O czym chcesz poczytać na blogach?

Liść

Hapsz - Onet.pl Blog

Przez, który o mało co zębów nie straciłem, a potem ten sam listek chce mnie zabić lecz nie wychodzi mu to, bo burak mnie przypadkiem ochronił i teraz znów listek się na mnie mierzy. O nie kurwa! Nie dam się! A macie szmaciary!!

I se machnąłem ręką w ten listek. Strąciłem w ten sposób go na chodnik. Patrzę na to co leży przed moim kapciem i podnosząc nogę mówię:

- To mały listek dla mojego buta, ale jakże wielki wyczyn dla mej podeszwy! – i zdepnąłem owy liść.

I znowu przytupnąłem nogą w nich, i znowu, i zacząłem skakać i skakać krzycząc:

- Wy kurwy! Z Hapszem zadzieracie to teraz macie!

I nagle bum! Gdzieś daleko, za mną.. W moment skakać przestałem.

-Ej sorry listek… ja nie chciałem… przypadkiem nadepłem na was… serio…

Where the dragons dream...

Mi, jak wielką pychą się niegdyś unosiłam.
Uniósł jej twarz i spojrzał w oczy.
- Mówisz prawdę - stwierdził. - Zrozumiałaś wszystko. To teraz posłuchaj mnie uważnie. Czasem otoczenie może nas postrzegać różnie. Gdy chodzimy dumni jak pawie w moim ogrodzie, każda krytyka ze strony innych jest dla nas ciężarem nie do przyjęcia. Ale jeśli zawsze jesteśmy uczciwi wobec siebie, z pokorą przyjmiemy ich niewiedzę i nie damy się złamać.
- To bardzo trudne.
- Lecz pewien jestem, że dasz radę. Okazałaś siłę swego charakteru. Nie zaprzepaść tego, czego się nauczyłaś.
Jesienny Liść skinęła głową. To był koniec tej lekcji, bo mędrzec zatroszczył się nagle swoim ogrodem.
Odwróciła się, by wrócić do swego życia. Jej kroki sprawiały, że liście szeleściły cicho. Wydawało jej się, że z tego szelestu wyławia słowa, zdania... Powtórzyła je szeptem:
- Prawdziwe zwycięstwo nie rodzi się na polu bitwy, z walki z drugim człowiekiem. Ono pochodzi z serca i tylko takie może dać radość i spokój...
Uśmiechnęła się i uniosła głowę.


Ta, która zaklina smoki 2004-09-09 18:36:24
skomentuj (8)


WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO OSÓB I WYDARZEŃ JEST CAŁKOWICIE PRZYPADKOWE

Nie powrócić? Czy też byś z tego zrezygnował? (...)"

Jostein Gaarder, "Dziewczyna z Pomarańczami"

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe.
menellica 2004-05-21 18:29:31
skomentuj (3)


***Barwy jesieni***


Barwy jesieni królowały w parku. Rodzice z dziećmi spacerowali alejkami, szukając oznak zbliżającej się zimy. Tymczasem lekki wietrzyk poruszał gałęziami drzew, strząsając z nich ostatnie liście...

Właśnie jeden z podmuchów tego wiatru oderwał ledwo trzymający się Liść od jego macierzystego klonu. Połyskując złotem i czerwienią, Liść wirował, krążył nad spacerowiczami, nad czubkami drzew... Jakby chciał dosięgnąć słońca, coraz wyżej i wyżej. Lecz wszyscy, którzy chcą osiągnąć zbyt wiele, szybko tracą wszystko. Wystarczyła jedna chwila spokoju, by zaczął opadać jak każde inne ciało, zgodnie ze wszystkimi prawami fizyki. Jednak żadne prawo nie mogło zapewnić, że akurat ten Klonowy Liść spadnie tam, gdzie spadł.

Zbierała kasztany. Starannie dobierała różne kształty, kolory, po czym wsuwała gładkie kulki do kieszeni brązowego swetra. Jasne, rude.

Masłodajnia

Dwa po napisaniu tego utworu kot ów zdechł:/]

 

Do zobaczenia kiedy indziej, Jan Tysiącleć...

19:57, niebioza
Link Komentarze (1) »
środa, 15 października 2008
Ftorek cz.3 - Zadóma nat liściem

Opowiadanie instant w 12 minut, oparte na faktach z życia Jana Tysiąclecia:

 

16:54

W pokoju na dywanie leżał liść. Podłużny, brunatny, jesienny liść. Skąd on się tam wziął? Czy wleciał przez

16:55

uchylone w pokoju okno, czy też siostra, która na chwilę wbiegła do domu przyniosła go pod butem? Skąd to wiedzieć?

16:56

Liść wydawał się suchy. Leżał samotny na pustyni beżowego dywanu w czarne, nieregularne kleksy.

16:57

Marzł. W pokoju zrobiło się chłodno, gdyż nie było w nim żywej duszy, która swoim oddechem mogłaby go rozgrzać. Liść leżał. Nawet nie podrygiwał od niewidocznych i niedających się

16:58

poczuć prądów powietrznych, przemierzających atmosferę.