O czym chcesz poczytać na blogach?

Italiano

Argentina

Roku to gorzkie zielsko zaczęło mi smakować- wcześniej nigdy nie przyszłoby mi do głowy zrobić sobie  termos gorącej wody, zasypać po   brzegi kubek mate  i siorbać ją sobie  potem spokojnie  przez rurkę… przyszli znajomi, pojawił się  też  stary współlokator Italiano, który postanowił ugotować  makaron- bo jakżeby inaczej?!  Po kolacji wybieram się na  urodziny i tam proponują mi drinka ( jak to na  Polaka  podobno przystało) z  wódką  i colą. Hmmm no ja raczej nie z  tych i wódki nie lubię- ale się nie  przyznam bo i tak mi nie uwierzą. Wyznałam zatem prawdę, że  zanim przyszłam  jadłam makaron ugotowany na wódce ( którą to Italiano znalazł w lodówce, a  której w  makaronie i tak się nie czuło)  i żułam liście koki ( którą Italiano przywiózł z  Boliwii). OK. wódka jak wódka , wszyscy ją znamy, koka natomiast  to nie  tak częste  zjawisko, a tutaj wręcz przeciwnie. Na  północy Argentyny czy dalej w  Boliwii  liście koki ( i inne przetwory typu cukierki !) można kupić na  ulicy i jak najbardziej legalnie, a to tylko dlatego, że na wysokich terenach pomagają przy bólach głowy, zawrotach, gaszą pragnienie… Ciekawe,   prawda?  Ja to wiem niestety dopiero od  niedawna, jednak na samym początku mojego pomieszkiwania na San Telmo, nie wiedziałam że liście .

amor vincit omnia

2005 III IV V VI VII VIII IX X XI XII
2006 I II III IV V VI VII VIII IX X

Nie był to czas na słowa – był to czas na czyny

Ita szybko założyła czarne obcasy, które lekko cisnęły. W końcu przymknęła oczy, które po chwili napełniły się mgłą.
- Ah... jesteś – powiedział głos, przytrzymując ją za rękę, Kobieta uśmiechnęła się. Jej granatowa suknia połyskiwała przy czarodziejskim świetle – musisz kogoś poznać... ta twoja koleżanka wyszła i powiedziała żebym cię przechwyciła... cokolwiek to miało znaczyć...
- Ciocia Ita ? – mruknęła Ita z niedowierzaniem.
- Mów do mnie Italiano, nadal nie mogę uwierzyć, że twoi rodzice nazwali cię tak samo jak mnie... naprawdę Cath... – zatrzymała się gwałtownie i nonszalancko machnęła ręką w stronę mężczyzny w dziwnym kapeluszu - pan Morrs, właśnie zmarła mu żona, biedaczysko, w Świętym Mungu nie mogli ni... ahh Mundungus! – krzyknęła w stronę barczystego mężczyzny. Ten odwrócił się i uśmiechnął się dobrotliwie. Kobieta pociągnęła ją za rękę.
- Oh.. Mundugnusie... jak miło cię widzieć – zaszczebiotała Italiana. Mężczyzna skinął głową.
- I ciebie też Italiano – odpowiedział uśmiechając się. Ita od razu spostrzegła, że się.

negatti.blog

Dużego znaczenia.


Siedzę sam w pokoju bez ścian
Na białych drzwiach widać ślady wczorajszej miłości
Szary dym on zmienia mnie w pył
Otwieram drzwi, a droga się kończy i wszystko się kończy tam
Gdzie nie ma cię, tam gdzie nie ma nic już dla mnie takiego dużego znaczenia.

lenny valentino

skomentuj (0)

2006-01-26 21:40:11

21:20:25 (17...)
maei negativa??perche??
21:20:36 negativa88
??
21:20:55 (17...)
hmm
21:21:02 negativa88 (1255556)
hm?
21:21:14 (17...)
non paarli italiano??
21:21:36 (17...)
e strano
21:21:52 (17...)
hm...
21:21:56 negativa88 (1255556)
: ) do you speak polish or english?
21:22:04 negativa88 (1255556)
I don't know italiano
21:22:05 (17...)
ol je polish
21:22:33 (17...)
polish!!
21:22:45 (17...)
ja chciec kobiete

:D

skomentuj (2)

wrak 2006-01-27 20:28:40

'emocjonalny popapraniec' te słowa utkwiły we mnie głęboko , słowa z pewnego pamiętnego listu, teraz ja się tak czuję nieco. A swoją drogą przypominając sobie ten list a raczej.

robak blog

Oczy. Już jasno. Domofon jednak naprawdę dzwoni. Na jeszcze chwiejnych nogach podchodzę do domofonu:

- Halo - wypowiadam z charakterystyczną poranną chrypką.
- Yyy...yyy...yyy... bo ja sobie pomyślałem, że może zajrzę na chwilę?

Próbuję odnaleźć w głowie, skąd ja znam ten pijany głos?

- ... Italiano???!!!

- Yyy...No.

- Czy Ciebie porąbało?! Jest piąta rano!

- Yyy... No faktycznie.

- Idź Ty chłopie do domu!

- Yyy... Ok.

Po południu zdzwaniam się z Chłopakiem O Kobiecej Ksywie i mu opowiadam co się stało.
Po jakiejś godzinie dzwoni Italiano:

- Ja Cię najmocniej przepraszam.
...Właśnie się dowiedziałem :)

PS. Wszystkiego Najlepszego Panie MAX! :)
Pępek miałeś mistrz!

skomentuj (3)

sweetpotato... 2010-05-26 21:04:52



Strasznie mi blisko do takiego myślenia...
Strasznie mi daleko do tak cudnego pisania...

"O LATANIU

jest jakiś nie dosyt
nie-pocałunków nie-uśmiechów nie-pokojów
łażę po plaży i jak narkoman sięgam po następną działkę
muszelek
.

Maryja Testinowa. Co nam w (d)uszach gra. - Onet.pl Blog

 

A szkoda było by... chleba. Nie "nas".

 

W ogóle nie mam pomysłu. Na dietę, na nic. I na to, z jakiego języka chcę tłumaczyc. Postanowiłam i krwią atramentową to postanowienie podpisałam, chcę byc tłumaczem i kropencja, jak to mawia mój ksiądz katecheta (O.o~!). Angielski? Wszyscy mówią po angielsku i dużo jest tłumaczy z tego języka => mało płacą. Rosyjski? Niby to potęga gospodarcza w gumiakach, język przepiękny, ale tych dziwnych Rosjan jakoś specjalnie nie kocham... Włoski? Italiano, italiano, bellissima i co z tego? Niemiecki? Za jakie grzechy?!?! Szwedzki? Ale Szwedzi są sztywni i plumkają, nie mówią.

Więcej języków jak na razie nie znam (nie próbowałam się uczyc, okej, jeszcze majstrowałam coś z francuskim i esperanto).

Może perski? Albo arabski? Ale przecież jestem białą kobietą z odkrytą głową, a to niezbyt szczęśliwe połączenie w krajach islamskich. Jakich inny język słowiański? Serbsko-chorwacki! O! No ale wyżyc się z tego da? Słoweński może? Też kiepsko.