O czym chcesz poczytać na blogach?

Kumple

Kiedy spotkam Ciebie na �mierci zakrętach...

Pełne sexu oczywiście nei wiedząc że olek siedzi za mną powiedziałam że z Matim zawsze
5) Byłam w maku z kumplem, gdy wracaliśmy idąc pod rękę szedł Olek z moim kumplami. Jeden z nich powiedział mi cześć na co olek zapytał się komu mówi cześć (było ciemno jak w dupie) odpowiedział że MJ na co olek tylko westchnął
6) ten piątek zaczynamy ferie siedze z przyjaciółką w pubie po szkole, wchodzą moim nowi kumple ( w sumie znamy się z widzenia od prawie dwóch lat ale nasze stosunki polepszyły się od obozu narciarskiego, który skończył się w ten czw.) dosiedli się gadamy, doszedł olek i jego kumple, siedzieliśmy wszyscy przy jednym stoliku gadamy śmiejemy się utrzymuje stały kontakt wzrokowy z Olkiem, i nagle Maciek zaczyna gadać od rzeczy że mu się podobam i zraniło go że powiedziałam że go nie lubię bo lepiej jeździ na nartach i ma lepszy sprzęt oraz że dobrze wie że patrzyłam się na jego ciało bez koszulki ( które zresztą ma bardzo fajne ale olek jest lepiej zbudowany)wolałam z tamtąd pójść zanim wydarzy się coś gorszego

Dziwię się że Olek chce dalej ze mną gadać, ja bym miała dość gdyby jakieś laski się do niego ciągle przystawiały. Co gorsza podobam się jego najlepszemu.

konradb182 | e-blogi.pl

Boga: nigdy wiecej niech nie pozwoli na to,
by ktos trafil Q MOJE SERCE!!!!!!!!!

nigdy juz nigdy.. zero milosci! koniec korde no.

Skomentuj [1]

dzień jak codzień ale inny niż wszystkie 2007-05-22

dzień jak zawsze-minął.
pojechałem do szkoły na 11.30 na lekcje(liczba pojedyncza) bo byla tylko jedna.potem z kumplami pod blokami na ławce sie rozsiadlismy.. co nieco było :) i kimałem do 14. potem na autobusik;) hehe
w domQ .. normalka, siadłem przed kompem, słuchałem muzyki.wpadli kumple:D masakra:D hehe niespodziewałem sie ze przyjada. posiedzielismy u mnie, smainie bylo, i na imprezke do kumpla ze straszecina nad wisłoke!! masaaaaaaakra hehehe, co sie działo.. wole niemowic!ale było fajnie.takie imprezki moga byc codziennie!smianie i wogole odlot. spotkałem sie dzis jeszcze z Jolą.. miła jest i sympatyczna bardzo. śmieszka. lekko szalona:):) hehe.troskliwa i taka słodka, ale nizabardzo bo by zamuliło hehe. wspaniała niunia. niezłe mam tepo ze spotykaniem sie z nia.. w niedziele kilka dobrych godzin, dzis tez niezle.. ciekawe kiedy nastepne;) juz sie doczekac niemoge:D

pozdrawiam.

Bo spędzone z Tobą dni były jak.. ej, Skarbie potrzebuje ich kontynuacji.<3 - Onet.pl Blog

Dodał:
-Dajesz mi pięć dyszek, i ich wszystkich wywożę!'- zaniemówiła, mama również. A ja oparta o barierki zaśmiałam się pod nosem, bo doskonale wiedziałam, że jest do tego zdolny i z przyszłoby mu to z łatwością. Stałam tak jeszcze chwilkę gdy nagle zadzwonił telefon. Spojrzałam na ekran `Nikolas dzwoni`.
Nacisnęłam zielona słuchawkę i przyłożyłam do ucha.
-Ta?-zapytałam wyczerpana czekając tylko na opierdol za to, że mnie nie było.
-Jakieś wytłumaczenie?-zapytał oschle.
-Przyjaciel w potrzebie.
-Christian?-zapytał z zaciekawieniem.
-Wiesz co? Czasami mam wrażenie, że Twoi kumple rozumieją mnie bardzie niż Ty sam.
-Zbieraj się zaraz będę.-powiedział i sie rozłączył. Ubrałam najacze i czekałam na Nikolasa.
-Mamuś!-wydarłam się -Ja wychodzę z Nikolasem.-krzyknęłam i ruszyłam w stronę chłopaka.
Przywitałam się z nim  poszliśmy.
-No dawaj, wstrzykuj to - namawiał mnie jego zachrypnięty głos. Stałam w półmroku, patrząc co chwila na strzykawkę, i pasek który tak mocno ściskał moją rękę. Czułam adrenalinę. Zawsze lubiłam tak silne emocje, ale mimo to walczyłam z samą sobą w środku. Nadal spoglądałam na strzykawkę, której zawartość przypominała.

pospolita | e-blogi.pl



Jest lepiej. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę jest lepiej. Tylko, że jeszcze bardzo dużo tych "lepiej" potrzeba, żeby wreszcie było "dobrze". Już nie jest "tragicznie", a to już jakiś progres. Postępem jest też to, że mogę się śmiać i uśmiechać sama do siebie.

