O czym chcesz poczytać na blogach?

Księgowanie

księgowość w internecie

niedziela, 22 lutego 2009
Księgowanie pod linuksem

Na polskim rynku istnieje niewiele natywnych programów do księgowości i fakturowania pod system operacyjny linux. Jest to o tyle dziwne, że dystrybucje takie jak Ubuntu, Mandriva czy Debian zdobyły już znaczącą pozycję rynkową i warto interesować się tym rosnącym segmentem rynku.

Ciekawą alternatywą jest webowy program do faktur i księgowości wfirma.pl w modelu ASP. Program ten służy do prowadzenia uproszczonej księgowości dla mikroprzedsiębiorstw. Narazie pozbawiony jest modułu dla kadr, dlatego sprawdzi się tylko w firmach jednoosobowych.

11:15, falen
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lutego 2009
Księgowanie faktury w walucie obcej

W grudniu weszła w życie nowelizacja ustawy o VAT, która ujednolica kurs średni wykorzystywany do księgowania w rejestrze VAT i księdze przychodów i rozchodów. Do niedawna były brane kursy z dwóch różnych dni. Od grudnia brany jest kurs obowiązujący w dniu poprzedzającym wystawienie faktury VAT. Jest to o tyle ważne, gdyż znacząco ułatwia automatyczne księgowanie faktur i eliminuje niepotrzebne niejasności (nie wiadomo było jak zaksięgować.

Call4help's Blog

Stanowi podstawę do sprawdzania postępu prac. Na tym etapie tworzony jest nie tylko zespół, ale i ustaleniu podlegają kwestie finansowe, określanie celu i strategii działania.
2. Realizacja – to najbardziej kosztowny i pracochłonny ze wszystkich etapów. To w jego ramach odbywają się właściwe prace, przeprowadzane są testy i odbiory.
3. Koniec – podczas wygasania prac dochodzi do podsumowania i rozliczenia wykonanych zadań.

Każda z faz wymaga prac w dodatkowym obszarze, który powinien być jak najdalej odsunięty od centrum prac. Chodzi tu o działania wsparcia, które często spoczywają na Biurach Projektowych, które dbają o to, aby prace były wykonywane efektywnie, nie obciążając przydzielonych do projektu osób takimi sprawami jak np. : księgowanie, rozliczenia, zarządzanie dokumentacją czy chociażby rezerwacja sal na spotkania.

Metod zarządzania projektami jest wiele. Obiecuję, że o nich napiszę już wkrótce

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Warto wierzyć w marzenia - Bieżące informacje - bloog.pl

Humor dopisywał nam przez cały dzień. Mieliśmy zająć się świąteczną dekoracją sklepu, ale szefowa miała co innego dla nas w planie i zajmowaliśmy się dziś zamówieniami oraz ich tłumaczeniami z polskiego na angielski i na odwrót. Z tego języka ja prawie nic nie pamięta, ze względu na to, że dawno się go uczyłam, a poza tym nie mam z nim styczności, więc pierwsze co w ręce wpadł słownik językowy i trochę się namęczyliśmy, a niemieckim byłoby o wiele łatwiej, ale cóż…angielski jest bardziej popularny. Koło godziny 16.00 znalazłam chwilkę wolną, żeby zadzwonić do Misiaka. Wcześniej nawet nie dało rady…przychodzili klienci musiałam także ich obsłużyć, a poza tym jeszcze spora korespondencja, odbiór towaru, księgowanie faktur i wprowadzanie towaru na magazyn, co było bardzo czasochłonne. Wydawało się, że będzie zdecydowanie trudniejsze, ale poradziłam sobie bez problemu…dobrze, że Krzysiek pracuje już dłuższy czas w tej firmie i jest bardzo dobrze zorientowany, bo bez jego pomocy na pewno nie dałabym sobie rady. Nie da się wszystkiego na raz opanować, jest tego zbyt dużo, ale codziennie po trochę i już sporo odkąd tutaj pracuję się nauczyłam, a ile jeszcze przede mną…W sobotę mam mieć szkolenie z szefostwem, ale jeszcze nie wiem konkretnie jak to ma wyglądać…Po pracy zaś szybko pobiegłam do sklepu zoologicznego po klatkę dla Naszej Niuni. Z początku nie mogła się zadomowić ostrożnie podchodziła do wszystkiego, potem za wszelką cenę.

