O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

łaki

Blog Hondy i Opka Zozola - WE DO LOVE TOKIO HOTEL

Jedziemy… - szepnęłam mu do ucha i ponownie ruszyłam. Tym razem temperament ogiera trochę przygasł. Wiedział, że ze mna walka o miejsce alfy nie będzie łatwa.
Ruszyłam spokojnym stepem w tym kierunku, który był zaznaczony na mapce…
Przestępowałam kilkaset metrów. Jechałam lasem. Wszystko pachniało żywicą i młodymi pędami drzewek iglastych. Ogierek także wciągał głębokie wdechu nozdrzami. Co jakiś czas podskakiwał z emocji. Aż się rwał, do biegu! Zreszta ja także. W jednej chwili mogłabym zeskoczyć z konia, wziąć go za wodze i pedem gnać do przodu, przez łaki i pola az bym złapała wolność za noge…
Odetchnęłam głęboko i dojrzałam coś w dali. Koń także wbił swoje kopyta w ziemi i ani, śmiał się ruszyć. Jego uszy skierowały się do przodu i maksymalnie skupiły swoja czujność. Nastało niesamowite napiecie. Serducho biło mi bardzo szybko, wiatr świszczał w uszach. W sumie sama nie wiedziałam czego się tak bardzo obawiam. Chyba zaufałam Devilowi. Jeżli on zwietrzył jakieś niebezpieczeństwo, to tak musi być.
-No koniku, co jest? – odezwałam się spokojnie. Nastepnie łagodnie spiełam go w boki, lecz ten ani.

Podstrona opowiadania Inkdeath - Onet.pl Blog

 

[N] Feniksy  - ogniste ptaki. W całym wszechświecie żyje jedynie kilka takich. Uważa się, że Ziz, piekielny ptak zniszczenia, jest buntowniczym feniksem, kilkakrotnie od nich powiększonym. Ogólnie są bardzo spokojne, uwielbiają łatać po ogrodach w szóstym niebie.

[P] Ghule – uważany za Żywiołaka ziemi, zamieszkujący na pustyniach. Zwabiają, napadają i zabijają podróżnych oraz okradają groby zmarłych. Często pojawiają się pod postacią hien lub okropnie brzydkich wiedźm.

[P/X] Gnomy – niskie istoty, mieszkające pod ziemią. Niektórzy uważają je za Żywiołaki ziemi. Promienie słoneczne zmieniają je w kamień.

{nazwa bloga}


"takie dwa pimpusie..."
"o wampirach.."
"kiijowa.."
"'pręgi' na dvd..."
"męki, tprtury..."
"świetny film.."
"rygorystyczne warunki..."
"w kinie."
"kolega.."
"czosnkowa.."
"swojskie jedzenie.."
"taaaka pajda z kiełbasą.."
"na pół roku żarcia..."
"taniej!"
"nie drogo.."
"testuje na świnkach morskich..."
"jak masz chomika.."
"exxperymentyy"
"jak je dotkniesz to umierają...?"
"sztywnieją.."
"Twoja mama"
"z wiosny na zimę.."
"do śmietnika.."
"zoommmbii"
"łeki łaki łeki łaki bum.."
"czemu ty się rzucasz??"
"co to za kłótnie...?"
"głośno, ale niewyraźnie.."
"nic sie nie stalo..."
"nie wyraźnie, ale głośno.."
"kogo wybierasz...?"







"łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee=hahahahahahahaha"
"ej KAja co jest..?"
"łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee=hahahahahahahaha"
"ej Ada co jest..?"
"migrujemy stąd...""


"ciicho"
"

i-s-k-r-a.blog

Dojść na Starówke?
GDAŃSZCZANKA (oczy na wierch ze strachu biedaczce wyszły, nie zatrzymuje się tylko dalej bieży): eeee...nie-eeee....
MAGDA i ANIA: ...
ANIA: ...Może nieśmiała była...

Niezrażone tym niepowodzeniem wyruszyłysmy starówki szukać na własną rękę:

(idziemy i idziemy i idziemy i przechodzimy przez mostek)
MAGDA: Patrz. Rzeka. Żuraw też stoi nad rzeką. Czy to jakiś trop?
ANIA(nieświadomie rymując):
Ej może bez beki
Idźmy z biegiem rzeki?

