O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Knut

:>

Nie można spać, i wstał. Ale nie wyrzucił tego kota i wstaliśmy wszyscy, a rudoszare kocisko ze zmierzwionym grzbietem, wynędzniałe, wstrętnie kocię w przedpokoju podniosło ku nam pyszczek. Jakiś ludzki potwór musiał mieć je w rękach; aż po nos kocia mordka była obdarta ze skóry, nad trójkątem uniesionej wargi sterczały spalone wąsy, na chudej rudawej szyi ciemniej znaczyły się rude skrzepy krwi.(...)kot pośrodku podłogi unosił czerwoną mordkę do góry i wył jak pies, oczy miał zaciśnięte i nagle je otworzył, potoczył wzrokiem koliście po nas wszystkich. (...) zobaczyłam w pamięci twarz tego kota z oczami na chwile otwartymi, z oczyma krwawymi jak dwie różowe perły (...)."

skomentuj (0)


2007-07-28 00:00:43 >> <łup><łup><łup> <==tłucze głową w ściane

Macie czasami ochotę zacząć tłuc głową o ścianę z bezsilności, kiedy to rzucacie się z motyką na słońce i okazuje się, że słońce za nic ma wasz atak? Rzucacie się czasem z motyką na słońce w ogóle? Bo ja się właśnie rzuciłam... i mam ochotę tłuc głową w ścianę :P Tak, nie mylicie się- postanowiłam się zabrać za knucie gwiazdkowe, a przynajmniej jego część. I tak, znowu macie rację. Żadnego z moich.

...Przepaści nie można pokonać dwoma skokami... - Onet.pl Blog

-Nad czym ty tak myślisz? - to Harry
-Przepraszam cię Harry... Nie wiem. O co pytałeś?
-Od kiedy interesujesz się czarną magią? - powtórzył. Ja? Ale o co mu chodzi?
Jakby w odpowiedzi na moje pytania wyrwał mi książkę z rąk i pokazał okładkę. Ale skąd...? No tak... Malfoy.
-To są tak właściwie przeciw zaklęcia - powiedziałam sięgając po księgę - Wiesz... Mogą się przydać.
Nikt już o nic nie pytał. Dojechaliśmy na miejsce. W ogólnym zamieszaniu oddałam "Księgę Ciemnych Mocy" Malfoyowi. Mogą się mu przecież przydać. No nie? 
SenleCon (23:46)
2 Knut do knuta...

Dwa nie wysłane listy trzy nie napisane słowa

Lutego. Koncert Strachy na lachy.
Hehe ;p
Po pierwsze to ... hymm nie może być po pierwsze bo wszystko co się wydarzyło powinno być na pierwszym miejscu. No dobra jeszcze raz.
Koncert był odlooooooootowy. Nie wiedzieć czemu piosenka która najbardziej mi utkwiła w głowie to - piosenka o fatalnej kobiecie - . No ale co tam koncert, najlepsze było to co się działo po koncercie... Najpierw Maniek któremu zrobiło się żal 2 dziewczyn które wydały 4 zł na plakaty bo przecież "Niezłe piwo by było". Później przypadkowo żeśmy (znaczy się Ja i Knut) natrafiły na Kozaka i Kuzyna przy barze, no to dawaj po autografy, ale ja pomyślałam sobie-Niee, autografy nie wystarczą i już byłam bliska zapytnięcia się Kozaka czy moge sobie zrobić z nim zdjęcie, ale Knut nie miał pamięci w telefonie no to zaczęła wszystko usuwać...
... 40 lat później ...
... Knut usunął zbędne śmiecie zalegające w jej telefonie, ale mi już się odechciało zdjęcia z Kozakiem (bo zobaczyłam jego minę podczas gdy Knuciak zaczął oczyszczać telefon). Więc zabieg "więcej pamięci w Knutowym telefonie" był.

I still don't know who I am - Onet.pl Blog

Żeby zmienić spodnie, a także by uciec od rozmarzonego spojrzenia Lupina.

Jakie to jest dziwne... - myślał. - Przyjechaliśmy tu, by się uczyć, a nie po to, by zakochiwać w kimś, kto i tak zerwie z nami na koniec szkoły, bo nasze drogi się rozejdą. To chyba oczywiste...

Wpadł do dormitorium niczym tajfun, rzucił się do swojej szafy i szybko przebrał, oddając brudne ubranie chowającemu się pod łóżkiem skrzatowi domowemu.

- Masz - wepchnął mu w ręce zwinięte w kłębek spodnie. - I to też masz - dał mu knuta. - Wczoraj je prałeś, ale rozumiesz...

