O czym chcesz poczytać na blogach?

Kluczyki

Przekrocz Bramę do Eldritch...

Jeden szczegół. Działy się zawsze w tym samym świecie, którego nazwy starszy mężczyzna nigdy nie chciał jej zdradzić. Mówił o smokach i syrenach, elfach, które w swoim władaniu miały tylko jeden las i strzegły go, jak swój największy skarb. Opowiadał o rodzinie królewskiej, zwykłych ludziach, wojownikach, magach. Opisywał różne miejsca z tej magicznej krainy, ale nigdy nie wymówił jakiegokolwiek imienia lub nazwy miasta. Wszystko w tych opowieściach było dla niej bezimienne.
Nagle przypomniała sobie jeden wieczór, podczas którego nie opowiedział jej kolejnej historii, a pokazał tylko płaską, drewnianą szkatułkę. Następnie wręczył mały, złoty kluczyk na rzemyku. Po czym dodał: „Zapamiętaj ją, moje kochane dziecko. Gdyby kiedyś mnie zabrakło, weź ten malutki kluczyk, znajdź szkatułkę w moim domu i otwórz, gdy będziesz pewna, że jesteś zupełnie sama.”
Aijin poderwała się z łóżka, karząc siebie samą za to, że dotąd o tym nie pamiętała. Rzuciła się na szafkę z pułkami i z małego pudełeczka wyjęła kluczyk. Przyjrzała mu się dokładniej. Główka miała kształt okręgu, a w nim sześciopłatkowego kwiatka bez wypełnienia. Był dość prosty, jednak miał swój urok. Założyła go na szyję, obiecując sobie, że przy najbliższej okazji pojedzie na wieś i odnajdzie szkatułkę..

to tylko sen! lecz czemu śni mi się w dzień?

19:30, Dawid:
Jestem Adam, ale Ciebie nie znam.
14.04.2004, 17:31, Nr nieznany:
Wisla pany!!! Chlopie to stresujace poznawac tesciow nie? Kurna dzialo sie :) a przy okazji nauczylem sie machac tafa. Nie pytaj co to na wspolnego :) nie fikac :)


czego nie można powiedzieć, tego nie można przemilczeć
2004-03-14 21:04:18
skomentuj (3)
wy-kluczony łykend
Zaczęło się w czwartek niewinną propozycją Karoliny pójścia na piwo. Było mi to na rękę, gdyż brakowało mi paru jeszcze kluczyków do kurtki. Poczułyśmy pierwsze tchnienie wiosny i postanowiłyśmy wykorzystać je nad rzeką. (4 kluczyki)
Niebawem jednak odezwała się matka natura, która zagoniła nas do instytutowej toalety. Ciepłe wnętrze napawało nas radością tak wielką, że postanowiłyśmy zostać tam dłużej. (2 kluczyki)Niestety zostałyśmy nakryte w zamkniętej części budynku i nakazano nam się wynieść :(

Wyniosłyśmy się do Alberta (stamtąd przecie nie wyrzucają tak szybko). A gdy zaopatrzyłyśmy się w niezbędne akcesoria udałyśmy się na dworzec główny. Gdzieś za bocznym torem raczyłyśmy się warkami (2 kluczyki) i różnymi kiełbasami, jednak nagle poczułyśmy, że to jednak nie wiosna acz zima..

sex-inicjacja-rozwój miłości - Onet.pl Blog

Nachyliłem się i całowałem te miłe swoją delikatnością przestrzenie. Głaskałem nogę poniżej kolana zachwycając wzrok pięknymi sandałami w białe paseczki. Wsunąłem palce za majteczki. Dotknąłem Twoją myszkę patrząc prosto w oczy. Całowałem usta przesuwając dłoń na pośladek i zsuwając przy tym nieznacznie majteczki.
- Czy jesteś już gotowa?
Nie zrozumiałaś pytania.
- Czy jesteś gotowa oddać mi swoje dziewictwo?
Nadal nie bardzo rozumiałaś, bo przecież dziewicą nie jesteś już od wielu lat, masz dzieci...
- Nie, jeszcze nie - podjęłaś wreszcie zabawę. Otworzyłaś drzwi, wyciągnęłaś kluczyki ze stacyjki i wysiadłaś z samochodu. Wysiadłem za Tobą zamykając bezwiednie drzwi. Szłaś przed siebie drogą, a ja patrzyłem na Ciebie jak na anioła i podbiegłem, by Cię dogonić. Lecz kątem oka zobaczyłaś mnie i ruszyłaś pędem w las. Goniłem Cię, goniłem Twój śmiech. Wpadłaś w jakieś zagłębienie w lesie i zachwiałaś się. Zdążyłem Cię podtrzymać. Obejmując Cię pomogłem odejść kilka kroków od pułapki i oparłem Cię o stare drzewo. Całowałem delikatnie, a serca stukały coraz silniej. Ręce obejmowały Twoją kibić, głaskały piersi i pośladki. Noga kolanem wsuwała się coraz wyżej między Twoje uda, a Ty obejmowałaś mnie,.

