O czym chcesz poczytać na blogach?

Karta kierowcy

Eksploracja Północy

A

AUTOBUS

Autobus w Tampere zatrzyma się na przystanku, tylko wtedy, gdy czekający nań da kierowcy widoczny sygnał, że właśnie zamierza skorzystać z usług komunikacji miejskiej. Podobnie pasażer wewnątrz musi zawczasu zakomunikować prowadzącemu pojazd, że oto zbliża się czas na jego get of the bus, naciskając jeden z czerwonych.

Wsiadający musi „skasować” kartę autobusową, czyli przyłożyć ją do urządzenia przy wejściu, sygnalizującego czerwoną, żółtą lub zieloną lampką stan doładowania karty. Jedziesz na zielonym i żółtym światełku, czerwone oznacza, że twoja karta jest pusta i możesz jej użyć co najwyżej do smarowania chleba margaryną.

Kartę ma każdy, dzieci,.

"Tak mam" czyli Świat Według Blondynki

28 lutego 2005
Karta miesięczna czyli kuzynka w akcji

Dzień jak zawsze, nieznośny upał... i takie tam.(rzecz się dzieje 26 lutego) Postaci występujące: Kanar, Kierowca, Kuzynka(ma już kilkanaście odjechanych akcji na koncie)
. Siedzimy w autoBusie. Nagle wsiada Kanar.

KANAR: Bileciki do kontroli.

(Siedzę a moja kuzynka szyserczo się uśmiecha )

KANAR: Bileciki!

KUZYNKA: Trąbka!

KANAR:.

Kanara) Ale pan jest całkiem podobny...

KANAR: Bo to moja legitymacja!

KIEROWCA: (wskazując na Kuzynkę) Tylko dlaczego miała ją ta pani?

KANAR: Bo mi ją zabrała!!!

KUZYNKA: Nieprawda! To jest pomówienie! (przypadkiem wypada jej z kieszeni karta miesięczna)

KIEROWCA: (podnosząc ją) Czy to pani?

KANAR: Przecież mówiła pani, że nie ma biletu!

KUZYNKA: A niby skąd miałam wiedzieć, że wystarczy karta? Przecież pan pytał o bilet!

KANAR I KIEROWCA: IDIOTKA!!!

khadzinka na emigracji

Face="Comic Sans MS, cursive">Przeżyłam pierwszy wykład z Droit penal special. Trwał on bagatela trzy godziny. Głowa mi pęka od nadmiaru fachowego słownictwa, którym wykładowczyni mnie raczyła w ciągu jego trwania. Był to wstęp do przedmiotu, więcej z prawa karnego w ogóle niż z tego specjalnego. Niby znam tę materię, niby wiem o co chodzi, ale nie do końca jednak. Wykładowczyni z niej typowa - lubi mówić, mówi wyraźnie, dość wolno, tak bardzo lubi mówić, że nawet nazwisk z bibliografii na tablicy jej się nie.Rano wolałam nie pytać podejrzanych typów o drogę. Zjawiłam się na umówionym miejscu na czas. Tymczasem autobusu nie było. Ba, nie było nawet ani jednej osoby oczekującej na przyjazd autobusu. Nieco mnie to zaniepokoiło, ale niewiele, miałam w końcu telefon do kierowcy. Zadzwoniłam i usłyszałam komunikat: „nie ma takiego numeru”. Zaczęłam się bać nie na żarty, w końcu tam były kabanosy i kiełbasa! Co tam ubrania, ale mięso! Dzwoniłam do domu, wszyscy spali. Już miałam płakać, gdy nagle do głowy.

...:::Bo w oczach widać duszę:::...

W MPK!

Ja: Tak, a mój ojciec pracuje w NASA. Płaci pan teraz, czy mam wystawić blankiecik?

Kanar: (rzucając się na mnie) Proszę oddać mi moją legitymację!!!

Ja: Aaaaaa!!! To jest napad na człowieka na służbie! Panie kierowco, proszę zatrzymać autobus!!!



(Kierowca zatrzymuje autobus, wychodzi z kabiny i podchodzi do nas)

Kierowca: Co tu się dzieje?

Ja: Jestem kontrolerem MPK, a ten pan nie ma biletu!

Kanar:.Jest całkiem podobny...

Kanar: Bo to moja legitymacja!

Kierowca: (wskazując na mnie) Tylko dlaczego miał ją ten pan?

Kanar: Bo mi ją zabrał!!!

Ja: Nieprawda! To jest pomówienie! (przypadkiem wypada mi z kieszeni karta miesięczna)

Kierowca: (podnosząc ją) Czy to pana?

Kanar: Przecież mówił pan, że nie ma biletu!

Ja: A niby skąd miałem wiedzieć, że wystarczy karta? Przecież pan pytał o bilet!

Kanar i Kierowca:.