MAGDA: No dobra...
(idziemy i idziemy i idziemy aż w krzakach wylądowałyśmy)
ANIA: Mówie Ci, zaraz nas tu zgwałcą
(i stoimy jak te głupki dalej)
ANIA: To bedziemy tu stać i czekać aż ktoś z tych krzaków może wyskoczy?
MAGDA: No to może...Wracamy się?

A potem jeszcze kazali iśc nam isc "przez te łąki, przez te łąki", a łaki okazały się trawiastym boiskiem. Welcome to Gdansk. Have a nice weekend.


i-s-k-r-a 2005-05-25 22:35:06
skomentuj (5)



łąki łan

GOOOL! Galaktyka szaleje! ^^

Napiszę Wam pokrótce, co by się zdarzyło. Może będzie to kogoś obchodzić. Wszyscy po kolei. I nikt mnie od tego nie odwiedzie, chyba że ktoś odetnie prąd. Nie chciałoby mi się pisać to drugi raz. _______________________________________________________________________________________ _______________________________________________________________________________________ Nasz namber łan, czyli bramkarz. Undai. Powiodzie mu się w życiu jako-tako. Po wygraniu pucharu odejdzie z drużyny, zauroczony jakąś laską. Ta każe mu się odwalić. Odwali się. Pójdzie na studia. Nie zda. Zacznie pić. W końcu spotka dziewczynę, z którą się ożeni po 2 latach tułaczki po planecie. Będzie szczęśliwy. Ona go będzie do końca życia w tajemnicy zdradzała z innym, ale nie.Ale coś długo się nie budził... ______________________________________________________________________________________ -Czuję kiełbasę!!!-krzyknął po paru godzinach i rzucił się na pożywienie. Reszta troszkę się zdziwiła (heh, troszkę^^ ). Oni już zjedli, ale zostawili dla niego. -Dobrze... ekhm!-chrząknął Sam, by zwrócić na siebie uwagę. -Teraz dziesięć kółek dookoła łąki!-zarządził. Twarze im zbladły, ponieważ jedno okrążenie wynosiło około dwa kilometry!!! Ale należało im się, w końcu przez cały dzień nie ćwiczyli, tylko się opychali kiełbasą (no, może nie przez cały dzień, ale głównie^^ ). -Musiałem akurat teraz się wybudzić?-jęknął 'U'. -Tylko na ciebie czekałem.-zawiadomił go mechanik -Więc i tak byś się nie wymigał..

Swiatlo ksiezyca - Onet.pl Blog


    Jest tak pięknie... Chłodno i ciepło zarazem... Zamykam oczy... Słyszę głosy dziewczynek, śmiech, gwar i śpiew skowronków nad drzewami... Woda szumi, pachnie latem, poziomkami i skoszoną trawą... Z jednej strony wąwozu, w górze, rozciąga się szmaragdowa łąka, pełna ziół i szczawiu, a nad nią, aż po horyzont - złoto zmieszane z szafirem, amarantem i czerwienią - łan dorodnej pszenicy, przetykany makami, bławatkami i kąkolem... Kolorowe motyle zaplątane w trawie i brzęczące pszczoły - pracowicie zbierające nektar do złotych pucharków... Po drugiej stronie rzeki, na łagodnym wzniesieniu - sad mojej Babci - a w nim bielutkie, kruche papierówki... Wiosną, do tego sadu lubiła zakradać się zdradliwa rzeczka... Niepozorna i maleńka, po.Się nad rzeką. W zimie raczej nie mogłyśmy tam chodzić, ale za to w lecie... Wymyślając najróżniejsze zabawy, spędzałyśmy tam większość upalnych dni...
Tam biegałyśmy z kanką po źródlaną wodę, tam gołymi rękami łapałyśmy do słoików czerwone raki i migotliwe rybki, tylko po to, by zaraz wypuścić je z powrotem, puszczały "kaczki" na wodzie...
Z tamtejszej łąki, ze śmiechem "staczałyśmy się z górki" na sam dół, plotły wianki z mleczu i chabrów, oraz wcinały słodziutkie poziomki i ułożone w stosik kwaśne listki szczawiu...
Tam, siedząc na chybotliwej kładce, nogami uderzałyśmy w wodę, chlapiąc przy tym niemiłosiernie...
I na tej samej "ławeczce", już jako nastolatki, zapatrzone w rozświetlone gwiazdami niebo,.