O czym chcesz poczytać na blogach?

łączniki

...Mistrz Dobrego Smaku...

ZAWIESZENIE

Kiedy; 14.stycznia.2010
O godzinie; 16:13
komentarze [1]
Ile; 1
Podpis; Valerain
Cóż, oświadczam to z ciężkim sercem ale zawieszam opowiadanie. Powiem Wam, że tylko w kilku procentach wpłynęła na tę decyzję ocena dokonana na Martwej Sferze, po prostu straciłam już serce dla Arbitera, poza tym, to co zaplanowałam na początku nie chciało mi sie odpowiednio ułożyć, nie miałam weny żeby znaleźć jakieś łączniki. Szkoda bo miałam wspaniały pomysł na ostatnie cześci i plan na wszystko.
Myślę, że to chyba jest tak, że dopóki nie dodaje opowiadania gdzies to mam ochoę je pisac, bo mam czas, a jak już je wrzucam to wtedy poziom części jest nierówny i w ogóle.
W każdym bądź razie, póki co opowiadanie zawieszam, więc może uda mi się je skończyć.

Hm, nie znaczy to, że dla osób które mimo wszystko lubiły te bazgroły nie będzie nagrody pocieszenia. Od kilku miesięcy kształci się i nabiera form pewien pomysł, aczkolwiek zobaczymy co z niego będzie. Póki co żegnam:)


Arbiter Elegantiarum
29 XI 2009r.

WAŻNE
Trwało ale jest. Na pewno nie tak dobre stylowo jak miałam.

Magic Theatre… and not just my mind.

Praca

November 23, 2011

W fabryce armatur, potężny wał kuł za sprawą rąk mężczyzny w wąsach, łączniki między kaloryferami. Prosty był to chłop z gminy pod poznańskiej, szczery w stosunkach, wytrwały w pracy i cierpliwy w mowie zaklętej w kurwy i chuje. Lubiłem go za jasność, przejrzystość i żart, który bił w mordę każdego brygadzistę, a zajęcie moje za 4,80 zł na h urozmaicał przeklętym rauszem wolności.

W wytrawnej galerii pachnącej platerem, oświetlonej ciałem amorficznym niecącym przez woń świec – gdzie rzecz nie jest rzeczą, a świat jakby nie swój, jakiś inny ze wszystkich możliwych – wielbłąd przemyka przez oko igielne. Dama w spodniach, zawiniętą stopą wokół łydki, wystukuje lochom miasta W. piosnkę Seweryna K. o rosnącym gniewie. Spotykając ją codziennie, kończe dzień z.

malykurczak.blog.pl

Analfabetyzm, jak mawiała moja pani profesor od języka polskiego…. Oby nigdy więcej

POKUTA: najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego, najlepszego.

Dzień dzisiejszy stał pod znakiem Forda i zakwasów. Te drugie mało ważne bo to dobrze, jak po siłowni boli hehe, „…no pain no gain…”
Fordzik był dziś w warsztacie i poważnie został przez pana mechanika przeglądnięty, zmieniliśmy amortyzatory z przodu i od razu buźka się podniosła, filtr paliwa, filtr powietrza, łączniki, gumy stabilizatorów, pozostało do wymiany na następny raz: przewody elektryczne, pasek od osprzętu alternatora, uszczelniacz mostu, tak więc jestem zadowolony, bo z autkiem wszystko ok.

Aha, zmęczony jestem jak koń po westernie, ale szczęśliwy, bo Sówka w domu, w pracy też dobrze, jutro siłownia, tylko jedno zaniedbałem: Cuty Sark. Muszę się wziąć w garść i zacząć kończyć mój model. Kropka.

by malykurczak | 2006-03-14 17:43:06 | skomentuj! (1)
strona główna


blog.pl
.

Zakrzewo, gmina Dopiewo [blog]

Comment
Tagi: droga, dziury, ul. Graniczna, zakrzewo
Temat dróg w Polsce to temat rzeka. Podobnie jest w gminie Dopiewo. Cudowny przykład to ulica Graniczna. Domyślam się że asfalt kończący się wraz ul. Szkolną nie biegnie dalej, bo ul. Graniczna należy już do Zakrzewa i nie można było jej od razu wyasfaltować. Tego tylko się tego moge domyślać. Tak samo jak tego, że na pewno nie było na to pieniędzy a poza tym są ważniejsze drogi w gminie. Wszystko jasne, ale mamy XXI wiek. Poza tym jest Unia Europejska, którą należy doić. W każdym razie jadąc samochodem, można się na Granicznej utopić. Osobiście rozwaliłem tam już dwa łączniki stabilizatora, a syfu, który mam na karoserii nie wspominam.
Inny temat to przejście tà ulica po deszczu na własnych nogach. Ja wybrałem się tam kiedyś po zmroku na spacer z żoną . Nie mieliśmy niestety latarki, a szkoda, bo Graniczna nie jest oświetlona na całej swojej długości. Jest takie miejsce na odcinku Owsiana/Krótka, na którym latarni nie ma wcale a pozostałe nie oświetlają tego odcinka wcale. Zestawiając to z błotem i dziurami otrzymujemy niezłą ścieżkę zdrowia. Pomijam fakt, że można tam dostać w łeb, nie wiedząc nawet kiedy i z której strony. 
Zapraszam władze gminne do spaceru tą drogą po deszczu. Buty założyć lekkie, spodnie jasne. Emocje gwarantowane!