Moje życie zmienia się bardzo szybko. Ja się zmieniam- mój światopogląd, nastawienie do życia, humor i plany na przyszłość. Już wychodzę z tego załamania. Już mi radośniej, bo rozmawiałam prawie całą noc wczoraj z Mężem swoim i jego kumplem. Pewnie o Mężu jeszcze nie pisałam. W zeszłym roku zaczęłam pisać z dojrzałą znajomą z koni i tak jakoś zawsze się śmiałyśmy, ze jej 18. letni syn zostanie moim mężem. Od miesiąca piszę z Mężem regularnie na gg. Bardzo sympatyczny z niego chłopak. Wczoraj pisaliśmy jakoś więcej niż zwykle. Było inaczej... tak swobodnie i extra... Później jego kumpel do mnie zagadał na gg  i po tym co opowiadał mogę śmiało napisać, że Mąż jest wiele warty! Mieszka 250km ode mnie, ale niedługo przyjedzie specjalnie do mnie. Ja pod koniec wakacji też planuję pojechać mniej więcej tam, gdzie on.

~*So... ThiS Is... ThE WaY oF My LiFe...*~

skomentuj SwoJe KoMenTaRze ZoStaWiŁo (0) oSóB =]]]


WeEkEnD!!!
Normalnie lux:D:D Weekend:D:D:D Jakie dziś w szkole były jazZzZzdy to sobie ne fyobrażacie:D:D:D Kumpel chciał okocić mojego braciaka... W ogóle to jush mi sie odechciało kocic ale coż... Moda na kocenie trwa w szkole nadal:D A więc... Kumpel nie wiedział te Kuba (mooj braciaQ młodszy) to mooj brat. kuba miał z moim kumplem kiedys jakieś zatargi i teraz kumpel sie kciał odegrać. Ale ale... Nie uprzedzajmy faktoof:D Najpierw do kuby podszedł drugi kumpel i burzy do niego. A ja do kumpla "Ej spoko... Luz... Zostaw go" A on do mnie "A co znasz go??" Ja moofie że znam a on sie mnie pyta czy to mooj brat ja moofie ze tak i zeby go zostawił a on do Kuby" Aha. Sorry nie wiedziałem. Masz fuxa bo gdyby nie Gosia to jush byś leżał. Od dziś masz immunitet" Kuba na początku miał przerażenie w oczach ale jak mnie zobaczył to wyluzował i sie uspokoił. Potem drugi kumpel (na tej samej przerwie:O ) wział Kube za bety i podniósł go troshke. Kuba.

.:: P.R.O.J.E.K.T. S.E.M.P. ::. - Zarezerwuj sobie miejsce w świecie nowego porządku

Okaże się ten, który się właśnie rozpoczyna.
Przeanalizujmy na przykład wczorajszy dzień. To była sobota, 5 września 2009. Wstałem o poranku. To był jeden z tych dni, w które nie mogłem pozwolić sobie na poranny wyjazd do kawiarni, więc zacząłem pracować na laptopie w domu. To były rzeczy związane ze zleceniem na którym obecnie pracuję. Jakiś czas później wyskoczyłem na miasto, żeby kupić prezent na ślub, na który się wybierałem. Już wcześniej wiedziałem, co takiego chcę kupić. Wziąłem ze sobą laptopa, bo po południu planowałem dalej pracować nad zleceniem. W drodze na ślub złapałem się z kumplem, którego dawno nie widziałem, a który wybierał się tam akurat furą. Dojechaliśmy do celu, tam spotkaliśmy jeszcze więcej znajomych twarzy i poszliśmy na ślub.
Popołudnie rozwinęła się tak, że razem z kilkoma osobami odwiedziłem najomych w ich mieszkaniu, które znajdowało się niedaleko Urzędu Stanu Cywilnego. Pogadaliśmy, zrelaksowaliśmy się, wypiliśmy herbatkę, a po jakimś czasie razem z innym kumplem ruszyłem autem w stronę centrum (inny kumpel, inne auto), planując odwiedzić którąś z kawiarni. Kumpel potrzebował kawy, więc całkiem dobrze się zgraliśmy i wpadliśmy do Mesity. Odpaliłem.