O czym chcesz poczytać na blogach?

Krasnoludki

Krasnoludki i Gamonie - Onet.pl Blog

Moje złudzenia co do Prezydenta Dutkiewicza zostały szybko rozwiane. W ślad za moimi apelami Urząd Miasta zorganizował ofensywę medialną przeciwko mojej osobie. Szczególnie wykazał się tutaj Wiceprezydent Jarosław Obremski, który reagował nader agresywnie.

Początkowo przypuszczałem, że jest to przejściowy kryzys na tle nerwowym tego urzędnika. Jednakże mój spokój i godność, brak ostrej reakcji na tę napaść, spowodowały nasilenie ataków. Moja życzliwość i powściągliwość powodowały u urzędników miejskich reakcje o skrajnie różnej naturze. Za wszelką cenę usiłowali mnie zdyskredytować. Imputowali, że pragnę zagarnąć wszystkie krasnoludki we Wrocławiu, w tym te ogrodowo-uliczne.Starali się wytworzyć obraz mnie jako osoby obarczonej błędami umysłowo-percepcyjnymi.

Czując, że mój łagodny charakter nie studzi agresji, sprawę zgodnie z normami cywilizowanego świata oddałem do sądu. Mimo zbliżającego się procesu, pracownicy Dutkiewcza, w tym Wiceprezydent Obremski, nadal biegają do mediów, aby rozsiewać kłamliwe informacje na temat pozwu. Być może pragną stworzyć medialny nacisk na sąd.

W najbliższy poniedziałek 16 maja będzie okazja, aby naocznie w sądzie zweryfikować prawdę..

Próbuje pisać - Onet.pl Blog

Cel.  Zapach, za którym szedł przez cały sklep unosił się od ciasteczka, a raczej ciasteczkowego ludzika, który leżał na najwyższej półce. Wciągajac w płuca aromat zaczął sie wyciągać, coraz bardziej i bardziej, nie zauważył, kiedy zaczął podskakiwać wyciągając ręce w górę. Skakał nie  myśląc o tym, że leży ono poza jego zasięgiem. Aż się zmęczył.  Zatrzymał się,  spojrzał na półkę i znieruchomiał. Dopiero teraz zrozumiał, co to dla niego znaczy. To ciasteczko jest za wysoko. Powinien odejść, ale nie mógł. Patrzył błagalnie na "swoje" ciasteczko z nadzieją, że stanie się cud i spadnie. Przecież tak bywa, że towar z najwyższej półki trafia też do krasnoludków, czytał o tym. Czekał. Nic się nie działo. Postanowił odejść. Spojrzał ze smutkiem na nie ostatni raz i aż podskoczył. Jego upragnione ciasteczko przesunęło się!!! Rozejrzał się dookoła. Co się stało? Może ktoś potrącił regał? Niech to zrobi jeszcze raz!!! Ale regał ani drgnął a ciasteczko  leżało na brzegu, jakby mówiło, naprawdę mnie chcesz? To bądź cierpliwy. Krasnoludek naprawdę je chciał, postanowił poczekać, przecież jeszcze tyle czasu zostało do zamknięcia sklepu. 

Zakończenia są trzy:

1.Krasnoludek usiadł na podłodze wpatrzony w "swoje" ciasteczko. Ku jego radości ono powolutku  zaczęło wychylać się poza półkę.

- Nie skrzywdzisz mnie? Nie chcę być.

