O czym chcesz poczytać na blogach?

Inwersja

....W naturze tkwi siłaa...

Tez galopował) i ptoem wrocilam do stajni dałam Jadovida na jazde poklepałam konika i wrociłam z tata do domku.
Jak narazie Jadovidek to mój ukochany konik troche rozbrykany ale ładnie skacze i w ogóle da się nad nim zapanować:)
Wyobraxcie sobie że z 3 dni temu poznałam na tym Forum Zwierzaki -Olę.Onam własnego konia-Inwersja się zwie.jest to piękna wielkopolanka :) I okazało się że ta kalcz stoi na Partynicach..:D no to mnie wczoraj tato podwiozł i se skoczyłam na Partynice:)I poznałam Ole w realu zresztą nie tylko Ole ale takze Inwersje i taką Magde która też ma konia folbluta :) Ola poweidziała że nauczy mnie d€zo żeczy jak dbać o konia za co dla niej wielki cmokasek:) A oto zdjecie Inwersji:

piekna co nie?
No i po spotkaniu i ogładaniu jazdy Oli i Magdy wrociłam (niestety) do domu bleee...No i tak siedze i jutro mam nareszcie jazde.

Marcin Jagiellicz ~ Fotoblog

Dokładnie 29 grudnia 2010, Mateusz, który obecnie mieszka w Poznaniu wrócił na święta w rodzinne strony i na szczęście nie zapomniał o fotografii, napisał do mnie i wyruszyliśmy w okolice Andrzejówki. Po drodze dużo gadaliśmy bo w końcu ostatni raz widzieliśmy się bodajże w styczniu 2009 i także na fotoplenerze w Andrzejówce :) Mateusz wspomniał, że zawsze chciał zobaczyć inwersję.
Schronisko tuż przed wschodem słońca.


Pan ze schroniska mówi, że jest -15 stopni. Uśmiechamy się, aparaty w plecaki i ruszamy dalej.
Kawałek dalej otwiera się widok na Głuszycę i Wielką Sowę. Powoli wstaje słońce, aparaty ostro w ruch.


Mateusz uwiecznia mnie podczas tworzenia jakiegoś głupiego kadru..


..który jednak nie okazał się taki głupi.


Autoportret abstrakcyjnie..


Patrząc na wschodzące słońce rzucam propozycję, że możemy się wybrać na Szpicaka. Z nadzieją na inwersje ruszamy w drogę.
Przed ostatnim stromym podejściem na Szpicaka.


Na szczycie okazuje się, że jest inwersja i to nie byle jaka. Mateusz w akcji.


A z.

Nie ma nic piękniejszego, szlachetniejszego i mądrzejszego od konia...

Usłyszałam, tą potworną wiadomość w telewizj, to za bardzo to do mnie nie dotarło. Dopiero dzisiaj rano kiedy pokazywali reportaże z jego zycia to zrozumiałam co się stało, nawet się popłakałam, jak zobaczyłam jego zdjecie w na ekranie ;( Papież odszedl, ale zawsze był jest i bedzie w naszych sercach... ja o nim na pewno nie zapomnę ...

Do stajennego pamiętniczka dodała alii dnia 2005-04-03 o godz. 20:26:09 | skomentuj:(4)

Brak czasu, nerwica i ... matura ;(

SOBOTA
W obotę byłąm u Ritki i Inwersji na Partynicach. odbywały sie tam zawody w ujeżdżeniu. Obie dziewczyny od rana szykowały koniki (ale była newowa atmosfera). Na szczeście szybko sie rozładowała. ja z Zorbą oglądałysmy zawody, a dziewczyny się "produkowały" na czworoboku :P Inwersji poszło znakomicie, a Ritka nie pojechała do końca tak jak chciała, ale i tak było super :P

NIEDZIELA
Pojechałam na koniki. Od jakiegoś czasu prowadzę już sama soamochód, więc mogę tam dłużej posiedzić sobie :D Najpiew były przygotowania do zawodów, które odbędą sie w tą sobotę nawet nie wiem gdzie :D Potem ja wsiadłam sobie na Malinkę i ... UWAGA !! UWAGA!!! ... nauczyła sie.

