O czym chcesz poczytać na blogach?

Laptopy

Brejkdafankowy Metal. Jedyny w historii Wszechświata. Blog nieklonowalnego Kota Laptopa.







Na pewno się tego spodziewaliście. 
22:33, breakdafunk , Dziennik osobisty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 maja 2009
Ojdalubam...
Ojdalubam dalambam. Daramburam patantam.
To takie afrykańskie przysłowie. Jak ktoś je zna, to gratulacje. A jak nie zna, to niech się nauczy suahili.

Kot Laptop nie zna suahili ale udaje, że zna.

Teraz przygotowuje się do opracowania planu, według którego będzie szukał pracy. Pracy - kołaczy.
Jutro zrobi to na sto procent. Dzisiaj chyba nie będzie mu się chciało. Pracował pięć dni w Funky Selgrosie i należą mu się dwa dni wolnego. Wyjaśnienie: ja (czyli Kot Laptop) pracowałem w Selgrosie by zarobić na chleb z nutellą. Ostatnio dostałem dymisję i dwutygodniowy urlop. Alleluyah!
A więc Kot Laptop będzie szukał nowej pracy. Wyobraźcie sobie kota na rozmowie kwalifikacyjnej. W sprawie posady motorniczego tramwaju. Kot wygląda tak:


A to jest tramwaj:

Żartobliwe historie o 30 seconds to Mars - Onet.pl Blog

Środki ostrożności przy wychodzeniu, znowu wybrał schody, gdyż nawet jakby bracia własnie wrócili, nie szliby po nich na trzecie piętro. Zawsze wybierali windę. Kiedy znalazł się w korytarzu, rozejrzał się dookoła, ale nie widząc żadnego zagrożenia, szybko wyszedł z kamiennicy, przebiegając na drugą stronę.

-    Shannon?-głos Jared był dziwnie wysoki, zupełnie jakby coś się stało.
-    Czego chcesz?- odpowiedział perkusista, który siedział w salonie i oglądał swój ulubiony serial o dwóch braciach, którzy polowali na demony i tym podobne stworzenia.
-    Gdzie jest mój laptop?- zapytał Jay, po którego głosie można było wnioskować, że jest już nieźle poirytowany. Przeszukał już prawie cały pokój w poszukiwaniu laptopa, ale nigdzie go nie znalazł.
-    Zapewne tam, gdzie go położyłeś- Shannon nawet nie oderwał wzroku od telewizora, gdzie rozgrywała się niezła akcja.
-    Jakoś go tu nie widzę- krzyknął tym razem Jared, wychodząc z pokoju. – Gdzie mi go schowałeś?
-    Nie schowałem Ci niczego. Jak masz sklerozę i nie pamiętasz, gdzie zostawiasz swoje rzeczy, to jest już Twój problem. A może ja Ci karteczkę napiszę?

Torby na laptopa | Opisy torb na laptopa

Funkcjonalność torb na laptopa

I dotarliśmy do ostatniego elementu czyli funkcjonalności. Co to oznacza w stosunku do torb na laptopa? Najprościej mówiąc funkcjonalności jest to łatwość w obsłudze i używaniu. Tutaj niestety każdy użytkownik torba na laptopa ma inne upodobania czy przyzwyczajenia. Ważne jest aby torb na laptopa posiadał troki boczne, regulowana klapę, zapewniał stabilność w trakcie użytkowania. Dla niektórych ważne są również kieszenie boczne lub możliwość ich dokupienia i przymocowania gdy będą potrzebne. Dodatkowo w trakcie wyboru torb do laptopa w sklepie musimy sprawdzić czy ma dolne troki, pętle na czekany lub inne dodatkowe uchwyty i schowki na klucze, dokumenty itp. Kolejna sprawa funkcjonalnej torb na laptopa to dostęp do komory plecaka. Może być tylko jedne główny otwór lub też drugi na spodzie torby.

NOTATNIK [..by lulu]

Obrazu. “Pewnie zaciął się wyłącznik matrycy”. Oczywiście, że nie. Producent wiedział, że seria GF 8600 GT przegrzewała się, wywalając na ekran artefakty, w części przypadków paliła się. Oczywiście, trafiłem na model który się spalił.

Oczywiście, musiało się to stać zaraz przed sesją, kiedy laptop mi był najbardziej potrzebny: 2:0 dla Compal Electronics Inc.
Na tym się nie skończyło, o nie. Zawsze kusi, żeby kopnąć leżącego, just for fun. Pominę historię jeżdżenia x km do sprzedawcy, bo na kurierze bym zbankrutował. Sprzedawca wysłał laptopa do hurtownika, który powinien wymienić sprzęt na.

Zniknął.

- Zamknij sprzedawcę w piwnicy. Tak dla pewności

[AllegroFun]

Utalentowani. Tylko dla szlachty, zaiste

Pożałowałam, że to wyznałam. Grrr... Teraz będzie wypytywał...
- O czym?
Machnęłam ręką.
- Eee takie tam. Fantasy. Nie spodoba ci się.
Chłopak zapatrzył się w widok za oknem i pociągnął łyk jeszcze gorącej cherbaty. Skrzywił się, kiedy oparzyła mu usta.
- No dobra. Wygrałaś. Mam sprawę.
Uniosłam pięść do góry w akcie zwycięstwa. Jednak w duchu zdenerwowałam się, że naprawdę nie przyjechał tak po prostu, pogadać.
- O co chodzi tym razem?
Hash westchnął.
- Jak zwykle, komputery. Nasi nie mogą rozgryść systemu. Znaczy... no... zobaczysz.
Wyciągnął z torby laptopa. Położył go przede mną na stoliku, obok talerza z ciastem. Przelotnie mu się przyjrzałam. Cały czarny, bez żadnych nalepek/ naklejek/ innego syfu typu "made in china", którym zawsze okleja się komputery.
Wzięłam go pod pachę.
- Chodź. Do góry. Tam mi się lepiej myśli.
Weszłam po schodach w stronę mojego pokoju. On zaraz podreptał za mną. Tak, jak cały dom wyglądał jak miła, stylizowana na wiejską, przytulna chałupka, mój pokój był jak z innego świata. Na bordowych ścianach wisiało mnóstwo plakatów Rammstein'a, Marilyn'a Manson'a, Ozzy'iego, S.O.A.D. i kilku innych kapel. Biurko było drewniane, ale.