O czym chcesz poczytać na blogach?

Irish pub

Blog czwartaa


Lękam sie czy dzis ktos w Krakowie nie umrze z błahego powodu... moze komus przyjaciel zerznie dziewczyne, moze ktos wypije piwo zostawione na porannego klina.., a moze ktos zaprzeczy wyzszosci bialej rasy (krów) nad czerwona szkocka.. kto wie ?? moze nawet komus ogolą jaja + fajfusa i wystawia je bezbronne, niewinne, wyszydzone na bezwzgledna i brutalna ocene pubicznosci, bezwzglednej ostatnio i nieskorej do współczucia... rzadlko ukazuje sie naszym oczom kcuk podniesiony do gory.... kto wie co bedzie owo audytorium mialo do zaoferowania... czy tez podziw?? czy zadume?? czy...? smiech...
Kontrast jest kluczowym pojeciem...
Zawsze sie zastanawialem czy grubi faceci maja grube fujarki... domyslam sie ze chyba.
Gratuluje zwycięzcy i następnym zwycięzcom również
pozdrowionka Robert
2003-03-24 21:53:38 skomentuj (4)


wtorkowy rajd rowerowo - pieszy :)
wczoraj zupelnie niespodziewane wydarzenia zapoczatkowal sms od marka m. winowajca oczywiscie zmyl sie najszybciej :P
trasa rajdu: palermo - tawerna - irish pub - no i zgadnijcie co - budki z fastfoodem na dworcu :))))
ekipa : wspomniany marek m., prezes, sebascen, turu i taki marek ale oni sie tez zmyli szybko, no i nizej podpisany :)
wazniejsze wydarzenia: prezes wyrywal laski :), prawie mu sie udalo, juz podszedl do stolika, zagadal...... i wysępil papierosa :))))))))))
potem dalej byl nakrecony.

brYknIĘtY tYgrYsEk


CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI

ŚP "APEK"







2003-05-13 19:20:20 skomentuj (0)

* * *

16 maja 2003 ...irish pub...



Dzień zaczął się do pogrzebu Apka. Pożegnała go rodzina, przyjaciele, znajomi, jak również my- kibice Gdańskiej Lechii. To że jego serce jest Biało- Zielone, podkreślały kwiaty, którymi przyozdobiony był kościół.
ś.p. Apek



Po pracy umówiony byłem z E. i L. Obie.

{kisses-and-hugs} blog

Niż lekko zaniepokojona ale nie dała tego po sobie poznać. Dzielna kobieta!
Simon rozlokował swoje skromne zasoby i poszliśmy do Morgan’sa. Jak już wspomniałam Simon był już tam kiedyś i znał właściciela tego miejsca. Jakieś było nasze zaskoczenie kiedy się okazało, że za „wjazd” w dzień Irlandii i wszystkich Irlandczyków pub sobie śpiewa 50 zł. OK., wliczone w to są dwa James’ony i dwa piwa chyba ale ciągle jakoś tak wyglądało to namolne naciąganie a poza tym, w środku wyglądało to jakoś niemrawo. W ogóle nie jak w Św. Patryka. Pewnie nikt nie chciał płacić – co zresztą wcale nie dziwi. Poszliśmy więc do Irish pubu na Miodowej. Full ludzi, tzn. kwiat młodzieży polskiej udającej, że tylko „kocham cię jak Irlandię i każdy Leprehaun jest nasz. Wypiliśmy zielone piwo o bliżej nieokreślonym pochodzeniu i czym prędzej czmychnęliśmy. Piwo było zresztą obrzydliwe.
Zaprowadziłam więc Simona do Leżaków, gdzie bardzo mu się spodobało i gdzie lali.

wszyscymajadalnamamija blog

19:27:19
skomentuj (11)


Nadejszla wiekopomna chwila...
no i wygraliśmy !!! :D To było zresztą do przewidzenia. Bo nei dość ze klasa I i jest zajebista to ma jeszcze zajebistego gospodarza :). Nasz pub to był tak prawdziwy, z klimatem...

Ale ja sie napaliłam i jak tylko przekroczymy z dziewczynami 18 to inwestujemy w Irish Pub na Lipowej :P.

No a poza tym to stało sie to, co sie stać musiało. Mam jeszcze jedną dziurę :). I jest mi zajebiscie poza tym że mnie troche ozor boli :P. Ale damy rade :D.

A zaraz wybijam do 21 na 18 Emila. I mam nadzieje ze bedzie spoko i jakoś z bólem wytrzymam do rana :). Oby .

Tak więc życzę sobie miłej zabawy.

You see I'm falling in the vast abyss...


Wrocmy do momentu przed taberna...
A wiec amerykanka byla glodna, ktos rzucil, ze niedaleko jest knajpka, w ktorej duze tapas daja.
I miala racje, takas bylo wielkie i wreszcie wszyscy byli szczesliwi...
Ale knajpke zaczeli zamykac tak mniej wiecej o pierwszej. W rezultacie znowu znalezlismy sie na ulicy, myslac gdzie by tu isc.
Stanelo na Irish Pub.
Bez przygod, z piwkiem podpijamym Angelowi, posiedzielismy troszke.
Hah i jak myslicie co sie stalo?
Zaczeli zamykac pub, okolo trzeciej.

Kiedy wychodzilismy, jeden facet rzucil do Angela "Do you like a blow job?"

Aj biedaczysko, tluczaczyl sie nam przez pol godziny z tej bialej koszulki. I sie, naiwny, spytal czy wyglada.

La Pologne est un pays marécageux ou habitent les Juifs

Od linii Wisły.
Dni Lublina i Kochanowski w kontuszu wychodzący z Trybunału, najwspanialsza na świecie czekolada na gorąco w Vanilla Cafe na deptaku (do przyrządzenia zużyto chyba ze dwie tabliczki najlepszej czekolady, gęsta i aromatyczna, z bitą śmietana, którą można kroić nożem - rewelacja!!!), kapitalny brytyjski klimat "U Szewca" (określenie Irish Pub trochę mylące, sałatka z kurczaka z czerwoną fasolą - beauty!, Newcastle Brown Ale OK, za to Bishop's Finger sucks), jidysze klezmer w nabitej po brzegi "Szerokiej", ekojarmark i miody półtoraki w kilkunastu odmianach, podziemne "Ulice Miasta" jak teleport w inny wymiar.

Na cmentarzu na Lipowej opadłe kwiatostany tych drzew odgarniane miotełką,.