O czym chcesz poczytać na blogach?

Klif

Stephanie Meyer - Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie, Przed świtem - Onet.pl Blog

- O, nie! - jęknęłam. - Czy Charliego też powiadomiono?

   - Oczywiście. Przyjechał od razu. Przywiózł z sobą Billy'ego.

   - Jakie są rokowania?

   Jacob spojrzał w bok.

   - Obawiam się, że nie najlepsze.

   Poczułam przeraźliwe wyrzuty sumienia. Skoki z klifu! Co za dziecinada! Jakby rodzice nie mieli dość zmartwień! Jak mogłam postąpić tak nierozważnie! I Harry akurat dostał zawału!

   - Czy mogę na coś się przydać? - spytałam.

   W tym samym momencie przestało padać i zorientowałam się z dużym opóźnieniem, że weszliśmy właśnie do domu Blacków. Deszcz wybijał werble na blaszanym dachu.

   - No coś ty - żachnął się.

Miłość to jest to, co pozostaje, gdy zabrane zostało już wszystko. Nawet nadzieja. <3 - Onet.pl Blog

Eee...Nie, nie wiem nic o żadnym balu. Co to za bal.?
-Bal przebierańców. Taki bal na koniec roku. Idziesz.?-spytała.
-Hmm...Myślę, że pójdę. 
-Serio.?-jako potwierdzenie pokiwałam głową.-A może pójdziemy po sukienki.? 
-Hmm... Sądzę, że powinnyście same wybrać sobie sukienki, żeby nikt Was nie rozpoznał.-wtrącił Eric.
-Wiesz co.? Masz rację. Sorki, Bella. Zaproszenie na zakupy odwołane.-powiedziała a ja w duchu dziękowałam chłopakowi.-Ale i tak masz się pojawić na balu. Jasne.?
-Taa...Postaram się. Nara.-powiedziałam i poszłam nad klif. Przychodziłam tam jak byłam dzieckiem, zawsze jakiś problem. Znów tam przychodziłam. Przychodziłam tam od czterech miesięcy. Położyłam się przy krawędzi, tak że moje nogi swobodnie sobie wisiały. Myślałam o całym swoim życiu. Uświadomiłam sobie, że bez Edwarda było niczym. Niczym w porównaniu z tym życiem, które wiodłam gdy był obecny. Bez Niego nie miało sensu. Powoli wstałam i zaczęłam iść w stronę domu. Po chwili odwróciłam się i spojrzałam w dal. Nie mając nic do stracenia stawiałam małe kroki w stronę przepaści... 
           .

Esme &amp;amp;amp; Carlisle - Onet.pl Blog

Jak mógł powiedzieć coś tak okropnego.
-Nie wiesz co czuję, nigdy o nim nie zapomnę i żadne dziecko nie zastąpi mi mojego syna.-w tym momencie zaczęłam wyrywać się z jego objęć i kopać wszystko co napotkałam na drodze. Lekarz złapał mnie za nadgarstek.
-Rozumiem że jest pani zła, ale proszę się uspokoić, możemy dać pani jakieś leki uspokajające...
-Nie już dobrze poradzę sobie.-powiedziałam już spokojna, usiadłam na pobliskiej ławeczce i rozmyślałam kiedy i gdzie pożegnam się z tym światem, jedyne co przyszło mi do głowy to rzucić się z klifu, nie miała bym w tedy szans przeżyć, gdyby nie zabiła mnie sama siła uderzenia to mogła bym się jeszcze utopić bo nie umiałam pływać, więc dziś wieczór skoczę z klifu, o północy.

wróciliśmy do domu, mój kochany, nie świadomy niczego mąż martwił się moim zbyt spokojnym zachowaniem.
-Na pewno dobrze się czujesz?
-Czemu mam się czuć źle?-Chciałam ukryć rozpacz.
-Ok, to ja pójdę się umyć...-powiedział to tak jak by bał się mnie samej zostawić.
-Pójdę na spacer-Mam nadzieje że jak jutro nie wrócę to pomyśli że ktoś mnie za.

nethril blog

A nawet jak go pamiętasz przez całe życie to tylko pamiętasz część, jakąś główną myśl, tematykę tego snu. Ty pamiętasz wszystko. Co do sekundy. Ten sen.... przeraził Cie? Zadziwił? Czy może dał do myślenia?... Oj dał, dał i to wiele.


