O czym chcesz poczytać na blogach?

Lomo

fraggles fotoblog

|polecam rowerek|skomentuj(2)

zainspirowany Holendrami zacząłęm jeździć na rowerze gdzie mogę. polecam. fajnie jest na przykład wracać nocą z koncertu jakiegoś albo imprezy. nie martwisz się o nocne autobusy, nie muszisz czekać, nie boisz się dresków no i jeszcze się możesz dotlenić przed snem

mój nowy balkon


2006-09-11|ratujcie mnie! moje lomo poszło w drzazgi|skomentuj(8)

nie udało mi się go już naprawić po raz tysięczny. coś się ukręciło. powypadało parę części, których nie wiem, gdzie już włożyć. a co nalepsze, jak się naciska w różnych miejscach to czasami robi zdjęcia. ale ja już nie mam siły. gdyby ktoś z was znalazł gdzieś w szafie taki aparacik to byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście mnie poratowali. mogę zrobić za to koszulkę, fujarkę albo konia na biegunach...
mam jeszcze jeden niewywołany film z tego aparatu, z łódek..

Fotoblog | Robert Danieluk | Panie i Panowie to tylko fotoblog... | 2004 - 2012

/ Łódź / Link / (9)




Lubię Łódź i muszę przyznać, że przez 4 lata wiele się tam zmieniło. A ja lubię unosić się pół metra nad ziemią. Dzięki Tobie - wszystko warto.




Historia
21-11-2007 / Warszawa / Link / (8)


Wracam samotnie między blokami. Patrzę na witrynę z zabawkami. To tu jak byłem mały kupowałem ołówki, brystol i gumkę z Chin. Niby nic. Stoję nieruchomo i czuję pod butem coś twardego. Cofam się. Patrzę i widzę białe elementy. Zbliżam oko a to czyjaś historia. Patrzę na zegarek: 00:46. Wyjmuję aparat i robię jedno zdjęcie. Wyjdzie, nie wyjdzie co za różnica. Właśnie minęło 18 minut od tego faktu a ja dzielę się cudzą historią. Ktoś wie jaką?





21-11-2007 / Warszawa / Link / (12)





Hiper Lomo
23-11-2007 / Polska / Link / (7)

JustSomeRandomPics

Tagi: Glasgow kolor para praktica
10:44, 3mieszczanka , film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lipca 2010
5

Ely

Tagi: b&w Barcelona praktica
20:30, 3mieszczanka , film
Link Komentarze (2) »
4

Raval

Tagi: Barcelona kolor lomo fisheye
00:03, 3mieszczanka.

Nasze Tango Argentyńskie w Buenos Aires

Wirowały mocno kolebiąc się – jakby chciały odlecieć – wielkie wiatraki mieszające powietrze. Przyznam, że dopóki nie wypiliśmy trochę “domowego” vino tinto nie miałem pewności czy tu jest całkiem bezpiecznie. Tym razem obsługiwał nas bystry, uroczy i wesoły Banderas. Joanna jak zwykle rybę (smaczna ale dość zwykła), wszyscy sałaty completa. My z Wojtkiem na przystawki zimne ozorki marynowane w balsamico i jelita z grilla z jakimś nadzieniem (chyba z krwi). Ozorki znakomite, a jelita … ciekawe przeżycie. Na drugie Wojtek wziął bife de lomo (polędwica). Re-we-la-cja! Ja wziąłem bife de chorizo (polędwicę krzyżową). Re-we-la-cja! Uznaliśmy z Wojtkiem, że tutejsze mięsa są lepiej robione niż w świetnej “Anastasji”. Jeśli jeszcze zauważyć, że tutejsze ceny są na poziomie 50% zwykłych restauracyjnych to jest to najlepsza mięsna knajpa jaką znaleźliśmy w Buenos. Niestety wysiadł im ekspress i nie mogliśmy wypić kawy.

Spacer do domu, pakowanie. Jutro o 11.00 trzeba wsiadać w taxi.

janusz

PS – ten zapis powstał na lotnisku w Madrycie w drodze do Warszawy.

