O czym chcesz poczytać na blogach?

Kompresory

guanabana kumkwat persymona salak xD


Ja - A w sumie to prawo, co mówił, to jego prawo czy nasze?
Mama - A kto to wie? Pewnie jego i dlatego nie znalazłyśmy samochodu.
Ja - O, jest, jest! Ech, teraz tylko wyczołgać się po schodach...
*siedzimy w samochodzie*
Ja *ledwo żyjąc piję wodę*
Mama - No jakżeś ty zaparkował, że cię pół godziny szukamy?!
Tata - No przecież mówiłem, w prawo. W prawo po skosie znaczy czyli prosto...
Ja *oplułam się wodą xD*


komentarze [2]

Bo na wycieczkach fajnie jest. >> poniedziałek, 21 maja 2007 15:41:25

Artur - Poniesiesz mnie do góry?
Ja - Wskakuj.
Artur - Poważnie?
Ja - Aha, ale potem Ty mnie poniesiesz.

Kompresor - A ona...
Ja - "Ona" ma imię.
Kompresor - A ona...
Ja - I starszych kolegów...
Artur - A to jak Ty właściwie masz na imię?
Ja *śmiech* - Super.

Paweł - A co się stało?
Łukasz - A Dawida popchnęli w krzaki.
Ja - Ale kto?
Łukasz - A i tu jest problem. Bo pytamy Dawida, kto go popchnął i mówi, że Misiek, a Misiek mówi, że jego Zbyszek, a on, że jego Grzesiek, on, że jego Szymon a Szymon na to "Co ja?!"

Biologiczka - Przemek! Bo Ci kijem wyrżnę, spokój ma być.
Matematyk - A ja poprawię *śmiech*
Paweł - A my dobijemy...

Biologiczka - To Źródło Miłości, jak będziecie pić z niego wodę, to.

Blog zwierzaka - Onet.pl Blog

Na zdjęciu zrobiłem, widać niedociągnięcia. Cała armia będzie malowana tak, aby mi się podobała.


  


zwierzak777 (23:08)
Skomentuj mnie

25 marca 2010
Hastati

Pierwsza fascynacja malowaniem aerografem minęła, wziąłem się znowu zamaleństwa. Skończyłem czwórkę hastati xystona. Fajny elemencik będzie z nich, że nie wspomnę o całej takiej armii.


  


zwierzak777 (20:48)
Skomentuj mnie

23 marca 2010
Malowanie

Aerograf i kompresor dzisiaj został przetestowany, oczywiście nie zacząłem od Królewskiego, pierwsza.

alty.blog

Stesknilo bylo :-)). Przed wyjazdem, a starym indianskim sposobem zawsze wyjezdzam w nocy, chcialam zatankowac i sprawdzic cisnienie w kolach, bo czasami troche cos schodzi z lewego z przodu, a w koncu to 1500km prawie jest...
Podjezdzam na stacje numer 1, ok jest kompresor, podjezdzam pod kompresor. Wystaje z niego jakas rurka. Ok, mysle sobie, co kraj to obyczaj, w Szwajcu toto wyglada troche inaczej, ale czepiac sie nie bede, poradze sobie. Zwlaszcza, ze byla instrukcja. Wiec czytam - blabla, zdjac wentyl, blabla, sprawdzic cisnienie - eeee??? - jak sprawdzic? czym sprawdzic??? rurka??? To ide do sklepu/punktu obslugi i zagajam do milego mlodego czlowieka z mina blondynki na rondzie, ze ja przepraszam, ale obsluga kompresora przerasta moje mozliwosci nawet po przeczytaniu instrukcji, bo nijak nie moge znalezc manomentru. A pan na to spokojnie, ze owszem, bo go tam nie ma, a Krzysiek, co wie, gdzie jest ma wlasnie przerwe... A zreszta to chyba sie nie da w ogole kompresora uzyc, bo wjechal niedawno w niego TIR.
Nie no luz, moze sie zdarzyc. Jade na druga stacje, raptem 500m moze. Podjezdzam pod kompresor - wielka kartka: nieczynne. Zajebiscie. Ale zawzieta jestem i ide do sklepu/punktu obslugi. Tym razem mila pani. Dzien dobry, przepraszam, ja chcialam oponke sobie dopompowac, a tam kartka, ze nieczynne, znaczy na zawsze nieczynne, ze sie moze uczynni w najblizszym czasie? A nie, nie uczynni sie, bo ktos ukradl manometr. Eeeeee? Jak to

eutrofia blog

Wyobraźnia działa... przecież On by się nie zgodził. Ogólnie bardzo źle mi z tym, że nie gadamy... smutno i brak mi Jego :( Na domiar złego nie ma kasy... a tu ślub Beaty, trza jakieś ciuchy mieć i prezent... :/ Wszystko źle! Nie mogę w ten weekend nawet pojechać na mistrzostwa ratownictwa wodnego, żeby zobaczyć "ratowniczka" :P Bo to w Dobiegniewie i nie ma na gaz :/ Dziś za to miałam kontakt z chłopaczkiem z myjni samoobsługowej :) Znam go chyba z liceum albo nie wiem skąd... Zawsze jak na myjni byłam to on tam zwykle był - pracuje tam, więc to normalne co nie? ;) Nieważne :P Zwykle mi się podobał (jest szczupły i wysoki - ciekawe czemu :P). Dziś myłyśmy auto a potem podjechałyśmy do kompresora. Było z nim coś nie tak, a chłopaczek wyszedł akurat po wycieraczki ze swojego auta, żeby je umyć. Mama go zawołała na pomoc. Sam nie umiał i się przyznał, że nie zna się na tym za bardzo :P Tak fajnie gadał - słodziutki jak nic ;P Dociekł, że kompresor wskazuje inną wartość niż BARy - to co ja wcześniej zauważyłam i próbowałam zmienić. Pogadaliśmy sobie o ciśnieniu w kołach i o tej wartości :P Tak było! Ja coś tam do niego i on do mnie. Był kontakt z chłopaczkiem :) Jest śmieszny i uroczy :) Ma fajne dłonie ;P Jak obserwowałam go tylko z daleka, wydawał mi się zupełnie inny...




