O czym chcesz poczytać na blogach?

Jachty

o jachcie Blodughadda i o innych rzeczach

Równych...

... i "wyściguje" wszystkich. I chociaż złośliwi twierdzą, że łatwo jest się wygrać z kimś, kto nie wie, że właśnie się ściga - nasz jachcik smiga jak wicher.

(szczególnie kiedy ja stoję za sterem)

do zwrotu przez sztag:

gdzie sterniczki trzy...

... tam kapitan na szotach ;)

w kanale - Monika za sterem

Marta i Dawid na jachcie "Kalina"

Chociaż uwielbiam sprzątać jachty - najsmutniejsze jest sprzątanie przed odjazdem:

Godziny otwarcia mostu obrotowego w Giżycku - może się komuś przyda (aha: most zamknięty oznacza zamknięty dla aut czyli otwarty dla żeglugi)

 

13:12, 9fal , 1. Nasz jacht Blodughadda
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Przygotowanie do sezonu - czyli kupa roboty

rejsik2011.blog

Dokładał do pieca spore ilości węgla. Dym z komina buchał intensywnie, Kapitan nakazał więc  luzowanie cum i szpringów. Na pomoście pracowali przy polerach Bosman Marcin z Panną Bosmanową Alą oraz Kuk-Majtek Igor. Admirał zasiadł przy silniku, Blażena pilnowała obijaczy, a Kapitan instruował swą Wybrankę jak posługiwać się kołem sterowym. Kiedy w porcie widoczność stała się mocno ograniczona – z racji nagromadzenia dużej ilości dymu z komina Ariadny – Stasiu dał komendę „cała naprzód” i po chwili statek zaczął odchodzić od nabrzeża. Minąwszy cumujące w pobliżu jachty, Blażena schowała do bakist obijacze, a Kapitan nakazał postawienie trzech żagli. Ania została przy kole sterowy, a cała reszta załogi – w tym także Palacz, który mógł opuścić czeluście węgielne – rozpoczęła prace przy fałach właściwych żagli. Podczas prac bosmańskich Kapitan z Admirałem co chwila rzucali załogantom pytania z zakresu terminologii żeglarskiej, którą zobowiązani byli przyswoić. Zapewne perspektywa spędzenia nocy w kotłowni była decydującym czynnikiem motywującym, bowiem każdy wykazał się właściwą wiedzą i zdał ten niespodziewany, teoretyczny egzamin. Na tą okazję.

Swiatlo ksiezyca - Onet.pl Blog

Szkwał przeciął mu drogę, zafalowała woda i fale uderzały o burtę...



     Rozglądałam się wokół...
Każde miejsce warte podziwu, każde oszałamiająco piękne.
To dopiero pierwszy dzień rejsu, a ja już czułam się szczęśliwa
i chciałam zatrzymać czas...



    Odległy brzeg... Zielony horyzont oglądany ze środka jezior...
Popołudniowe słońce złotym blaskiem migoczące w szmaragdowej toni...
Rozgrzany pokład pod stopami i przyjemny dotyk chłodnej wody...
Łopot żagli, szorstkość wybieranych szotów, szczęk kabestanów...
Białe jachty mijające się z pozdrowieniami...
Tysiące nowych wrażeń i doznań...



    A gdy wiatr grał na wantach, popędzał fale
 i buszował w szuwarach, czułam jego podmuch na twarzy
 i chłonęłam, to wszystko, co było wokół mnie...
W takich chwilach każdym milimetrem skóry,
każdą myślą czułam ogromną radość i cieszyłam się,
że jestem tu...   



---  "Gdzie przy ogniu gra muzyka
I gorzała w gardłach znika,
A Pan Leśniczy nie wiadomo skąd
Woła do nas...
-- ..."Paszła won!" --
lub -
-- .

Łotwa - Onet.pl Blog

Jeszcze nikt nie pisał.

22 lutego 2008
Wspomnienia z Łotwy

Trzeba by go jakoś zagospodarować. Najlepiej wziąć jacht i popłynąć. Najlepiej na Bałtyk. Jest w tym trochę szaleństwa: Bałtyk w kwietniu! Na drewnianym, trzydziestoletnim jachcie!

