O czym chcesz poczytać na blogach?

Kaloryfery

Tomek Blog - bloog.pl

Trackback: http://bloog.pl/id,329988091,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kaloryfer

środa, 13 lipca 2011 7:01
Kupując grzejnik, musimy zastanowić się, jaki będzie najlepiej ogrzewać dane pomieszczenie. Musimy wybrać je, które będą dobre jakościowo, a także będą miały ładne wzornictwo. Nie jest to bez znaczenia, dlatego że kupujemy kaloryfery łazienkowe na wiele lat.
Dobrze jest więc przeanalizować oferty producentów takich grzejników, jak kaloryfery kermi, a także kaloryfery purmo. Grzejniki panelowe, to kaloryfery w których zastosowana jest wysoko zaawansowana technologia, dzięki której produkt długo i sprawnie funkcjonuje, jest odporny na korozje i jest trwały. Ażeby wybrać odpowiedni rodzaj grzejnika, musimy zastanowić się nad jego wielkością, a także nad tym, czy ma to być przykładowo kaloryfer kanałowy, czy też kaloryfer płytowy. Istnieją także kaloryfery rurkowe. Wybierając kaloryfer musimy mieć na uwadze to, jakie pomieszczenie będzie on ogrzewał. Ponadto powinniśmy także określić jaką wydajność cieplną powinny mieć.

moje dzieci - Jadzia i Piotruś - Onet.pl Blog

Przestrzale łazienka – mały pokój.
No to do kaloryfera. A tam: mokrusieśnko. Kapie z kaloryfera. Jeszcze nie wiedzieliśmy, jak mocno kapie. Kaloryfer nisko, nie da się nic podłożyć oprócz blachy od piekarnika i to nie formy na ciasto, tylko płaskiej blachy z lekkim rowkiem. Położyliśmy dzieci spać i po obserwacjach okazało się, że to się sączy 0,5 l na 3 godziny. W sumie dużo.
W nocy też Mariusz wylewał wodę. Rano dzieci do przedszkola, ja koniecznie do roboty, tata do ciepłowni. A oni tam, że to administracja musi załatwić. No to do administracji, a oni, że to ciepłownia. Śmiechu warte. Głowa rodziny miała już atut, że właśnie wraca z ciepłowni. To jeszcze wyszedł problem, do kogo należy kaloryfer. Pani nie wiedziała. No to niech pani zajrzy w dokumenty z uchwał rady mieszkańców wspólnoty i się dowiem.
-Dobrze, to jak sprawdzę, to zadzwonię do Pana.
-Nie, to ja poczekam.
Pani próbowała odbić piłeczkę, kombinować. Sorry, to, że kiedyś i dla naszego bloku to była spółdzielnia, nie oznacza, że jest nią teraz. Panie administrują naszym blokiem, ale na nasze udzielenie im zgody, więc to my składamy się w znacznym stopniu na pani pensję.
Koniec końców, kaloryfer jest własnością mieszkańców, więc do nas należy zakup nowego.
Przyszedł pan z ciepłowni, spuścił wodę w pionie, ściągnęli kaloryfer i teraz dopiero można było ocenić stan zniszczenia.
Stare budownictwo..

suharsky blog ;)

Moje pieniążki. Nie zabraniam im - i tak mam tego za dużo. Czasem przed wyjściem chowam sobie do nogawek banknoty i wychodzę ze spodniami wypchanymi jak popielniczka. Potem wytrzepuję te pieniążki na schodach, sypią się nogaw, aż miło się robi na serduszku. Najgorzej dla zbieraczy jest jak jest mokro. Wtedy pieniążki wypadają i mokną od razu, a kolekcjonerzy zwracają mi uwagę, dlaczego nie wzięłem dziś do rozdania monet. Nie wiem, ja tutaj tylko pozbywam się powodu swego narzekania. Nie od dziś.

A w nocy sobie śpię śpię śpię.
A w dzień sobie chodzę chodzę.

Gałka szklana-upuszczana?

W drugiej instancji wygłoszę traktat o zapowietrzonych kaloryferach. Jako, że kaloryfery to moja pasja i konik nie mam zamiaru odtwarzać tutaj opinni ekspertów, tylko sam jako ekspert - przedstawię swoją opinię na zadany temat.

To dość powszechne zjawisko. Zaskakuje ludzi w okresie, gdy kaloryfery stają się dla ludzi nieodzowne - w czasie Prima Aprillis. Zła taktyka przy odkręcaniu kaloryferoryficznego kurka oraz brak zapobiegania zapowietrzaniu (poprzez odpowietrzanie i listy do świętego Mikołaja) prowadzi do ciężko odczuwalnych następstw. Jednym z nich jest brak ciepła w domu. Dość powszechne i wielokrotnie omawiane, toteż przemilczę. Przejdę do własnych wniosków jako, żem chowany na zapowietrzonych kaloryferach do trzynastego roku życia. Otóż zapobiegają one syropom..

ciotkakena blog

Przyciąga mnie ciepło zwyczajne i proste. Nie umiem wychodzić z domu w pochmurny i zimny dzień. Lepiej jest stać blisko kaloryfera, nawet jeśli gdzieś za oknem czeka zawieszona w niepewni perspektywa niezwykłego wieczoru. Czasem udaje mi się pokonać korytarz dzielący kaloryfer i resztę świata, ale zwyczajne fizyczne zimno sprawia, że żałuję. Tych kilka minut i kroków dzielących mój cichy, ciepły kąt i początek nowego punktu wyjścia bywa nie do pokonania. Mróz i strach, emocjonalna ambiwalencja, postój myśli. Tak można by zawsze zachowawczo tkwić w stanie p o m i ę d z y, nim się stanie
c o k o l w i e k. Bo to „co” czy „kolwiek” może być gorsze niż cholerny postój przy kaloryferze w stanie niezmąconym, stałym, prostym, nie oczekującym. Może być bólem, wstydem, rozpaczą nawet, może być też jakimś powierzchownym zadowoleniem. Nigdy obojętnością. Spełnieniem bywa tylko w snach snujących się za mną, przede mną, wokół. Takie sny na jawie w stanie emocjonalnego spoczynku, czasem nawet przy kaloryferze wysnuwane, ładne.
Moim celem nigdy nie było przeżycie, które jest momentem, choć najlepsze wcale nie wynikało z pewności. Momentom brakuje intensywności, dzieją się nagle, kolory blakną. Zbyt szybko, aby zapamiętać zapach, dotyk którym się patrzy, spojrzenie, którym się czuje więcej niż myśli. Zatracanie, odpływanie, przypływanie, muskanie, te wszystkie szepty,.