-  Bączek nie może tego przyjąć! - skrzat odrzucił knuta na podłogę. - Bączek pracuje tu dla dyrektora Dumbledore'a, Bączek nie przyjmuje pieniędzy!

- Jak chcesz - James zerknął na zegarek, sprzątnął monetę z podłogi, rzucił ją na łóżko i wybiegł z sypialni.

Przez szparę w zamykanych drzwiach zobaczył, jak skrzat płochliwym ruchem zabiera knuta z jego posłania.

Uśmiechnął się blado i zbiegł do Pokoju Wspólnego, porwał swoją.

Cudowny świat książek

09:21, malineczka74
Link Dodaj komentarz »
Zofia Mossakowska "Portrety na porcelanie"



Budka na cmentarzu to jedyne miejsce wśród grobów zajmowane przez żywego człowieka. Należy ono do Knuta, strażnika czuwającego nad spokojem zmarłych oraz tych, którzy przychodzą do nich w odwiedziny. Knut zna skomplikowane historie swoich podopiecznych, myśli i opowiada o nich ciepło jak o przyjaciołach. Losy postaci z portretów na porcelanie przeplatają się ze sobą, nie zawsze ci, którzy przeżyją, są szczęśliwsi, nie zawsze martwi prawdziwie odchodzą. Jedni uczą się od drugich, rozpoznają znaczenie szacunku, przyjaźni, poświęcenia, jednak ponad wszystko starają się pokonać strach przed śmiercią, ale też i przed życiem. Nawet strażnik Knut, dawno.

Welcome in Lost Vegas!

Panowie, Gilbercie… – Skłonił się z paskudnym uśmiechem w stronę nabzdyczonego Prusaka. – Czas na naszą kolejną tradycję! – Zabrzmiały oklaski, gwizdy i pojedyncze „dajesz!”. – Zapraszamy na scenę naszych tancerzy!
I przyszli.
Stanęli w rządku przed dziewczynami, każdy troszkę inny, ale na swój sposób odpowiednio: uroczy, słodki, i… e… odpowiednim słowem by tu chyba było „groźny”. Trzech. Po jednym dla każdej.
- I niech gra muzyka!
Pierwszy zaczął uroczy – cokolwiek niewinnie wyglądający blondyn.
- Przed państwem Knut Bondevik! – komentował Feliks. – Przybył do nas z mroźnej północy, ale jestem pewien, że rozgrzeje serce każdej kobiety! – Po czym zerknął na Francuza i dodał: – I nie tylko, jak widać…
Wywołany blondyn, bujając się lekko, stanął przed Luką, uśmiechnął się lubieżnie i zaczął swój występ. Jego wyczynom zapewne ciężko byłoby dorównać wybornej striptizerce. W rytm muzyki pozbywał się ciuchów w sposób, jaki wywołał na twarzy dziewczyny cudne malinowe rumieńce. Chociaż sąsiadki też nie wyglądały na bardzo zawiedzione.
- Brawa.

Knut hamsun

Laleczka

Wieczorna modlitwa

Teraz jestem sama w domu, patrzę przez okno. Czyste błękitne niebo przeorane jest smugami kondensacyjnymi. Właśnie leci jeden, błyszczący ptak oracz. Gdzieś na północny wschód. Siedzę w nim wtulona w fotel i lecę do mojej wymarzonej krainy Knuta Hamsuna. Gdzie lato trwa jeden dzień.

Teraz jestem sama w domu, patrze przez nieszczelne okno. Czyste błekitne niebo przesłania skondensowany smród nawozów z pól. Mucha znajduje dziurę w szybie i wypierdala gdzieś na północny wschód.

Teraz znowu siedzę sama w domu, szybę oblał pot pod moim oddechem. Znów na.

książki

Człowieka, Warszawa 1971.

Kamil Gołaszewski, Rozpad, Olsztyn 2009. – 10 zł

„Magazyn Książki” 1998, nr 9 [Libera i Madame; Miłosz, Wojciech Karpiński; Emil Cioran – nihilista czy prorok?; Remarque; Firbank]. - 2 zł

„Magazyn Książki” 1998, nr 4 [Gombrowicz; Jeremi Przybora; Henry James; Carlos Fuentes; Anais Nin; Knut Hamsun].

„Magazyn z Książkami” 2002, nr 13 [Miłosz; Astrid Lindgren; Lowry; Talibowie – reportaż; Manuel Vazquez Montalban;]

„Magazyn z książkami” 2001, nr 11 [Doctorow; Gadamer; Łysiak; Janusz Głowacki]

„Magazyn z książkami” 2001, nr 8 [Saul Bellow; Henryk Grynberg; Janusz Wiśniewski; Jeanette Winterson; Julia Hartwig]