O czym chcesz poczytać na blogach?

Loewe

coolbig.mblog.pl - mBlog.pl

Mozna by wystawic do walki po

jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona, której rycerz zwyciezy.

Nie bedzie musialo tylu ginac. Jak pomyslal - tak zrobil.

Wyslali wiec kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gosci z jednym

mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na calego! Trzeba

znalezc Jagielle! Po pewnym czasie odnalezli go w koncu najebanego w

stogu siana. Przystal na wszystko co mu powiedzieli...

Teraz trzeba wybrac odwaznego do walki. Krzyzacy nie mieli z tym

wiekszego problemu - wybrali oczywiscie Zygfryda de Loewe -

najmezniejszego z meznych. Byl to rycerz z drewna nie strugany. 3,80

wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znalezc dla niego konia. Niestety,

jakiego by nie przyprowadzili, to albo sie zalamywal albo Zygfryd

kolanami o ziemie szorowal... Sytuacja beznadziejna. Na szczescie Wielki

Mistrz mial znajomosci u Hannibala.

-Masz tu ode mnie tego sloniokonia - na pewno bedzie dobry.

Rzeczywiscie, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykal. Kolejny

problem to miecz: szukaja i szukaja, ale zaden nie jest dobry.

...czyli człowieku nie irytuj się! Naprawdę nie warto.

Mnie drukować i nie omieszkam się pochwalić :P
Kolor włosów przestał być blond, bo zaczęło mnie irytować posądzanie o upodabnianie się do rodzicielki - teraz mam na głowie paprykową, absolutnie przepiękną pomarańczową czerwień (rodzicielce, w odróżnieniu od całej rzeszy otaczających znajomych, się nie podoba - sic!)
Czas zapier...

2007-04-05 17:51:51 skomentuj (0)



Pamiętam, jak w ósmej klasie podstawówki, przy okazji omawiania "Krzyżaków" udowodniłam wcale udanie, że Jurand ze Spychowa durniem był, a Zygfryd de Loewe - wielkim człowiekiem. Za ową charakterystykę porównawczą dostałam 5+, bo 6 wtedy w szkole nie "dawali". Nie wiem, czy ocenę dostałam za walory literackie pracy, czy treściowe - nieistotne. Faktem jest, iż polonistka moja była Wielkim Człowiekiem, mądrym Mądrością prawdziwą - odważnym, nietuzinkowym, widzącym lepiej i więcej. Wspominałam ją na łamach tego bloga (i innych) nie raz, bo Ona chyba właśnie sprawiła, że umiem i pisać, i myśleć :)
Do dziś pamiętam użyte wtedy argumenty i żałuję, że nie mam oryginalnego tekstu...

Wczoraj nawet nie próbowałam.

Ruch Chorzów

4 lata. Kolejny niewypał - trzy porażki i remis oraz przegrana w Pucharze Polski. Nic więc nie zapowiadało, że już za kilka lat z Ruchem liczyć się będą musieli wszyscy. W 1927 roku Niebiescy przystąpili do grona twórców Ligi Polskiej, w której początkowo nie odgrywali ważniejszej roli. Miejsca kolejno 12, 12, 10 i 8 na nikim wrażenia nie robiły. Pierwsze ligowe trafienie miało miejsce 24.04.1927 roku, a jego autorem został Józef Sobota. Natomiast w premierowym ligowym występie chorzowianie zagrali przeciwko 1.FC Katowice w składzie: Kremer, Kutz, K. Kusz, Katzy, Gensior, Badura, Kałuża, E. Loewe II, Czernikowski, Sobota, K. Frost. W 1933 roku rozpoczęła się dominacja zespołu z Górnego śląska nad resztą stawki. Cztery kolejne tytuły Mistrza Polski, 3 miejsce w roku 1937 i znowu mistrzostwo całkowicie oddawało pozycję jaką zdołali wyrobić sobie Niebiescy w Polsce. Gwiazdy Ruchu błyszczały nie tylko w w kraju, lecz także na poza jego granicami. Zwycięstwa nad takimi zespołami jak Bayern Monachium, VfB Stuttgart czy Jugoslawia Belgrad, a także świetne występy w reprezentacji Polski Wodarza czy Wilimowskiego ( 4 gole w jednym meczu Mś z Brazylią! ) kazały nabrać każdemu respektu.

Monika Czaplicka | rzeczy niemożliwe załatwiam od ręki, na cuda potrzebuję trochę czasu











More Photos

Homoseksualizm.org.pl

  • ”Etyczne zdziry” spotkanie wokół książki ”Puszczalscy z zasadami”
    Z okazji Międzynarodowego Dnia Czekolady Fundacja Feminoteka oraz Wydawnictwo Czarna Owca zapraszają na: ”Etyczne zdziry” spotkanie wokół książki ”Puszczalscy z zasadami”. Puszczalscy z zasadami W panelu wezmą udział: Agata Loewe – seksuolożka, Agnieszka Weseli – historyczka seksualności, Anka Grzywacz – edukatorka seksualna. Zapraszamy na dyskusję analizują […]
  • Wyszła ciota z Palikota
    Muszę przyznać, że nigdy Januszowi Palikotowi nie ufałam. Pamiętam, bolesną pewnie nie tylko dla mnie, okładkę magazynu „Ozon”, który onegdaj biznesmen wydawał, przedstawiającą młode osoby szczycące się swoją dyskryminacyjną postawą trzymające znak „Zakaz pedałowania” i artykuł „Wszyscy jesteśmy homofobami” w tymże numerze. sejm_rp Później nadszedł czas PO,.