O czym chcesz poczytać na blogach?

Kurs euro

Etyka Doradcy Finansowego a duch kapitalizmu

To poważnie ogranicza dostępność do takiego kredytu.

Co właściwie się stało, że banki zapałały taką niechęcią do kredytów w EUR? Przecież banki na takich kredytach zarabiały więcej niż na kredytach złotówkowych. Marże kredytów w EUR były wyższe i dochodził ekstra zysk w postaci tzw „ spreadu” czyli różnic kursowych. Banki to instytucje, które bez wyraźnego powodu nie rezygnują tak łatwo z większego zysku. Tylko samą chęcią dostosowania się do wymogów KNF i poprawy proporcji portfela kredytowego pomiędzy EUR a PLN - nie sposób tego wytłumaczyć.

Czego się boją banki w nadchodzącym roku? Spadku cen nieruchomości? Przesada… ceny spadną góra 5-10% Wystarczy, że banki wprowadziłyby zasadę min. wkładu własnego na poziomie 10% ceny zakupu i już to ryzyko byłoby skompensowane.

Boją się zawirowań ekonomicznych wokół strefy euro i samej UE? Coś może być na rzeczy ale to oznaczałby raczej ogólne ograniczenie akcji kredytowej a nie likwidacja kredytów w EUR.

Do głowy przychodzi mi tylko jedno racjonalne wyjaśnienie. Bankowcy spodziewają się silnej przeceny EUR.  Liczą się z tym, że w najbliższym czasie euro zacznie mocno tracić na wartości a to.

Wojciech Bońkowski

Na masowego klienta, mam na myśli restauracje. Z dawnego klimatu nie zostało doslowinie nic! Dlatego przychodzę tam coraz rzadziej.
Co do sklepu z winami, to wybór przez te parę lat rzeczywiście jest coraz większy ale rowneiz ceny, szczególniena klasyfikowane Bordeaux zrobiły się zupelnie beznadziejne. Zdzierstwo jest na poziomie LPdV lub Festusa czyli 1 euro =10 zl. Domaine Chevalier zdrozało za poziomu ok 220 zl do ponad 400, piszę o bieżących rocznikach, podczas gdy cena w euro oczywiście nie zdrożała tak bardzo. Często słyszę taki argument że wina w Polsce są drogie bo klienci za mało kupują i marże muszą być wysokie, otóz u Miełżyńskiego jest dokładnie odwrotnie, klientów coraz więcej a.Marżach u Mielżyńskiego jest nieprawdziwe. Z tego co wiem marże są od początku działania sklepu na tym samym poziomie. Ceny klasyfikowanych Bordeaux od rocznika 1999 (pierwszego który oferował Mielżyński) nie tylko wzrosły co najmniej dwukrotnie (Domaine de Chevalier – 300% licząc ceny en primeur), ale zapomniał Pan jeszcze o drobnym szczególe takim jak kurs euro.
Dla pewności sprawdziłem cenniki Mielżyńskiego od 2005. Domaine de Chevalier kosztowało brutto jak następuje: 1999 (cena z VII 2005) – 221 zł, 2001 (XII 2005) – 210 zł, 2003 (III 2007) – 223 zł, 2004 (V 2008) – 366 zł, 2005 (IV 2009) – 475 zł, 2006 (IV 2010) – 295 zł, obecnie to ostatnie wino jest po 313 zł a 2005 i 2004 nie.

odkryj tajemnice kredytowe

  • Czy opłaca się wziąć kredyt hipoteczny w euro
Autor(ka):
arek6695
Czas publikacji:
piątek, 16 marca 2012 23:03

Opcje

  • Przejdź do wpisu „Czy opłaca się wziąć kredyt hipoteczny w euro?”
  • Dodaj komentarz do wpisu „Czy opłaca się wziąć kredyt hipoteczny w euro?”

Fakt, że w większości instytucji prowizja od wcześniejszej spłaty jest znoszona po 3 lub 5 latach od podpisania umowy. Może się jednak zdarzyć, że jest ona pobierana przez cały okres kredytowania.

Następnym kosztem, jaki pojawia się przy wcześniejszym zamknięciu zobowiązania, jest koszt spreadu walutowego, czyli różnica pomiędzy kursem kupna i kursem sprzedaży. Dotyczy on kredytów zaciągniętych w walucie obcej. Niewiele osób zwraca uwagę na ten czynnik. Większość kredytobiorców po prostu marginalizuje jego znaczenie. Tymczasem koszt spreadu może sięgnąć kilkunastu tysięcy złotych, jeżeli kredyt zostaje spłacony w czasie 3–6 lat. Dlatego też, gdy wnioskodawca zakłada.

Marcin Kiepas komentuje

(lub nie), czy obserwowany w poniedziałek i wtorek, a częściowo również w piątek, spadek aktywności podaży, przy równoczesnym zdecydowanym wzroście aktywności kupujących, to był przypadek?

Czy też może początek przygotowań do silnej korekty, trwających od wakacji spadków, które obniżyły wartość indeksu WIG20 o 43,5 proc. (w ostatni piątek, kursy zamknięcia)? Takie silne odbicie, jak sugeruje zachowanie polskiego rynku w przeszłości, mogłoby znieść 38,2-50 proc. ostatniej fali wyprzedaży. Dla indeksu dużych spółek oznacza to wzrost w przedziale 28-38 proc. w stosunku do piątkowego zamknięcia, natomiast dla indeksu szerokiego rynku zwyżkę o 26-36 proc. Jest więc o co grać.

Środowa.

Zysków z krótkich pozycji m.in. na rynku surowcowym i spółkach surowcowych. Duża ilość krótkich pozycji, to bowiem jeden z głównych czynników, który może wysoko podnieść indeksy giełdowe.

Oczywiście raczej nie będzie powtórki Volkswagena, gdy inwestorzy w panice zamykający krótkie pozycje w ciągu dwóch dni wywindowali cenę akcji z poziomu 210 euro do 945 euro we wtorek na zamknięciu. Jednak już wzrosty o 20-40 proc. można sobie spokojnie wyobrazić

08:53, marcin.kiepas
Link Dodaj komentarz »