To był sen z serii "Jak fajnie być martwym", ale Tobie śniła się wersja upgrade... Przez cały czas obserwowałeś wszystko z boku jak byś był...duchem? Śnił Ci sie Twój własny pogrzeb... nie wiadomo dlaczego nie było to w kościele... ani na żadnym cmentarzu.... Miejsce Twojego pogrzebu znajdywało sie na klifie który wysoko górował nad bezkresnym morzem. Co kilka sekund było słychać stanowcze lecz wyciszone fale, które rozbijały się o podstawę klifu. Widziałeś grupkę ludzi ubranych...normalnie...elegancko, ale normalnie... kiedy przechodziłeś między nimi widziałeś same znajome twarze. Byli to głównie przyjaciele, ludzie bliscy Twego serca, rodzina. Wszyscy Ci którym zależało na Tobie, a Tobie na nich. Stali w rozsypce... w żadnych kolumnach... ani ustalonych miejscach. Twarze ich były smutne ale też pełne wspomnień. Kiedy już przebiłeś sie przez tłum Twoim.

Pirates of Caribbean - Legend of Malakavian

Dobra cecha, ale przesadna lojalność prowadzi do zguby. A ja i tak ją znajdę, choćbym miała włączyć w poszukiwania Navy, Kompanię i samego Jonesa. Im szybciej zdradzisz na czym pływa i skąd operuje, tym szybciej sprowadzę ci medyka. Mów. – oczy komodora zwęziły się niebezpiecznie, a rozszerzone złością nozdrza zadrgały złowróżbnie. Blondynka przez chwile wahała się, ale kiedy zobaczyła, że młodszy z napastników bawi się potężnych rozmiarów nożem, załamała się i wybuchnęła płaczem, przyciskając do piersi złamana rękę.
- Rum Cay. Dom na klifie. Na przeciwległej stronie wyspy jest port. Nie róbcie jej krzywdy. – wyszeptała. Hidden skinęła głową.
- Jednostka?
- Crimson. Jest kapitanem Crimsona.
- Jak często zawija do tego portu? – blondynka zaszlochała głośniej, rozpaczliwie kręcąc głową – Kiedy?
- Siedemnasty listopada. Scarlet będzie tam siedemnastego listopada. – Piratka uśmiechnęła się z ulgą.
- Dzięki Giselle. Wiesz, to nic osobistego. Inaczej byś mi nie powiedziała. – założyła kapelusz – Hest ze mną, Lewellyn idź po.

Przygody-Ashley-Evans : Moje Opowiadanie :)) - Onet.pl Blog

Zawsze zmienia mi się nastrój na gorszy.Teraz znów wracają do mnie dawne myśli lecz teraz już się nimi nie przejmuję.Po kilku dniach od mojej rozmowy z Diegiem jest mi weselej cieszę się, że w końcu nie będę musiała ukrywać swoich uczuć do niego.Jest mi lżej na sercu i muszę powiedzieć Marinie, że wcale nie będę czytała tej głupiej książki tylko postanowiłam spędzić miło dzień z Diegiem.
-Gotowa już jesteś?Powinnyśmy już iść-odparła Marina.
-Tak.Więc mamy iść na polanę?
-Tam się spotykamy, a w końcu jesteśmy wampirami więc wejdziemy na klif.
-Aaa.To chodźmy...Na ten klif.
Oczywiście nie byłam z tego pomysłu zadowolona.Nie miałam ochoty łazić po jakiś klifach tylko siąść w jakimś miłym miejscu, a klif to nie jest dobry pomysł.Powoli zbliżałyśmy się do polany.Chłopaki już tam czekały z wyjątkiem Sama.Marina od razu się zaniepokoiła bo przecież przyszła tu po to aby to Sam jej wszystko opowiedział.Jednak nie musiała się długo zamartwiać bo Sam przed naszym spotkaniem poszedł na małe polowanie.
Poszłyśmy się przywitać.
-Cześć!-krzyknęła z daleka Marina.