.:: P.R.O.J.E.K.T. S.E.M.P. ::. - Zarezerwuj sobie miejsce w świecie nowego porządku

Uważnie jego intrygującą fabułę, precyzyjnie dopracowaną choreografię i mistrzowską grę aktorską. Podczas obcowania z tak ambitnym tekstem kultury XXI wieku, przychodzi mi do głowy tylko jedno słowo, które jest niestety potężnym uproszczeniem i nie oddaje w pełni wszystkich wartości jakie niesie ze sobą prezentowamy utwór, jest to jednak w pełni zrozumiałe, bo są na świecie rzeczy, których język opisać nie potrafi. Tym słowem jest "chujnia".



semp 2006-06-12 13:38:34
skomentuj (0)

Z Lomo to nie wiadomo
No to ładnie, mamy wiosnę, jest ciepło i słonecznie - czas wyciągnąć Lomo.

semp 2006-06-15 21:54:13
skomentuj (0)

Wtajemniczeni
Znalazłem dziś sznurek. Właściwie lepiej pasuje tutaj słowo "odnalazłem". I powinienem też sprostować, że nie jest to sznurek byle jaki, tylko jedyny w swoim rodzaju sznurek opracowany przez wyklętego naukowca znanego jako Lorem Ipsum. Ponoć wykonany jest z niezwykłego tworzywa, które sprawia iż.

domeyki's angels area>>hum*room hottest news czyli rozmyte foty i serwis kulinarno-rekreacyjny

Eksplorować ile sił w nogach/co nie miara.
Ach jakże rozmyślna ta Gwen! Taką radość mi sprawiła zabierając mnie do najbardziej kolorowego miasta, gdzie język bogów rozbrzmiewa na ulicach w najczystszej formie! I wszystkie atrakcje zapewniła! A były chwile turbulencyjnej grozy, po których uspokajały angielskie zielono zielone wielkie pola trawy, jak zawsze pytania o tatę i mamę od panów w mundurach, a potem już tylko londyński wiatr na policzkach, orzeźwiający. I była kurczakowa chatka z dawnych lat, i rosyjski szampan pod londyńskim okiem, i ściana lomo wraz z butelkowymi lampkami, i gubienie się na soho, i gubienie się wszędzie indziej, i historyczna kłótnia na charing cross, i chińszczyzna wyborna, i Hugh Grant wersja 2.0 na Victorii, i bojkotowanie metra o 5:20 rano także.
A wracając myślałam sobie, jaka ta Gwen dobra, obiecała, że nie zrobi mi w tym roku przyjęcia niespodzianki i nie dość, że obietnicy dotrzymała, to jeszcze miałam 26godzin londyńskiej niesamowitości urodzinowej.



taft na każdą pogodę


czego chcieć więcej


po drodze.

Egzaltacja Rulezzzzzzz... W świecie Karinki...

Głównego skrzyżowania. Chodzi o to, aby ujrzeć Boga wewnątrz siebie. Przywołam dwa imiona: Jezus i Sziwa. Obydwaj są wyzwoleni. Dwa Imiona, ale jedno dzieło i taka sama moc. Obydwaj dotarli do tego samego światła, a w świetle nie ma żadnej różnicy.

****************

Wywiad Tadeusza Sobolewskiego z Guru Omgurudev Janglidas Maharaj. Fragment pochodzi z Gazety Wyborczej

karinka 2005-03-02 18:01:06
skomentuj (0)


dwa dni ze sztuką:)
heh... ladnie powiedziane:)

w czwartek bylismy na "wernisazu" zdjec lomo mojego znajomego fotografika w klubie Trygon w Rzeszowie. musze powiedziec, ze podobalo mi sie:) w Trygonie wypilismy po pifku a potem poszlismy na pizze:P i wrocilismy do mieszkanka:)

a w piatek... w piatek Krzys pojechal do domu, a ja zostalam (kurs) i wieczorkiem ze znajomą i jej znajomymi wybralismy sie do Filharmonii Rzeszowskiej. WOW, pierwszy raz bylam w filharmonii!! Bylo super, bardzo mi sie podobalo... Najbardziej pratie grane na kotłach, takich duzych trąbach, skrzypcach i gongu:)) aha no i sukienka wiolonczelistki:) Pozniej mielismy isc na karaoke, ale....