male-zuszki blog

Usłyszał piski jakiegoś stworzenia wołające : " na pomoc , na pomoc ". Zobaczył jak dwa trolle wyżywają się na małym krasnoludku. To całe wydarzenie nie spodobało się Karolowi , bo jak można wyżywać się na o wiele od siebie mniejszym krasnoludku , dlatego szybko zsiadł z konia i przepędził wstrętne trolle. Krasnoludek bardzo podziękował Żelaznemu i spytał się jak mógłby się odwdzięczyć. Ten roześmiał się i stwierdził , że jak taki mały krasnoludek może pomagać takiemu dzielnemu Karolowi i odjechał. Po pół roku znow Karol przejeżdżał przez ten las. Gdy nie wiedząc o płapce zostawionej na niego przez trolle, wpadł do głębokiej dziury wykopanej przez nie. Tam pozbawiony broni i miecza został przywiązany do drzewa. Krasnoludki , gdy dowiedziały się o tym wszystkim chciały jak najbardziej pomóc wybawcy. Dlatego , gdy nastała noc i został przy Karolu jeden wartownik krasnoludki szybko odwróciły uwagę wartownika , rozwiązały Karola i uciekli do jaskini. Tam stał posąg Krasnoludka, którego kiedyś Karol uratował przed trollami. Później ten właśnie Krasnoludek przedstawił mu się , że ma na imię Chłystek i jest Królem Krasnoludków. Następnie powiedział : " Ocaliłeś mnie , nie wiedząc , kim jestem , tylko dlatego ,że byłem mały i potrzebowałem pomocy.Okazałeś się naszym przyjacielem, a teraz wiesz , że my jesteśmy twoimi przyjaciółmi i też będziemy ci pomoagać.Teraz wiesz , że to potrafimy. Dziś mamy wielkie święto radości , bo.

Ehh...

Chciała odpocząć, więc nie dopuści również nowego...

3. Albo zostanie przy starym i będzie chciała, żeby nowego nie było...

Mój umysł jest zaprzątnięty tylko myślą o wyroku... Jeszcze kilka dni... Na razie myślę tylko o wersji najgorszej (3), lub średnio pozytywnej (2), żebym się nie rozczarował...

bez-spokoju 2006-08-09 22:59:35
skomentuj (1)


Nadziejo - moja głupia matko...
Ehh... Więc wybrała trójkę z malutką modyfikacją... To ja już definitywnie biorę się za mój odpowiednik jedynki... (narazie nie ma tylko nowego)

bez-spokoju 2006-08-11 14:00:52
skomentuj (3)
Bajka cz.XII (Sen)
Po dłuższym czasie zamyślenia Krasnoludek przypomniał sobie gdzie jest. Poczuł ciepły oddech uderzający w jego twarz z niewielkiej odległości, ale jednak takiej, że nie czuł promieniowania cieplnego tej drugiej osoby... Krasnoludek uśmiechnął się do niej... Ona uśmiechnęła się do niego i go szybko pocałowała... Patrzyli sobie w oczy... Trzymali się za rękę... Czuli ten dotyk z całych sił... Impuls elektryczny biegnący od receptorów na dłoniach po drodze do mózgu ulegał wzmocnieniu w wzmacniaczu zwanym potocznie sercem... Oczy Krasnoludka nie były już dla niej barierą, nie były ekranem, przedstawicielem jego uczuć... Ona widziała wszystko, co działo się za nimi, wszystko to, co jest w jego głowie i w jego sercu... Widziała, że Krasnoludek stoi na.

marobin.blog

Niedzielę Grochola się spóźniała 15 minut, to pomyślałem, że to prawda, że jak ona traktuje swoich czytelników, ale kiedy przyszła i każdego, który podszedł i poprosił o autograf, przepraszała z pokorą w oczach, to stwierdziłem, że to nieprawda, a może to zupełnie dwie różne sprawy. Czy ktoś już oglądał "FANATYKA"? Niech napisze o tym w komentarzu.

skomentuj (1)

Od Krasnoludka.... 2002-05-23 13:06:56

Od Krasnoludka słóweczko...!!!
Witaj Człowieczku Kochany! Nie poznajesz mnie pewnie, ale to
nic... to ja Krasnoludek... no ja... nieraz u Ciebie bywałam...
nawet nie wiesz ile mi zawdzięczasz. Chyba nie powiesz, że
Krasnoludki nie istnieją, prawda??? Nie żartuj - bo to kiepski
żart. Tym bardziej teraz... WIOSNĄ... - wszystko jest nie dość,
że prawdziwe to jeszcze zielone... nawet życie na tym głupim
świecie! Ach życie...(i tu Krasnoludek westchnął sobie, jak to
sie wiosną nieraz wzdycha)! Jest piękne... jak my rasnoludki...
hihi... Bo życie jest zbyt poważne żeby je brać poważnie - to
takie moje ulubione zawieszone gdzieś na niebie zdanko, które
widzę nawet nad w największym deszczu, choćby nawet tego
słonego... W końcu Krasnoludek to troszkę inne stworzonko niż
Wy - ludziska, istotki, w końcu takie często śmieszne i
różniste.
A wiesz, tak sobie dziś piszę do.