W szpilkach po żwirze - Onet.pl Blog

 

Mój kierunek, który drogą logicznego myślenia i chęci spełniania planu na ułożone życie, wybrałam sobie sama, doprowadza mnie do ciężkiej depresji. Nie lubię się uczyć o wzorach i modelach, o zasadach matematycznych rządzących światem, nie lubię ludzi, z którymi przychodzi mi się spotykać, a przede wsyztskim drażni mnie bezużyteczność tych całych studiów. Będę panią od wsyztskiego i od niczego tak naprawdę.

 

Z żadnego wykładanego przedmiotu nie mam na tyle kompleksowej wiedzy, żebym mogła od początku do końca przeprowadzić jakieś działanie. Owszem, może i potrafiłabym zrobić proste księgowanie na elementarnym koncie, zrobić prognoze sprzedaży jabłek na dw akolejne lata albo nie popełnić foux pas w towarzystwie przedstawiciela kultury wysoce ceremonialnej, ale .... co z tego?

 

Nie znam się na obsłudze zaawansowanych programów, nawet tajniki Excela nie zostały jeszcze opanowane.

Języki obce?

Tak, kiedyś to był mój mocny punkt dający możliwość zahaczenia się za Odrą. Ale nie teraz. Lektoraty na studiach nie dość, że w okrojonym wymiarze godzin, to jeszcze na bardzo średnim poziomie.

 

Patrzę.

Strona poświęcona Oliwce Krupowies - bloog.pl

 z Urzędu Skarbowego . W zeszłym roku uzbieraliśmy około 4 tyś . bez rozgłosu , ulotek itp. Rozliczali się bliscy i znajomi , a udało się zebrać niezłą sumę . W tym roku rozdaliśmy setki ulotek , tysiące maili , mnóstwo odpowiedzi na TAK 1% DLA OLIWII . 

Pani  która zajmuje się księgowością w naszej Fundacji mówiła , że podatek spływa nawet z okolic Nowego Tomyśla ( gdzie nikogo nie znamy ) !!! Natomiast tutaj na miejscu i w okolicy jakoś nic . 

Jesteśmy pewni , że ze strony Fundacji jest włożona wszelka staranność w księgowanie i rozrachunek subkonta Oliwii !!! 

No więc pytamy nasz Urząd Skarbowy , gdzie się podziały pieniądze ofiarowane naszej córce ??? 

Kochani mamy prośbę , jeśli rozliczyliście podatek dla Oliwii , dajcie nam znać , może  w ten sposób dojdziemy do tego , gdzie są pieniądze .Fundacja obiecała ,że podają nam dane , tych ludzi , którzy rozliczyli % dla Oliwki , i zaznaczyli w rozliczeniu , iż można ujawnić ich dane osobowe . Kilkoro znajomych zaznaczyło takie okienko , ciekawi jesteśmy czy ich podatek trafił do Fundacji ... 

Domowej zapiski domowe



W najgorszym razie - jeśli nie pójdę do roboty, pójdę se na czwarte studia. I na piąte.

Zamarzyła mi się psychologia zarządzania. No i marzy mi się MBA - ale drooogie potwornie i na razie o MBA mogę sobie tylko pomarzyć.

I właśnie teraz pomyślałam sobie, że może taniej wyszloby sprobować dostać się na aplikację. Rozwiązanie najprostsze, rozwiązujące 100 procent moich zawodowych frustracji.

No i może gdyby tak jeszcze pchnąć ten cholerny doktorat...

Czas chyba pomyśleć o tym.
I może (?) w przyszłym roku spróbować z tą aplikacją.

YennaM 2006-06-09 00:46:29
skomentuj (4)




Śniły mi się dziś


konta.
Masa kont.
Księgowanie udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.
Aktywa, pasywa, rozliczenia z udziałowcami, inne środki pieniężne.
Księgowałam wkłady wspolników, a rubryki w rozrysowanych na kartce kontach coraz bardziej pęczniały od kwot, sum, wpłat, dopłat, rozliczeń delegacji i Bóg jeden wie, od czego jeszcze.

O 9 nad ranem otworzyłam oczy i zwlekłam się z łóżka z poczuciem, że wszystko zaksięgowałam dobrze. Dość miałam tych kont - zdecydowanie.
Pół dnia się potem snułam, zerkając niechętnie na podręcznik do rachunkowości finansowej i na cholerny zbiór zadań.

Kurde, od wczoraj nie mam ochoty uczyć się z tego zbioru. Odkąd natknęłam się na absolutnie genialne i zwalające z nóg każdego.