O czym chcesz poczytać na blogach?

Krka

W cztery świata strony - Onet.pl Blog

Zapomnianej przez świat wysepce. Nie sądzę, żeby mieszkało tu więcej niż 100 osób. Kilka przecinających się wąskich uliczek. I ani jednego pojazdu. No bo i po co? Prześliczna mieścina. Wieczorem, oglądając zachód słońca wybrałam się na piwo i lokalne kalmary. Mmmmm… Aż palce lizać!

    

Dzień piąty

„Dziś nasze rejsowanie zbacza z Adriatyku ku rzece Krka. W okolicy ujścia mijamy ponure bunkry ponapoleońskie, zaraz potem mała wycieczka pontonem, wodnym korytarzem w skalistym schronie. Kilka mil dalej, na wodzie wyrasta kilka barwnych, egzotycznych straganów, udajemy się tam na małe zakupy: po 3 kilogramy małży i worek ozdobnych muszli gratis.

W oddali i coraz bliżej majaczy się Szybenik, z rysująca się na pierwszym planie potężną katedra i wysokimi bastionami otaczającymi miasto. Zmierzamy jednak do Skradinu, aby tu przesiąść się na statek i przemierzyć kilka mil w.

Oto jest miłość,dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,a okazuje się że czekali na siebie całe życie

tak tak...jeszcze chwilka a bedziemy razem:))..tak nam sie wszystko układa ostatnio. Jest cudownie, wspaniale, genialnie, nieziemsko...i jeszcze te propozycje od wojcia beolcia:P. No no kochanie, pewnie że jak tylko bedzie imprezka to my sie zabieramy na nią:).
4 dni spedzone wspólnie, 4 dni ze sobą non stop... achh...już powiedziałam twojemu koledze że nie zobaczy cie przez te dni:P.No chyba że na imprie. Wiesz co mi odp? Abym sobie Ciebie wzieła..wiec...WEZME CIE KOCIE:D.
Tak nie moge sie już doczekac że to szok.. Normalnie jak bym mogła to bym pobiegła do Krka już teraz:D. Co ja mowie..pobiegła? poleciała!! na tych małych skrzydełkach miłości:P
Mam wspaniały humor...dzieki Tobie Słońce!!Wracaj szybciutko ze szkoły bo już nie moge sie doczekać:D


"Kradziej"

Tamtego dnia
okradłeś mnie
zabrałeś mi
ot tak, bez pytania
jedno spojrzenie
jeden gest
zabrałeś...
I oddać mi nie chcesz?
...
nie czekam już na nie
wcale nie chce odzyskać
Lecz prosze o jedno
Dbaj o nie
i nigdy nie puszczaj
tylko opiekuj sie.

świętojanki

Tradycja ;).

22:51, swietojanka1
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 30 maja 2011
"wiu" view z Adriatyku

Korcula

Korcula nadal ;)

żeglarsko troszku

żeglarsko bardziej... tylko "motyl" ucieka

Były gitarrry na pokładzie i na lądzie

Park Narodowy Krka

Wiało nawet bora bora, nie mylić z barabara ;)

Płynęły, skakały, tańcowały z nami delfiny, ale byłam tak nimi zaaferowana, że próbowałam robić im zdjęcia z wyłączonym aparatem...

Był sobie z nami pewien zespół i skomponował nawet piosenkę rejsową...

Dzień czasami nie miał końca, bo jego końcem, ani początkiem nie był wschód słońca.

Z tygodnia wyrwałam jedną chwilę samego (nie samotnego) kontemplowania morza i nieba na dziobie... reszta była mrugnięciem oka ;)

 

Judyta

Ale jak wejdzie wyjsć nie może. zachwyca się koszulkami. i koszulami. i w końcu wychodzi z dwoa koszulami z krótkim rękawem. i jak on to mówi "skejtowskimi" spodenkami. mama powiększyła swoją garderobę o kilka rzeczy. bardzo jest z siebie dumna. my się cieszymy. bo na jakiś czas skończy się gadanie: "nie mam się w co ubrać." ja zadowalam się czwartą parą japonek. i okropnymi sandałkami. które są mi niezbędne do pływania. takie jest zdanie moich rodziców. już im nie mówiłam, że głównie pływam w płetwach. drogie nie były. przydadzą się jak pojedziemy na Krka.

[2] jak się dowiedziałam Bartosy też jadą do Chorwacji. w poniedziałek z rana. i dziwnym zbiegiem okoliczności też na Istrię. :) to mnie wprawia w dobry natrój. bo nie obejdzie się bez wzajemnych odwiedzin. co dalej zanczy, że nie będziemy kisić się tylko we własnym sosie.

[3] wczroaj rozmwaiałam z wujem Józkiem. zadzwonił z Kopalina. chciał się spytać gdzie się dostałam. ale nie to jest najważniejsze. jak z nim rozmawaiłam próbowałam nie rozpłakać się. potem usłyszałam w tle ciocię. i znów zobaczyłam jak dużo tracę. i.

drakonaria-art.blog

Dubrownika), tak więc trzymanie się czegokolwiek często wiąże się z tym, że to coś zostaje w ręce, a trzymanie się roślin bywa jeszcze bardziej "zabawowe", bo większość kłuje. Dreszczyk emocji był, ale w końcu o to przecież chodzi ;). No i węże. Tak, węże to w tych górach zdecydowana atrakcja ;). Tak czy inaczej jeszcze nigdy nie chodziłam po górach, z których widać morze. To naprawdę niezapomninane przeżycie. Oczywiście zobaczyliśmy "obowiązkowe" punkty programu takie jak Split, Trogir, Dubrovnik, Jeziora Plitvickie (tu też wow..), Krka, a poza Chorwacją Lubljana, jaskinia Postojna (! polecam każdemu), plus zahaczyliśmy o Bośnię i Hercegowinę, ale gór nic nie przebije. Poniżej kilka zdjęć:


Ale - wracając do tematu biżuterii :) - ostatnio bynajmniej nie leniuchowałam. Po powrocie zrealizowałam trzy zamówienia i poświęciłam sie eksperymentom. Pierwsze zamówienie to komplet wykonany dla Pani Joanny, będący wariacją na temat "Leśnych duszków", tym razem także z naszyjnikiem, całość bogato zdobiona ciemno zielonymi turmalinami, jasnymi oliwinami i pojedynczymi.