Nie jestem nawet namiastką 'GWIAZDY', więc mam namiastkę strony oficjalnej. lil.u@interia.pl

Stronę niż w rzeczywistości, a potem odsłonić okna. Musicie tego spróbować.
No i mam grypę.
I nie będę już więcej grać imprez.
Ble.

skomentuj (3)

11:02:37 2005-03-20

.::Dosdedos::.
Ej, normalnie tak ładnie tam o mnie napisano, że tak ładnie, że WOW ładnie. Musze potem przeczytać czy o wszystkich jest tak ładnie i zagadka - które zdjęcie to ja.
A Wielki Plan nadal w realizacji i powoli, mozolnie do przodu, ale wczoraj po joincie wpadliśmy na Wielki Pomysł i trochę się tak jaśniej zrobiło.

skomentuj (7)

10:34:56 2005-03-27

.::Dowcip::.
Trzy krasnoludki znalazły w lesie ogłoszenie, że wszyscy, którzy czymś się wyróżniają mają szansę zapisać się w Księdze Guiness'a i wygrać milion dolarów. Wszystkie trzy krasnoludki bardzo się ucieszyły bo jeden z nich mił bardzo krótkie rączki, drugi bardzo krótkie nóżki a trzeci był wybitnym kretynem. Zgłosiły się zatem pod wskazane drzewo i ustawiły w kolejce. Najpierw przyszła kolej pierwszego krasnoludka. Wszedł do dziupli, w której siedziała komisja orzekająca i po pięciu minutach wyszedł trzymając w krótkich rączkach milion dolarów:
-Hura, hura, wygrałem! Jestem krasnoludkiem, który ma najkrótsze rączki!
Krasnoludek z krótkimi nóżkami także wyszedł po pięciu minutach:
-Hura, hura, wygrałem!.

Byli tacy co się rodzili, byli tacy co umierali, byli także też i tacy, co im to było mało. - Onet.pl Blog

Pralni, cztery metry kwadratowe to nie lada klitka. A ja się musze przeciskać przez ten idiotyczny kominek rok w rok i nikt mnie nie raczy poinformować, że chata stoi pusta.” Strzepnął popiół z papierosa, który spadł miękko na parkiet egzotyczny (Merban, Lapacho, Bambus i Kempas) i zamyślił się głęboko. Nie wiadomo na jakie bezdenne głębiny filozoficznej myśli opadły jego rozmyślania kiedy nagle posłyszał dziwny hałas . Jakby tupot małych nóżek i jakieś krzyki cieniutkie, acz donośne. Poderwał się i przez drzwi ozdobione kolumnami z zielonego i czerwonego marmuru wpadł do sypialni, w której stało obszerne łóżko z baldachimem. Przetarł oczy bo ze zdziwienia zaszły mu jakąś dziwaczną mgiełką, nic to jednak nie dało, krasnoludki jak były, tak były na lśniącej podłodze sypialni. Co więcej kłóciły się zaciekle o to, kto z nich będzie Czerwonym Kapturkiem. Przez okno ustrojone w tiulowe firanki w kolorze ciepłego toffi wpadały światła z okien bloku naprzeciwko. Mikołaj pochylił się nad krasnoludkami i zakrzyknął:

 - Kim jesteście mali ludkowie?? -  Na co krasnoludki popatrzyły na niego z niesmakiem:

 - Kretyn jakiś skończony – powiedział jeden – a Ty kto jesteś Czerwona Fujaro?

 - Jestem Mikołajem.

- A my jesteśmy krasnoludki.

- Taa.. , a ja jestem święty Antoni – powiedział oszołomiony dając się złapać w głupią grę słów i pozorów. – Ale wy naprawdę.