Uchwycone w kadrze... i nie tylko - Onet.pl Blog

  w czapce pana Pawła F. ;)
w ulubionej restauracyjce:)
Jakubek (15:03)
6 - Komentarzy

09 lutego 2009
Róża, trochę inaczej
   
I która lepsza, Waszym zdaniem?
Jakubek (13:12)
5 - Komentarzy

08 lutego 2009
Tatry...
  ... widziane z ponad 100 km z górki nad Zyndranową k. Barwinka (Beskid Niski). Nie ma to jak inwersja w górach :) no i  nie zawodny obiektywik 300 mm :)

siedmiu blog

Zmieniać jak kijki przy kiblu: krótki na wilki, długi na niedźwiedzie, jak mówił stary kawał. Imiona są ważne.

Aha, dla czytających uważnie mam mały zwrot akcji: kiedy chodziłem, pijany po dachu, tak naprawdę leżałem najebany na strychu. Mój pierwszy (no taki w który nie uwierzyłem) pijacki wid. Wiem, niszczę się i staczam... ale KOCHAM TRACIĆ RZECZYWISTOŚĆ. Zawsze czułem, że to bardzo ważne.
skomentuj (0)




2008-07-22 01:32:20 >> Fff... fff.. ffear, mme.

Jak czytam te moje wypociny to wychodzi na to, że straszny ze mnie pesymista, nie myślałem tak o sobie. Ostatnio zauważyłem zjawisko inwersji we własnym działaniu:
Jeżeli postawię tezę A, w niedalekich przyszłości będe się kierował ~A.

Po takim wstępie mogę spokojnie wyspowiadać się w mistycznej części postu.

Boję się opętania, aż mi wstyd. Jak mogę się poddawać takiemu atawizmowi. Nie wysilę się cytując TP ale mój stosunek do bogów jest taki jak do stołów: wiadomo, że istnieją ale nie widzę potrzeby oddawania im czci, a w ostateczności mogę jeść na podłodze. Katolicki Bóg jest potężny i sam czasem proszę go o pomoc ale nie mogę być jego niewolnikiem. Chyba już raz zostałem ostrzeżony? Nawet nie wiem jak nazwać i nie chcę wracać do.

bieszczadzki.blog

* * * (Fiszce i innym Wędrujacym z księżycem zamiast źrenic) 2003-06-02 17:41:58


a jednak trzymają się siebie
na opak udowadniając że nie ta pora
może gdyby nie ale (Wieszają
na ramionach inwersje)
pieczołowicie hodują rany
wiedzą już wszystko Do czego mogli
teraz sterylnie pakują słowa


mijając się w łazience Nieopatrzny gest
raptem zlizują z palców milczenie
wgryzają się zachłannie
bosymi udami rozmazują gotowe obrazy


skomentuj (0)

* * * 2003-06-05 18:52:23


z całych sił życzę tobie przeraźliwe lustro żebyś wyślizgnęło
się gładko z rąk absurdu Nie badało dalej zagłębień w ofiarnych słowach
nie tworzyło iluzji obrazów których powietrze nie przyjmie.

Dojrzałym w Niedojrzałości Swojej, Idę (w Chodzie) Chodem Łakomym na Chodzenie Swoje

Właśnie tak, a nie inaczej. Na dłuższe wytłomaczenia (tak by Gombrowicz napisał, przez „o”) przyjdzie czas po wyjściu tego tytułu (Dążenia dotarcia), pokrótce wszelako tym celnym odpór dam…inkryminacjom:
    
    Gombrowicz robudził we mnie nostalgię do słów i ich zestawień, które wychodzą (wyszły) już z użycia, dla mnie są to błyskotki z szlifami najznakomitszych złotników arabskich (np. tedy, wszelako, rozhowor, amalgamowany, w pokojowych przybywa zamiarach, czy też inwersje rozmaite), jedyny szansa, ażeby je poratować, to stosować, zwłaszcza na szpargałach. To oczywiście generuje sztuczność, a po odpowiednich modyfikacjach również groteskowość formalną i sytuacyjną, buduje grę z czytelnikiem, ale zwłaszcza jest mocowaniem się pomiędzy narratorem z autorem, konstytuując postnarratora, przeto autora po procesie twórczym. Też niezbitym, że tekst dla danego człowieka jest albo bardzo nieczytelny, nudny, albo fikuśny, rubaszny - atrakcyjny..