O czym chcesz poczytać na blogach?

Iommi

Pana bez kapelusza blog tu jest i kropka.

Dostosowywanie wielkości tabeli do zawartości coś nam kurka nie wychodzi...
- Dziwnym nie jest - rzekłby Entombed, ale nie powie...

pan bez kapelusza to napisał 2006-03-17 21:38:25
...popisać o tym chcesz, to sobie popisz z uznaniem lub bez, choć nie gwarantujemy interakcji... skomentuj (5)


Pan...
...bez kapelusza napatrzył się na panów Maleńczuka i Pukackiego całkiem sporo.

Nie wierzyliśmy początkowo w sens Pana Pukackiego u boku Pana Maleńczuka, wszak są to dwie różne osobowości, lecz gdy usłyszeliśmy, że podobno razem brzmią jak Pan Iommi z Panem Osbournem, to nas zmiotła ta oczywistość, na którą analiza przeszłości obu panów wskazuje jawnie i zapragnęliśmy zobaczyć na własne oczy i posłuchać na własne uszy.
Szatan kipiał im wszelkimi otworami. Nie ten okultystyczny, jeno samczo-lawejowski, hedonistyczno-perwersyjny i taki, który nosi wyłącznie skórzaną bieliznę pod drogimi ciuchami. Uśmiecha się z grymasem zadowolonego z pożycia czterdziestolatka o wiecznym powodzeniu i sapie.

I mieli rozpierdalające wprost brzmienie. I grali wprost rozpierdalająco. I wgniotło nas w podłogę, że jednak zagrali.

mastema.blog

Facetach, którzy się obok przewinęli. O ogniu, o niebie i Mojej Gwieździe, która moją wcale nie była. O śmierci, o życiu, o smutku, o radości. O czarnych bańkach mydlanych. Kiedyś miałam tak wiele dziwacznych wizji, ociekających krwią i łzami, przepełnionych ciemnością i pretensjami do świata i siebie samej. Pisałam i o samotności. O dwóch filmach, które nadal wiele dla mnie znaczą. O muzyce, której słucham do dziś. O Komandosie, którego w ustach nie miałam od... maja? Wystąpiło tu wiele imion: Lareth i Mala Avi, Myga, Yenny, Kender, Azathoth, Zombie, Louis, Requel, Zordon, Pushkin, Iommi, Paskuda, Necromancer, Cebul, Łyżka, Altar, Paluch, Mścibór, Bąku, Amandine, Olivier, Etienne, Perrine, Olivia, Annique, Marie, Jo (gdybym o kimś zapomniała, niech się zgłosi)... Nie wszyscy oni wspomnieni byli słowem. Część jedynie myślą, która jednak była na tyle ważna, aby pozostać.
Zmieniłam się. Rozkwitłam. Stałam się jeszcze bardziej pewna siebie, jeszcze bardziej niezależna. Już nawet nie chcę, aby identyfikowano mnie z jakim kolwiek wyznaniem (lub jego brakiem). Jestem typowym przykładem egodeizmu. Egoizmu i egocentryzmu też. Tak przy okazji. Rozwinęłam swoje.

zousz.blog

2007-06-06 16:50:23

Piąta płyta Black Sabbath, czyli „Sabbath, Bloody Sabbath” jest powszechnie uważana za najwspanialsze artystyczne osiągnięcie tejże grupy i szczyt jej formy. Potem nastąpił regres i kryzys. Ale póki co, skupmy się na szczęśliwszych chwilach.
Po wydaniu czwartego albumu w swojej karierze, członkowie BS byli królami świata. Ale to królowanie powoli zaczynało im wychodzić bokiem.
Mając dobre wspomnienia związane ze studiami Plant w LA, Sabbsi ponownie wybrali tą lokacje w celu nagrania kolejnego albumu. Okazało się jednak, że Tony Iommi znalazł się w poważnym kryzysie twórczym i nic z tego nie wyszło.
Miejscem gdzie doszło do drugiego podejścia było ponure walijskie zamczysko. Sabbsi urządzili sobie studio w lochach. Ponura aura prastarych murów okazała się jednak zbyt wielkim wyzwaniem, nawet dla tych zatwardziałych synów szatana – Sabbsi najzwyczajniej w świecie bali się zostawać w zamku na noc i codziennie odbywali kurs pomiędzy zamczyskiem a najbliższym, wolnym od (rzekomych) upiorów i (teoretycznych) duchów miejscem noclegowym.
Tak czy siak, pomimo swych przerażających aspektów, mroczne lochy.

