O czym chcesz poczytać na blogach?

Kyoto

SzymOla

Ewakuujemy się do dużo spokojniejszej dzisiaj Ginzy. Dzielnica ta znana jest ze swoich centrów handlowych oraz z tego, że to tutaj swoje siedzimy maja największe japońskie koncerny np. takie jak SONY. Kilkugodzinny spacer opustoszałymi ulicami(wszyscy tokijczycy byli już wtedy w Shibuya) zakończyliśmy kolacja w suszarni. To było najlepsze sushi jakie jedliśmy w życiu. Podobnie jak to, które jedliśmy popołudniu i dwa razy w piątek. Następne najlepsze sushi w życiu zjedliśmy w niedzielę, ale o tym jak i o naszej wycieczce do Kamakury i nieudanych zakupach w Akihabarze napiszemy jutro w pociągu do Kyoto. Teraz idziemy trochę odpocząć to miasto bardzo męczy.

14:47, szymola , Podróże
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 listopada 2009
Jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów

Kierując się starym chiński przysłowiem nic dzisiaj nie napiszemy. Umieścimy tylko kilka zdjęc. Postaramy sie napisac coś jutro. Dziś.

zapiski z podróży

Super wrażenie szczególnie przy starcie i lądowaniu!

Wylądowaliśmy na lotnisku Tokyo Narita o jedenastej czasu lokalnego. Znaleźliśmy Tourist Office i odebraliśmy nasze bilety kolejowe. Każdemu, kto wybiera się do Japonii gorąco polecam Japanese Rail Pass. Jest to specjalny bilet dla obcokrajowców, który można kupić w swoim kraju. Jest on ważny na 7 lub 14 dni i pozwala na nieograniczone korzystanie z japonskich kolei. Nie muszę dodawać jak niesamowite oszczędności i wygodę to daje. Za 14 dniowy JR Pass zapłaciliśmy jakieś 200 funtów a zwykły bilet z Tokyo do Kyoto kosztowałby równowartość jakiś 160 funtów. Poza tym JR ma mnóstwo stacji i połączeń w samym Tokyo wiec z tokijskiego metra skorzystaliśmy tylko raz, potem wszędzie dojeżdżaliśmy z kolejką nadziemną korzystając z naszego JR Pass.

A skoro już mowa o japońskim transporcie publicznym i jego cenach to nie mogę powstrzymać się od komentarza i porównań, które zresztą powtarzają się w większości przewodników. Ceny biletow kolejowych owszem, są wysokie, podobnie jak w UK, ale z tą różnicą, że przynajmniej w Japonii cena przekłada się na standard.

MinimumMaximum

Błękitach może nie powala klimatem czy designem, ale też nie utrudnia zapoznania z prezentowaną muzyką. Duński label ma na swoim koncie 14 wydawnictw, a najwięcej muzyki daje nam dwóch artystów: Xoki oraz Hieronymous. Obaj panowie czasami zapraszają do współpracy innych muzyków, czego efektem jest na przykład EP-ka "Segue", znana miłośnikom ascetycznych dubowych pejzaży. Miłym akcentem jest pojawienie się Tekdeva 69 z czterema kompozycjami – warto zwrócić na nie uwagę.

Ta muzyka szumi. Nie wiem, czy jest to specjalny zabieg, czy też może przypadek... Większość wydawnictw Kyoto Digital niesie ze sobą charakterystyczne szumy, które spokojnie wsuwają się w przestrzeń kompozycji, nadając muzyce specyficznego smaczku. Oczywiście szumy to nie wszystko. Kyoto Digital proponuje minimalistyczną muzykę zbudowaną na bazie transowego rytmu, głębokiego basu i plam melodycznych, które od czasu do czasu zbijają się w bardziej zorganizowane grupy brzmień. Trudno jest stwierdzić, co w tych kompozycjach jest istotniejsze – melodia czy szerokie przestrzenie, czyli to, co jest niedopowiedziane i pozostawione naszej wyobraźni. Czy to jeszcze dub-tech, czy może ambient z.

Tam gdzie wirują liście łatwo o ogień - Onet.pl Blog

Taaa wiem co mówiłam "Nie zawiesz bloga", "Dotrwam do końca", ale nie,moje lenistwo wzieło góre. Już raczej na 100% nie będę kontynłować tego opka. Mam w głowie dalsze wydarzenia w histori Yoko, ale co to da jak nie umiem przelać tego na słowa... juz prędzej narysujemange niż napisze opowiadnie. Mam jeszce kilka pomysłów na opowiadnia i nie wykluczone, że kiedyś załorze bloga ale jeszcze nie teraz. Jesli chodzi o gg to narazie nie mam do niego dostępu (nie pytajcie dlaczego)Nadal możecie polecac mi stoje blogi na kyoto-linki i kyoto-avki.blog.onet.pl. chętnie na nie zerkne. Przepraszam, że zaniedbuje się kilku blogach. Nie mam czasu i ochoty. Postanowiłam na jakiś czas odpocząć od blogów, ale pewnie wrócę. Jeśli checielibyście się ze mną skontaktować to zapraszam do zakładki nad blogiem "Zobacz profil".  Pozdrawiam i możliwe,że żegnam. (sory za wszystkie błędy w tym newsie)
Kyoto
17 rzeka mysli!

Kontownia

Z Yasuyukim Honne współpracuje nieprzerwanie od czasów Radical Dreamers i możemy o nim chyba powiedzieć, że widział proces powstawania wielu świetnych tytułów.

W wywiadzie nie padają słowa o nowym rodzaju RPG, ale jest to dość otwarcie sugerowane. Honne faktycznie mówi, że Monolith ma doświadczenie w produkcji RPG, a Nintendo to gry zręcznościowe, więc — jak skonkludował jego wywód prowadzący rozmowę Hirohide Sugiura — przenikanie się tych dwóch kultur może dać coś zupełnie nowego. Honne dodał po tej konstatacji swojego szefa, że chciałby widzieć w grach studia Kyoto unikalną esencję tego miejsca. Mocne słowa znamionujące powagę rozwoju Monolith. Zresztą sam Uchiyama przyznał, że przeprowadził się do Kyoto z całą rodziną właśnie ze względu na rozwój firmy. Mnie zastanawia w związku z tym, czy główną przyczyną otwarcia nowego oddziału nie był zamiar realizacji gry o której tu piszę. Honne mówi w końcu, iż pobyt w Kyoto pozwala mu lepiej zapoznawać się z filozofią Nintendo, więc taka teoria niekoniecznie musi być przesadą.

Zapowiadają się ciekawe rzeczy, ale na konkrety przyjdzie chyba poczekać. Wywiad był przeprowadzany w.

Twoje źródło J-Wiadomości

Autor: maksst Data: 16 Kwiecień 2010

  • In: Anime
  • Comment!

Dobra, wiem, że się czepiam, ale to Kyoto wina! xD Zacznijmy od endingu…


Biedna Ritsu… zobaczcie na jej nadgarstek… Jest złamany! O.O

A teraz skarpetki Azuni… Podczas wypadu na miasto zakłada o dziwo białe, ale już przy odpoczynku w kafejce ma ponownie jak zawsze czarne… xD Takie błędy, a dopiero drugi odcinek. W pierwszej serii czepialiśmy się tych samych animacji, w tej głupie błędy i łamanie postaciom kości. Zobaczymy co przyniesie drugi sezon jeszcze ciekawego ;).

1 odpowiedź to "Nawet Kyoto Animations robi błędy"