So lonely...

 



2005-03-04 22:34:49 >> Wiadomości Tygodnia: pani Wiola i kluczyk, irokez (?) pana R.

1. Pani Wiola w poniedziałek poszła do lekarza przed ostatnią lekcją. Tylko ona miała kluczyk do kłódki, bo Karolina (ale nie K.;]), druga, która go miała w tym tygodniu, była chora. No więc Wiola, jak to Wiola, poszła sobie do tego lekarza z kluczykiem, i nie mogliśmy oczywiście pójść do domu, no bo jak bez kurtek i butów w środku zimy?! No i w końcu wymyśliliśmy, żeby tata Rafała C. pojechał do domu, bo Rafał miał jeszcze trzeci, zapasowy kluczyk. No i pojechał (byłam wtedy z Karoliną K. na parterze, szatnie mamy w podziemiach:P), a my poszłyśmy na dół. W tym czasie jakiś facet rozje*ał nam kłódkę! No i nie trzeba było kluczyka... Więc ubraliśmy się i jak to zwykle bywa każdy poszedł w swoją stronę. Karolina zaproponowała, żeby Rafał zadzwonił do domu z jej komórki, żeby jego tata już nie szukał tego kluczyka, bo niepotrzebny już jest:D. No i (próbował) zadzwonić. No i tam.

dZiWka zaWszE poZosTaniE dzIwKą - Onet.pl Blog

Pod brodą szatynki.
- zostaw! nic! - gwałtownie odsunęła głowę od siostry
- znowu cię zgwałcili?
Julia popatrzała na nią wrogim spojrzeniem.
- nic ci do tego.. - parschnęła odchodząc od niej.
Carmen pokręciła głową, i wyszła z meliny.


- kurwa Bill! zajebie cię! gdzie mój samochód.?! - wrzeszczał Tom wpadając do bliźniaka do pokoju.
Czarny podniósł głowe z poduszki i patrzał na Toma jak na debila.
- słyszysz?! gdzie mój samochód?!
- skąd mam wiedzieć!
- zajebie cie zaraz! - dred podszedł bliżej łóżka brata
- no zostaw mnie! został za miastem! nie byłem w stanie prowadzić.
- i co może jeszcze kluczyki tam zostawiłeś?
- nieee... kluczyki mam w kieszeni.
- wstawaj idziesz ze mną po to auto.! ruszaj dupę!
Krzyknął na cały dom i wyszedł z pokoju Billa.

Julia patrzała w lustro, obserwując swojego siniaka którego wczoraj zarobiła.
To nie był pierwszy przypadek, siniaki, gwałty normalna sprawa.


Tom czekał na dole na Billa wychodząc już z siebie samego.
Siedział na kanapie robiąc dziury w oparciu, słysząc dzwonek do drzwi poniósł sie i ruszył w ich strone. Po drugiej stronie drzwi stała Julia.
- zastałam może Billa?
- ty do mojego brata? - spojrzał w dół
- a co w tym dziwnego?
- eno nie wiem.. Bill! jakaś.

Kocham moje życie odkąd Ciebie mam córeczko.. - Onet.pl Blog

Ze wszystko ok, itp... W poniedzialek nie bylo juz tak kolorowo...

Pojechalam jak zwykle do pracy (6-14)...Po odbiciu karty na koniec, poszlam do naszej przebieralni. Otwieram moje pudeleczko, w ktorym trzymam kluczyk do szafki razem z kluczami do samochodu...a tam kluczy brak... Zaszokowana, bo zawsze ich pilnuje...tak jak telefonu... Przeszukalam jeszcze raz zawartosc pudeleczka i nic.. Sprawdzilam czy nie ma ich w drzwiczkach mojej szafki, bo juz raz tak zostawilam... Nie bylo...Zaczelysmy z dziewczynami szukac ich wszedzie... Ale nic z tego.. Nawet na moim benchu nie bylo... I nagle olsnienie..Jak szlam na przerwe, to bralam z szafki siatke z jedzeniem... Wrzucilam tam kluczyki i telefon i poszlam do maszyny z piciem... A potem juz siadlam ze znajomymi...

Jak wracam z przerwy, to telefon i kluczyki biore na gore... Tamtego dnia mialam tez batona i to mnie widocznie zmylilo...

Zdalam sobie sprawe, ze kluczyki razem z reklamowka wyladowaly ....w smieciach./....... Ale oczywiscie nie chcialam w to wierzyc... szukalo ze mna pol drugiej zmiany.. ale nic..

Kiedy pobieglam z nadzieja ze znajde je w koszu, no to sie rozczarowalam, bo kosz byl pusty..Dawno temu pan sprzatajacy wymienil worek..

No to mam klopoty- pomyslalam... Dodam, ze kupujac samochod dostalam tylko jeden kluczyk...:/

A wiec zadzwonilam po Bartka i.