O czym chcesz poczytać na blogach?

Louboutin

SZARA MYSZKA

Czasu, dużo energii i oczy dookoła głowy.

Wspominając czasy studenckiej beztroski zajrzeliśmy w miejsce, gdzie zwykle odbywały się kameralne koncerty, gdzie zawsze rozbrzmiewała dobra muzyka i unosił się duch rockowej niezależności. Zmieniło się wiele – od barmanów, przez średnią wieku (albo inaczej, średnia jest ta sama, tylko punkt widzenia inny;)), po wystrój wnętrza, jednak jedno pozostało niezmienione. Lokal wciąż przyciąga ludzi gustujących w klimatach rockowych i alternatywnych. Widać to wyraźnie również w ich stylizacjach.

fot. topshop, dorothy perkins, opi, louboutin, thakoon, alex and chloe, endless

Niegdysiejsza moda rockowa była często rozumiana zbyt dosłownie. Pozbawione kobiecości zestawy, z wysłużonymi glanami w roli głównej, może i oddawały zamiłowanie do określonego stylu i muzyki, ale na pewno nie dodawały seksapilu. Dziś rockowe dziewczyny są też bardzo sexy. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem zdecydowanie za

Moja propozycja dla wielbicielki rockowych klimatów to skórzane tregginsy od TopShop, długi szary tiszert (Dorothy Perkins), nabite ćwiekami niskie botki (tu: cudowny Louboutin, wybaczcie;)) i futrzana kamizelka (Thakoon). Do tego amarantowe akcenty i granat na paznokciach.

Jednak rockowa knajpa to nie tylko.

Inna historia Maximum Ride - Onet.pl Blog

Co?
- Jest za kostki, nie mój styl.
- To może ta? Żółta na ramiączkach za kolana, jeśli dobierzemy ci
obcasy, będzie akurat.
- Tę przymierzę.
Wróciłyśmy do mamy. Monica wręczyła mi wieszaki.
- Jaki masz rozmiar stopy?
- Eee.. 6.5
- Ok, to tak, do fioletowej, ok, ciemny krem, jasny, i do żółtej.
- Zacznę od fioletowej.
Zrobiłam jak powiedziałam. Kiedy wyszłam z przymierzalni Monica już
trzymała w ręce sześć pudełek od butów.
- Do tej, mam dwie propozycje. Albo czarne z cekinami, albo czarne
Louboutin'a. Przymierz i przejdź się.
Te Louboutin'a bardziej mi się podobały, ale miały z 10 cm obcasa.

Porywy namiętności

Tagi: fantazja fantazje fantazje erotyczne seks sex szpilki trójkąt
09:46, fast_hard
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 sierpnia 2010
uroczysta kolacja

W sobotę zostaliśmy zaproszeni na kolację. Znajomi obchodzili rocznicę ślubu i wynajęli salę w eleganckim lokalu. On na tę okazję wbił się w ciemny garnitur, a ja włożyłam koktajlową sukienkę i ulubione szpilki Louboutin. Lepiej nie myśleć, ile kosztowały. Lepiej skupić się na tym, że maja zawrotnie wysokie obcasy i czuję się w nich jak bogini seksu.

Popijaliśmy drinki i czekaliśmy, aż wszyscy przybędą na miejsce. On stał blisko, prawie cały czas nasze ciała się stykały. Czułam zapach jego wody kolońskiej. Przy drugim kieliszku martini szepnęłam mu do ucha, że nie włożyłam majteczek. Na chwilę znieruchomiał. Najwyraźniej nie spodziewał się, że już na początku wieczoru rozpoczniemy grę wstępną.

Staliśmy wciąż blisko rozmawiając i śmiejąc się z przyjaciółmi. Zauważyłam, że jego ręka przesunęła się wzdłuż mojego biodra, jakby pod materiałem sukienki.

imagine-my-perfect-world


Poderwała się z fotela i tak szybko, jak pozwalały jej na to niebotycznie wysokie szpilki i obcisły kostium, skierowała się w stronę windy.
Wieść lotem błyskawicy rozniosła się po piętrze. W redakcji zawrzało. Naczelny zwolniony ze skutkiem natychmiastowym, wice zdegradowana. O ile dymisja Ian'a Dupree wywołała poczucie sympatii i żalu, osoba Ryden McCoulough nie wywołała żadnych cieplejszych uczuć.
W atmosferze dojmującego upokorzenia i niezrozumienia dla obłudy opróżniła swoje biurko i trzaskiem szklanych drzwi zakończyła karierę w dziale dziennikarstwa politycznego.


Pierwszy raz nie złapała taksówki. Przeklinając drogie i niewygodne szpilki od Louboutin'a szła po nierównym chodniku trawiąc w sobie gorycz porażki. Mało było Ryden upokorzenia, gdy została niesłusznie oskarżona o tuszowanie matactw naczelnego, o których bladego pojęcia nie miała! Szefowie postanowili uczynić z jej życia piekło, degradując McCoulough do roli szeregowego publicysty w dziale, o którym nie wiedziała nic i którego szczerze nienawidziła. Zarząd nie chciał się jej pozbywać ze względu na jej wcześniejsze dokonania. Wg nich "stanowiła, mimo wszystko, cenny i wartościowy element wydawnictwa".


Dla Ryden z kolei ten marcowy piątek było końcem jej dotychczasowego prawdziwego życia i początkiem niekończącej się agonii intelektualnej i.