O czym chcesz poczytać na blogach?

Japonistyka

大阪での不眠症

Który nie ma absolutnie żadnego, nawet elementarnego pojęcia o żadnym z krajów Azji, w niczym nie pomagał, tylko sadził teksty o mojej pracy mgr, co do których wolałabym nie znać znaczenia. Zaprawdę, powiadam wam, jesli ktoś chciałby kiedyś studiować na kampusie to NIE IDŹCIE TĄ DROGĄ! Wybierzcie japkę!

Ale teraz to wszystko jest nieważne, wszystkie łosie mają w nosie.

Ważne, że zdane, jak to mówi mój dentysta . Tym bardziej, że jest się docenioną przez ludzi o wiele bardziej kompetentnych!

4 odpowiedzi na „MGR

  1. dwa koty pisze:

    Wiesz, odnosnie osob ktore nauczaja japonskiego i nie sa po japonistyce, to czasem (czesto nawet) ich poziom znajomosci jezyka jest duzo wyzszy niz magistrow.

Japan so beauty...

Wytłumaczyć sobie, że przeszkadza jeno, nie daje}. rozkochuje, odrzuca, a później ma wyrzuty sumienia.
tylko mi to coraz bardziej uzmysławia, jak bardzo nieprzystosowana jestem.
socially awkward and self conscious.

tak, jestem studentką.

(jakikolwiek tekst o tytule "zmierzch" wspomniany w tej notce jest moim własnym tworem, powstałym w lipcu '07, nie mającym żadnego fabularnego związku z meyerową szmirą. tak tylko informuję)
komentarze [0]


o heroicznych bataliach, rozczarowaniach, motywacjach i szczęściu. >> poniedziałek, 12 lipca 2010 23:29:41
po heroicznej walce z rejestracją, dzikim tańcu po uzyskaniu wyników i stwierdzeniu, że jestem zajebista, mimo, że obie japonistyki pozostały w krainie marzeń (no przepraszam bardzo, siedemdziesiąte dziewiąte miejsce na czterysta? zajebisty wynik, IMO. jak na mnie, znaczy), nastąpił długi dzień dzisiejszy. czytaj drukowanie zdjęć (które już załadowałam im na stronę, mam nawet ładne w nagłówku podania), drukowanie wcześniej wspomnianego podania, sprawdzenie czasu odjazdu pociągów i autobusów, umówienie się z moim seme, wydrukowanie uproszczonej mapki od przystanku do budynku uniwerka, gdzie muszę w zębach donieść papiery, batalia z naszym przedpotopowym kserem (cud, że się z nim dogaduję, bo szwabskie, a ja na wszystko, co krzyżackie mam uczulenie) i, rzutem na taśmę, drukowanie poprawionej wersji podania, po uprzedniej, jeszcze gorszej batalii z.

feroz.blog



Ja żyję! 2006-02-12 22:20:14

Wynurzyłem się z otchłani sesji (cytując Jurka: "Resh! Hekemoth!" ;) ), zaliczywszy wszystko poza głupim WF-em (jestem zwolniony hurtowo całorocznie, więc się nawet nie rejestrowałem, a tu się okazuje, że trzeba się zarejestrować na WF, żeby być z niego zwolnionym...). Mam wreszcie spokój i parę dni błogiego wypoczynku i lenistwa. Pierwszy semestr japonistyki już za mną. Wiem, niewiele.

Tymczasem (to już pewne, więc mogę się pochwalić :) ) zostałem zaangażowany jako konsultant-specjalista do pomocy przy tłumaczeniu przewodnika po Japonii Wiedzy i Życia (będzie w tej białej serii przewodników). Mam pomagać redaktorce i sprawdzać, czy tłumacz się gdzieś nie kopsnął merytorycznie.

Wzięli do tego kolesia z jednym semestrem japonistyki. Widać nie było pod ręką zupełnie nikogo, kto by siedział w temacie. Albo po prostu nikt inny nie chciał pracować poniżej czterocyfrowej stawki za pomoc.

Cóż, ja tam nie narzekam ;)

Edit: Aha, średnia 4.0 (lepszą miałem w życiu tylko z egzaminów na maturze). A wspominałem już, że żadnych.

...life gone by

Przeciwnie. Pamiętam, że jak dzwoniłam do mamy po telefonie pani z UW, płakałam. (wiecie, mnie się coś takiego normalnie nie zdarza xD [bo jestem 'zimną suką', jak raczył kiedyś mnie określić mój eks - to ma niewiele do tematu, ale tak mi się przypomniało xd]) Nie muszę chyba dodawać, że wiadomość o dostaniu się na jakikolwiek uniwerek na prawo nie wzbudziła we mnie takich emocji. Do tej pory zastanawiam się czy zrobiłam dobrze, że zdecydowałam się na japonistykę. (Mam jeszcze szanse to zmienić. Toruń, do którego miałam się w pierwotnych planach udać, przyjmuje dokumenty do 15.09)..
Koleżanka powiedziała mi niedawno: "Ja też się dostałam na 2 różne kierunki i też musiałam wybrać." Ech... ale nie o to chodzi! Japonistyka i Prawo to były odkąd pamiętam dwa moje wymarzone kierunki. Ja nie wybietam między prawem a matematyką, której nienawidzę czy między japonistyką a robotyką, która mnie nie interesuje. Ale powiedziała mi także "Zawsze chciałaś to robić, widać, że Cię Japonia interesuje! I chcesz to zostawić, bo to nieprestizowy kierunek?!" (...)
Problem jest w tym, że musiałam wybrać między tym co podpowiadał mi rozum [prawo] a między tym co serce [japonistyka]. O ile tym drugim prawie w ogóle się w swoim życiu starałam nie kierować i raczej tak było (chyba, że nie byłam w pewłni władz umysłowych, np. podczas zakochania tudzież jakiejś euforii), to w tym momencie ŚWIADOMIE wybrałam tę drogę. (...)
Dobra, bo.

Heaven for Everyone...

Się i będę musiał męczyć się z jeszcze jedną chemią, i z jeszcze jednym dołkiem…
Od strony „tej bardziej zdroworozsądkowej i racjonalnej” takie rozwiązanie, tj. dorzucenie mi kolejnego bloku chemii, daje mi na przyszłość większy komfort psychiczny i pewność, że nie będzie nawrotu i będę zdrów ja kuń.
Jakoś będę musiał się oswoić z tym nowym planem na przyszłość.
Póki co wnerwia mnie lekko ten dodatkowy miesiąc leczenia…

A teraz z cyklu „coś abstrakcyjnego”, czyli moje życie po leczeniu, czyli inaczej moja przyszłość.
Postanowiłem jednak porzucić drogę plastyczną i grafikę, i udać się na Uniwersytet (gdzie, to jeszcze nie wiem), na zacny kierunek: Japonistyka. Co będę robił po nim, nie wiem na chwilę obecną, ale postaram się wyrwać z Polski i obchodzić Hanami – czyli na nasze „podziwianie się na wiśnie”.

I w sumie… tyle póki co styknie.
Oyasuminasai!

skomentuj (3)

Będziesz pamiętać?

2007-07-08 21:54:48

Bycie chorym i pobyt w szpitalu ma swoje cechy szczególne. Częściej niż zwykle zdarza mi się ta popadać w różnorakie schizy. Mają one różne podłoże, ale najczęściej bywają jednak bezpodstawne i kończą się szybko, a rano tylko mówię pod nosem „oj,.