O czym chcesz poczytać na blogach?

Instruktorzy

Ktokolwiek mówi,żę się śmierci nie lęka, kłamie! - Onet.pl Blog

W końcu to już trzecia ofiara pobicia w ciagu dwóch dni.

Ania: gdzie jest dziewczynka?

Tomek: w karetce.

Ania: panie doktorze, prosze czekac.Jak sie czuje?

lekarz: dziewczynka jest w cieżkim stanie.Została dotkliwie pobita, musismy już jechać.

Ania: dziekuję.

Rafał: i co?

Ania z poddnerwowaniem odpowiedziała Rafałowi:

- jak to co? nic.Napad trzecią dziewczynkę ,która może nie przezyć.

Rafał: nie musisz sie tak unosić.Jesli sie chcesz na kimś wyżyć to iść na siłownie.

Ania: przepraszam Cię, ale już mnie roznosi 3 dziecko a my nic nie mamy.

Rafał: nerwami nic nie zdziałasz , przecież o tym wiesz.Znajdziemy go tylko musisz zachować spokój.

Ania: gdzie jest ten holerny instruktor?

Rafał; tylko spokojnie.Pójść z tobą?

Ania: dam sobie radę.

Rafał: widziałęm jak wchodzi do środka.

Ania podbiegła i widziała jak instruktor znika za zakretem.Zawołała go:

-panie Marcinie, prosze zaczekać.Musze z panem porozmawiać.

instruktor: to znowu pani? Czego pani jeszcze ode mnie chce.

Ania: może mi pan to wytłumaczyć jak to możliwe ,że trzecia dziewczynka zostaje napadnięta przed szkołą.

instruktor: nie mam pojecia, już mówiłem o tym pani.

Ania: a może to bierze w tym udział??

instruktor: dobrze sie pani czuje? Nie mam powodu żeby na nie napadać.

Ania: na tyle dobrze,żeby mieć powody by pana oskarżać.Pojedziemy pan ze mną.

instruktor: ale dlaczego?.

Sport school - Onet.pl Blog

Się świetnymi przyjaciółkami. Potem poszłyśmy do sklepu znajdującego się pięć minut drogi od internatu. Kupiłam sobie jakieś picie na jutro do szkoły,chipsy i doładowanie do telefonu :) Wróciłyśmy do internatu. Poszłyśmy do naszego pokoju. Dostałam kilka smsów, na które musiałam odpisać. 
Iza;
w stadninie wszystko ok. Masz gorące pozdrowienia od całej ekipy. Wszyscy bardzo za tobą tęsknimy. Kiedy będziesz w domu? I jak tam nowi ludzie? Złapałaś z nimi kontakt? Mamy nadzieję, że będzie ci się podobać w nowej szkole. Powodzenia w nauce. Kiedy masz pierwszą jazdę konną? Będziesz nam musiała opowiedzieć czy są fajne konie i instruktor. A tak wgl. to macie tam jakichś ładnych chłopaków?  Pozdrawiamy!

Moja odpowiedź; 
Dziękuję bardzo za pozdrowienia i ja też was pozdrawiam. Jeszcze nie wiem kiedy w domu będę, ale raczej nie prędko. Jak będę to na pewno przyjadę na stadninę. Mam trzy fajne koleżanki. Aśka z którą mieszkam w pokoju, Kaśka i Anka. Mamy tu świetne warunki i ogólnie jest super. Pierwszą jazdę mam w czwartek. Na pewno wam napiszę jak było :)  Chłopacy są. I to bardzo fajni. Ale nie wiem czy ładni. Tacy średni. Całusy!

w-stajni-i-w-stdninie blog

Godzinę.. tłuc np. Anglezowanie? Chyba większość osób przestalaby chodzić na takie zajęcia! 

Oczywiście nie zrozumcie Nas źle! Jeżeli jest taka potrzeba to nawet kilka jazd, albo kilkanasie poświęcić trzeba na jedną rzecz. 

A więc jak odróznić dobrego trenera, od złego?

Myślę, że po przeczytaniu pierwszej cześci notki, nie będziecie mieć z tym problemu :)

Jest klilka banalnych zasad, do ktorych zobowiązany jest prawdziwy i dobry instruktor. 

  1. Bryczesy- a co jak koniowi odwali? Przeciez nawet ten najgrzeczniejeszy czasem moze się znudzić wożeniem Waszej dupencji! Jednym slowem- trener zawsze powinien miec na sobie bryczesy, lub inny wygodny ubiór w którym 'zaprezentuje' Ci jazde na wierzchowcu- uspokając go tym samym.
  2. Cierpliwość- to jest podstawa! Po kiego grzyba wybierać taki zwód, jak nie ma się do niego talentu? Naprawdę, trzeba miec do Nas (i do innych zresztą tez ;p ) cierpliwość, wyrozumiłość. 
  3. Niech nie żałuje!- Bez przesady, to że jesteście zapisani na jedną godzinę nie oznacza, że w.

As I always wished to be - one with the waves, Ocean Soul...

Lekcji:
• sytuacja nr 1: jeździmy jakby nigdy nic, po czym instruktor odbiera telefon. Okazuje się, że w domu zabrakło produktów do zrobienia obiadu :P. Jedziemy więc na najbliższy ryneczek osiedlowy, ja dzielnie parkuję, po czym instruktor wybiega na chwilę w celu kupienia kilograma buraków. Wraca, a prócz wspomnianych buraków tacha w ręce kiszonego ogórka. „Wiesz co, – mówi do mnie wsiadając do samochodu – jak go zobaczyłem, to musiałem go kupić! Miałem taką ochotę na tego ogórka! A dopiero co zjadłem bułkę z cebulą... Chyba jestem w ciąży!”
• sytuacja nr 2: dalej z tym samym instruktorem jedziemy ulicami naszego miasta. Na wysepce między pasami jezdni leży odpoczywający pies. Owy pies zainspirował mojego instruktora do kolejnej opowieści. „Bo wiesz, ja mam takiego fioła na punkcie psów. I na punkcie dzieci. No ale mniejsza teraz z dziećmi, bo chodzi o psa. Otóż jadę kiedyś ulicą i patrzę, a po chodniku idzie taki kompletny pijak z psem na smyczy. No i bije tego psa, tak straszliwie. Biedne zwierzę jakby mogło, to by uciekło jak najdalej się da. Nie mogłem już patrzeć, jak się męczy, zatrzymałem więc samochód, wysiadłem i podszedłem do tego pijaka. Zabrałem mu smycz, odpiąłem psa, który z wielką ulgą natychmiast uciekł. No a potem byłem tak wściekły, że zacząłem nawalać tego pijaka tą smyczą – a co, niech ma za swoje dupek jeden, tak się nad biednym zwierzęciem znęcał! Po czym założyłem mu smycz i przywiązałem do drzewa! Wszyscy.