O czym chcesz poczytać na blogach?

Lao che

Zachwyty panny Natalii

Janerki ponownie można było obejrzeć videomapping. Nasz wrocławski muzyk zaczął od akustycznych wersji swoich utworów, żeby potem “zaatakować” z pełną energią. Niestety, oznaczało to powrót amatorów pogo, dlatego uciekliśmy na trybuny. Na szczęście i tam dźwięk był idealny (a padły głosy, że podczas koncertów Lao Che i Voo Voo niewiele było słychać), a scenę widzieliśmy dość dobrze. I przy okazji tłum bawiących się ludzi. Wielki uśmiech wywołała dla mnie dedykacja dla “przeciwników ACTA”, po której rozległy się ogromne brawa, a Janerka po chwili dodał “i dla zwolenników ACTA”. Nastraszyłam siostrę piosenką.

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Nazistowskie i rasistowskie są przez organizatorów obu marszów tępione. Jednak poglądy ich uczestników wcale się nie zmieniają. Nadal pełne poparcie dla marszów deklarują lokalne komórki „Blood & Honor” czy „Combat 18”. Po marszach, na tzw. patriotycznych forach, można poczytać relacje uczestników, w których chełpią się, że po raz kolejny udało im się przemycić na marsz a to rasistowską naszywkę, a to sztandar „white pride”, a to za hajlować. Wiem, wiem wraz się odezwą głosy oburzonych: jak śmiesz porównywać polskich patriotów z litewskimi faszystami lub vice versa! I to jest najgorsze - ci co potępiają jeden marsz są.

Po raz pierwszy na tym blogu piszę recenzję koncertu i mógłbym właściwie zatytułować ją inaczej: Back in USSR. Sobotni wieczór (5 listopada), Dni Kultury Polskiej w Wilnie, koncert nowego projektu niezmordowanego Litzy – LUXTORPEDA i chyba najciekawszego zespołu polskiego ostatnich lat – LAO CHE. Bezpłatny! Gdy w Krakowie bilet tylko na koncert LAO CHE kosztuje 50-60 złotych! Tego nie mogłem przegapić (a mało brakowało bym przegapił, o czym za chwilę). Wchodzę na salę i widzę... równe rzędy zielonych krzesełek postawione aż pod samą scenę. What to hell? A gdzie ludzie mają tańczyć pogo? Jak się okazało moje.

warszafski deszcz tu ciągle pada

Chyba czasem zastanawiają się, czy ja też tam pracuję. Wydeptuję ścieżkę do kolejnego newsa. Przełom lipca i sierpnia to przy Grzybowskiej czas domykania kolejnych projektów, więc zawsze coś stamtąd wyciągam.

Po rozmowie wychodzą na przystanek tramwajowy. Łapię 10-tkę i dla pozostania w klimacie włączam płytę Lao Che. Jest 10. Robi się gorąco. - Z pierwszo-sierpniowym potem na skroni... - śpiewa Spięty.

Na Polu Mokotowskim do tramwaju wsiada starszy, śniady facet z akordeonem. - Szwaba prać by trza po mordzie a poparzone witki dwie - to Spięty. Facet z akordeonem podejmuje dialog: - Siekiera, motyka, piłka szklanka... Wyłączam Lao.

zawsze warto być człowiekiem


Link Komentarze (1) »
sobota, 06 sierpnia 2005
O sole mio :D:D:D

Che bella cosa na jurnata 'e sole,
n'aria serena doppo na tempesta!
Pe' ll'aria fresca pare gia` na festa,
che bella cosa na jurnata 'e sole.

Ma n'atu - - sole cchiu` bello, oje ne', 'o sole mio, sta 'nfronte a te!
'O sole, 'o sole mio, sta 'nfronte a te, sta 'nfronte a te!

jestem we Włoszech. Któregoś dnia na festiwalu będę śpiewał tę śliczną pieśń włoską o życiu, śmierci, przemijaniu...

micho88
Link Komentarze (1) »
czwartek, 04 sierpnia 2005
Dziadkowi...

Kilka dni temu obchodziliśmy 61 roczncę wybuchu powstania warszawskiego. Widzielście koncert zespołu Lao Che? Niesamowicie odzwierciedlili to,co działo się podczas powstania w samym centrum wydarzeń. A oto oni:

Świetny moim zdaniem punk rock. Polecam. A oto tekst na dziś: "Stare Miasto" Lao Che

Stare Miasto, Stare Miasto