Z zupełnie nieznanych mi powodów nie mogę zasnąć. Jest godzina 3.42, na dworze właściwie jest dość jasno, piękna i romantycznie ugwieżdżona noc to nie jest. Tylko ciemne sylwetki wieżowców majaczą gdzieś tam w oddali, a ja ze swojego wieżowca pomstuję na te w oddali po ktoś tam sobie śpi spokojnie – żadne światła się nie palą. U mnie też się nie palą bo jest dość jasno, a więc mogę domniemywać, że w tych wieżowcach.