej, licząc jego oddechy. Zayn bawił się jej ciemnymi lokami, napawając się zapachem jej lawendowego szamponu, dłonią jeżdżąc po dżinsach dziewczyny, powodując gęsią skórkę pod materiałem spodni. Co jakiś czas pochylał się i składał delikatne pocałunki na jej policzkach, nosie, czole. Tak mijały im kolejne minuty, podczas gdy oni zupełnie zatracili się w swojej czułości.
 - Zayn? - pierwsza, idealną ciszę zburzyła Łucja,.

n a r n i a .mylog.pl || the calm before the storm.

Której nie miała żadnej pewności. Zwątpiła nawet, czy w ogóle może jej ufać - a tym bardziej, czy może polegać na swojej determinacji. Determinacja, pośpiech i głupota. Łucjo Pevensie, przecież to się nie mogło udać.
Nie mogło.
Dopiero kiedy któryś z mężczyzn z sąsiedniego stołu zagwizdał na jej widok zdała sobie sprawę, że kaptur zsunął jej się z głowy. Wciągnęła głośno powietrze i zatrzymała się, niebardzo wiedząc, jak ma się teraz zachować.
- Wypada to tak? - usłyszała za plecami.
Kilka głosów zachichotało cicho. Nachmurzyła się i odwróciła na pięcie.
- Słucham? - spytała piskliwie, szukając wzrokiem autora pytania.
Znad pustego kufla podniósł się jakiś dryblas z niezdrowymi wypiekami na twarzy.
- Wypada to tak panience kręcić się po takim miejscu jak to? - wybełkotał, wyjął zza kożucha chusteczkę i przetarł spoconą twarz, ledwo trzymając się na nogach.
Łucja powędrowała dłonią w poszukiwaniu sztyletu, ale nadal natarczywie miażdżyła mężczyznę wzrokiem: zakołysał się niepewnie, a jego towarzysze odsunęli się od niego i wybuchli gromkim śmiechem. Ktoś podsunął mu następny kufel piwa, inny nawet poklepał go po ramieniu, jakby.

EVIL MONKEY

Za to prowadziłam zeszyt, w którym opisywałam szczegółowo co wydarzyło się 27 lipca każdego roku. zeszyt niestety zaginął, notowałam to i owo w Kalendarzu Szalonego Małolata, ale Kalendarze też wsiąkły, pewnie przy którejś z przeprowadzek. szkoda, pewnie byłoby zabawnie poczytać moją kronikę. następnie przyszedł szał osiemnastek. modnie było organizować imprezę w jakimś studenckim klubie, przy czym w 1998 roku klub miał ciut inne znaczenie niż dzisiaj:-) robiłam imprezę razem z trzema innymi koleżankami w (nieistniejącym już chyba) Nurcie. fajne imprezy to były, te nasze osiemnastki. nosiliśmy glany, słuchaliśmy Kazika, Kultu, Metalliki, Beastie Boys, piliśmy piwo, paliliśmy papierochy, gadaliśmy o życiu i o dupie maryny, nie mieliśmy telefonów komórkowych, fejsbuka, galerii handlowych, ale wtedy niewiele nam do szczęścia trzeba było. kolejne urodziny to już okres studiów, pracy i powolnego wchodzenia w dorosłość:-) czasami zdarzyły się jakieś zwariowane imprezy w większym gronie, czasami romantyczne wieczory z ukochanym, czasami nawet klubing był:D bardzo często lipiec przynosił ciekawe informacje i wydarzenia, m.in. sześć lat temu w lipcu wprowadzałam się na Polankę, dwa lata temu w lipcu podpisałam umowę.

"Kiedy wzgórza staną się płaskie, a rzeki wyschną, kiedy błyskawice pojawią się zimą, kiedy śnieg spadnie latem, kiedy niebo zmiesza się z ziemią nawet wtedy nic nas nie rozdzieli." - bloog.pl

I w drogę na Latarniane Pustkowie!- powiedziała Łucja podchodząc do swojego rumaka.- co zrobimy z koniem Gariad?

-Ktoś na nim pojedzie.- powiedziała Zuzanna- Albo przewieziemy na nim ubrania, broń i inne rzeczy. Zbierajcie się! Latarniane Pustkowie czeka!

Faun zaczął pakować naczynia i zupełne resztki jedzenia, Ryczypisk popędzał Tiliona, który pakował broń, Rinocerotis rozmawiał o czymś z końmi. Łucja stanęła obok i zaczęła uważnie słuchać.

-Wydaje mi się, że nic nie zrozumiesz- szepnął do niej jednorożec

-Nic nie szkodzi. – uśmiechnęła się Łucja wesoło- cieszę się z tego, że nasze konie znalazły sobie przyjaciela, zresztą gdybym was rozumiała nie stałabym tutaj, bo nieładnie jest podsłuchiwać.

-Łucja!!!!!!- zawołała Zuza z drugiego końca obozu