Kto pływał wie, że takie jachty ciekną a i temperatury kwietniowe wymuszają zabranie dużych ilości swetrów, polarów, zimowych czapek. Jacht s/y Monsun wynajęliśmy z Yacht Klubu Stal w Gdyni (www.ykstal.org.pl). Przysłowie żeglarskie mówi, że jacht powinien mieć tyle stóp po ile lat mają osoby nim płynące. Policzmy: 10,5 metra długości * 3 = 31,5 stopy a mój wiek: 33 lata. No, w przybliżeniu się zgadza (i tak byłem jednym z najstarszych). Trasę zaplanowaliśmy z grubsza (trasy na morzu nie wolno planować inaczej jak „z grubsza”): Gdynia, Hel, Kłajpeda (Litwa), Lipawa (Łotwa), Władysławowo, Gdańsk, Gdynia.

Kapitan.

szyper blog

Wetkniętą w obie dziurki nosa - tak mi z niego leci. Przepisywanie w takich okolicznościach to jednak niewielki problem. Więcej kłopotu sprawiło przeczytanie dzieciom dwunastego rozdziału "O dwóch takich, co ukradli księżyc".

29.07.2008, wtorek.
O szóstej rano obudziły nas jakieś hałasy, warczenie silników i zgrzyty. Wyszedłem z kapitanem na pokład. Jacht, który cumował obok nas próbował wyjść w morze, ale chyba kotwica mu się zaklinowała między kamieniami leżącymi na dnie, bo nie mogli jej podnieść. Tańczyli na łańcuchu kotwicznym jak latawiec na sznurku, obijając się o inne jachty. Walczyli tak około pół godziny, przeorali kotwicą dno, przenieśli naszą tak, że skrzyżował się nasz łańcuch z łańcuchem stojącego dwa miejsca dalej średniej wielkości jachtu motorowego.
Musieliśmy rzucić cumy, podnieść kotwicę i zacumować się jeszcze raz.
Potem się trochę przespaliśmy.
Między dziesiątą a jedenastą zjedliśmy śniadanie.
Po śniadaniu odbiliśmy od kei w Vourkari, kierując się na wyspę Syros.
W trakcie przelotu wiało 6÷7 °B. Fala 2,5 m.
Choroba morska najpierw dopadła synka, potem córeczkę.
Potem mnie.
Przez pewien czas.

bnjk blog - bloog.pl


komentarze (0) | dodaj komentarz

Wodne mieszkanie na życzenie

poniedziałek, 16 stycznia 2012 23:00
Wielu osobom trudno sobie wyobrazić przyjemniejsze spędzanie wolnego czasu niż wodne podróże jachtami motorowymi. Jachty motorowe można używać zarówno do celów rekreacyjno turystycznych jak i typowo sportowych.
Istnieją polskie firmy, które produkują wysokiej jakości jachty motorowe przeznaczone dla wymagających klientów. Cechuje je nowoczesny design i luksusowe wykonanie. Jachty motorowe pod kabiną posiadają nowocześnie urządzone wnętrza, aby spędzając czas na wodzie mieć wszelkie wygody, w tym sypialnię, jadalnię, kuchnię i łazienkę. Na etapie produkcji klienci mogą sami zadecydować o wykończeniu tak, aby jachty motorowe spełniały ich oczekiwania także w wyglądzie. Budowanie jachtu to skomplikowany proces, który.

Nasza Sokółka

Wieści na oceanie. Wcześniej inny znakomity żeglarz, pierwszy Polak, który samotnie przepłynął Atlantyk w 1959r. — Krzysztof Grafowski, zaginął bez śladu na środkowym Atlantyku.
Krzysztof Grafowski należał do światowej czołówki jachtmenów. Polski inżynier, były lotnik RAF, który po wojnie pozostał w Anglii, a następnie przeniósł się do USA, poświęcił się bez reszty żeglarstwu. W różnych rejsach i na różnych jachtach przebył wiele dziesiątków – a może setek tysięcy mil. Był doświadczonym kapitanem i świetnym technikiem. A jednak właśnie on otworzył tragiczną listę Polaków, których jachty z niewiadomych przyczyn nigdy nie osiągnęły celu.
przygotował:
Andrzej DUBIKOWSKI
za: http://by.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?156970