michał florczak :: on an island

Opisane, ale też Storm dość chętnie przemieszczał się (trzeba zaznaczyć, że przebyty wylew bardzo mocno utrudnia mu chodzenie) wśród widzów i opowiadał o niektórych z nich.






  Storm wśród widzów


U samego wejścia, tak jak i w Londynie rok temu, odwiedzających galerię witały dwie lustrzane kule. Na jednym z postumentów zaś, spoczywała złocona głowa, znana z okładki "Deloused In The Comatorium" grupy Mars Volta. Ciekawym "eksponatem" był również snujący się między zebranymi Tony Iommi z Black Sabbath, który wyglądał jak sam Lucyfer i naturalnie budził zainteresowanie. Z tego co zauważyłem, nabył rownież wystawiony egzemplarz "Technical Extasy" - grafiki, którą Hipgnosis zaproponowało na okładkę albumu Black Sabbath w 76-tym roku. Panowie ustawili się razem do zdjęcia, ze Stormem zamierzającym się na Iommiego swoją drewnianą lagą...








Wystawa promowała również przy okazji nowy album Storma, "Taken By Storm", który zawierać ma według słów artysty "50% kalsycznego, opublikowanego wcześniej materiału, oraz.

Do what they say

Zachorowania? Niedługo będę jak Sfinks, bo mój nos ma jeszcze wytrzymałość na około dwie chusteczki. Potem sobie z plasteliny wprawię. Au.
Polska scena polityczna powoduje u mnie skoki ciśnienia. Chyba przestanę czytać gazety poranne.
Zbieram na Ozzfest gdziekolwiek, kto się zrzuci? A ja się pytam czemu nie w Polsce? Why not in Poland? Ach, cóż za zapyziały kraj, gdzie rządzą kaczki, a ptasia grypa nie chce ich wykończyć. Nawet porządnych koncertów nie ma! (był Korn, ale to było w 2005, właściwie w tym roku mamy mieć Toola, ale to nie Ozzfest!).

Słucha: Iommi’ego, mmmm…
Myśli sobie: że ma jednak szczęście
Jutro: zje nie swój obiad :P
A teraz: idzie robić zdjęcia
We got a problem 2006-03-15 19:47:38
skomentuj (2)


Z pamiętnika młodego fotografa
(Moony pokazuje Mamie zdjęcia, które jej właśnie zrobił)

Mama: Wyglądam jak z listu gończego. (pauza) Albo jak Ulrich von Jungingen. (dłuższa pauza) Czemu ja mam takie żółte zęby? (pauza) I świecę się jak psu jajca! (pełna napięcia cisza) Jezu, koszmar!.

MOCNY W GĘBIE


Tak wogóle to bardzo fajny projekt tej fotografii.
Poza jednym wszystkich muzyków łatwo rozpoznać.
Czyżby ten muzyk między Kingiem Diamondem a Dave Mustainem to Piotr Wiwczarek z grupy Vader?

    • Krasnal Adamu
    • Opublikowany Marzec 29, 2011 o 11:44 am
    • Link
    • Odpowiedz

    Opanuj się! Bluźnisz na Ojca Metalowej Gitary (w skrócie: OMG)!

    I czy to nie jest obrazek Graala? W stylu jego świątecznych okładek MH.

      • marcin kutera
      • Opublikowany Marzec 29, 2011 o 11:56 am
      • Link

      Ok przepraszam.
      Domniemam że to sama legenda Tony Iommi. Widziałem go na żywca i z czasopism, ale nie w takiej pozie i może dlatego nie mogłem.