skomentuj (0)




2010-05-21 03:12:22 >> robotniczkowie, ciemnica,.

anieczek.blog

Bukiet z kwiatkow ogrodkowych...obralismy z seba kilka róz do studni...potem jadlam kwasne wisnie zeby sufit byl z powrotem u góry...no i na koniec probowalam uszczesliwic wszystkich zalanych...pomagac,zabawiac konwersacja,wczuc sie w ich nietrzezwe glowki...az w koncu chcialam sie isc zabawic,na co reszta nie specjalnie miala ochote(patrz:wymioty,ciazaca na karku glowa,placz,mega dól,etc...),wiec zadzwonilam do krzysia...i za pól godziny wyladowalismy za szyba,tlukac po drodze butelki po wódce (dzieki ze mnie podwiozles :*):D....
dla mnie to swietny poczatek wakacji...zeby cale byly takie megasne :)

skomentuj (2)

u karola/na dzialce/za szyba/za szyba/kompresor... 2004-06-27 21:51:19

picie przez 4 dni pod rzad moze byc meczace...na prawde bardzo meczace nawet jak dla mnie...chociaz jestem wprawiona w boju...
dzis wlasnie dowiedzialam sie bardzo przyjkrej prawdy o moim bylym chlopaku a za razem o moim "bylym przyjacielu"...czyli o czlowieku,ktory bardzo mocno osadzil sie w moim sercu...wiem ze to nie mozliwe,ale gdyby to jednak kiedykolwiek przeczytal...niech wie,ze zawsze moze na mnie liczyc,i niech nie traktuje tego jako pomocy,ale jako odwdzieczenie sie za te chwile,w ktroych on troszczyl sie o mnie,kiedy bylam w stanie wbic sobie noz w serce...niech potraktuje to jako pokute za te wszystkie momenty,w ktorych probowalam sie na nim odgryzc...
jednym.

Wenus w futrze

Widać że rozmowy na temat wielkich bitew są raczej jednostronne zajął się „polityką” w najgorszym jej wydaniu – jego wizja Polski jest pełna tajnych agentów, podejrzanych powiązań i wielkiego kwaczącego odrodziciela – godnego kontynuatora tradycji sanacyjnych („zapamiętaj, sanacja nie miała nic wspólnego z faszyzmem, nie każdy ustrój narodowy jest od razu faszyzmem” i „że niby totalitarna była? typowe lewackie plotki – w silnym państwie nie powinno być miejsca na więcej niż jedną partię”). Aż szkoda było strzępić języka na dyskusję…

Całe szczęście dalej było tylko lepiej – genialny pomysł żeby podciągnąć mój rowerek do kompresora na stacji benzynowej umożliwił mi godzinną wyprawę brzegiem Wisły. I nieważne że ubrałem się stanowczo za cienko i za przewiewnie – i tak było super. Co więcej przechłodzenie organizmu wybiło widać bakterie które zagnieździły się w moim gardle – bo nie dość że objawy nowego przeziębienia zanikły to znikł też kaszel męczący mnie już od trzech tygodni – pozostałość po poprzednim.

Kontynuując podsumowanie – komputer doprowadzony szybko do porządku, choć dziś zmagałem się z edytorami html… (no ale to już nie wina brata). Czemu nic co stworzy ręka ludzka nie może być intuicyjnie proste? po co wszystko tak komplikować? Na szczęście trafiłem na.

Moj blog


::strona główna::


hey
soX ze nie pisałam tak dłuugo :)
ale i teraz nie wiem xo mam napisać to będzie naprawdę krótka notka:)
z jednego się ciesze....że niedługo ferie!!!!!!!!!!!!!!jupii
oki kończe papapapap:*:*:*:*

westley 2005-01-17 17:49:50 skomentuj (0)
2000 odcinek
Córka Ewy Oleńka idzie do pierwszej klasy. Nie może rano wstać, bo ma na 7:10, ale jakoś daje radę. Zresztą doktor Kotowicz, czyli "wujek Januś" ją podwozi. Rowerem, bo auto za dużo pali. Krzysztof znowu zmienia samochód- Audi A8 już go znudziło, teraz kupuje Mersedesa 660 Kompresora. Jednak jego radość przytłoczył fakt, iż Maria miała wypadek i rozwaliła wczorajszy zakup- Yamahe DragStar 1700... Szkoda motoru... Krzysztof jedzie do Marii do szpitala (w Leśnej Górze) i jej nie poznaje- straciła nos. Stefan gorąco modli się za swoją Wspólniczkę i nos odrasta. W następnym odcinku Stefan dojdzie do wniosku, że zostanie księdzem. Małgosia żyje ze Zbyszkiem Filarskim w pobliskim lesie, jednak nie mogą mieć dzieci, bo Małgosia jest bezpłodna. Jaka szkoda. Była żona Zbyszka pracuje teraz u Zduńskich jako pomoc domowa. Opłaca się jej to, bo nieźle płacą. Kamilowi rodzi się kolejny syn, szósty zresztą, wraz z żoną (Jolką, koleżanką Hanki) decydują, że dadzą mu na imię.