O czym chcesz poczytać na blogach?

Huzar

Close the world, txEn eht nepO.

Ale jutro się wyrwę... do dentysty jadę...... juuupii;(...;(......

Buziaki i całusyyy dla wszystkichhhhh:) A przede wszystkim...
DLA KOCHANEGO SERNIKA:D:D:D:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Mojej kochanej Aniiii Esik....... [zawsze będziesz na pierwszym miejscu…rotfl], Ziutka:) [teeeż kochanego:D], Aluusiiiiiiii.... Aduuusiiii.... Huzara... Hmm... Osoby która mnie regularnie komentuje nie podając swojego imienia:).....i w ogóle wszystkich:):):)



skomentuj (14)




2005-04-23 21:28:15 >> Heh...

Takie nudy że szok... Nawet nie mam o czym pisać...:P Właśnie sobie spodenki roztargałam na kolanie;( te najfajniesze... Heh.. Głupia jestem:D W szkole też nic się nie działo...:/ Za tydzień jadem do kuzyna na komunie... Prawdopodobnie przegapie disco;] heh... Nie wazne...

Pozdrowienia dla wszystkich:) A szczególne dla:

Strona Stowarzyszenia Papaboys w Polsce | Pamięć o Janie Pawle II w pomoc Papiezowi Benedyktowi XVI

Ukraina: wizyta kard. Lajolo

O potrzebie dawania jasnego świadectwa wiary mówił na Ukrainie kard. Giovanni Lajolo. Przewodniczący Gubernatoratu Państwa Watykańskiego spotkał się wczoraj we Lwowie ze zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, kard. Lubomyrem Huzarem. Dziś Eucharystię sprawował w lwowskiej katedrze łacińskiej. Rozmawiał też z miejscowym metropolitą, abp. Mieczysławem Mokrzyckim. Watykańskiemu purpuratowi towarzyszy nuncjusz apostolski na Ukrainie, abp Ivan Jurkovič. Kard. Lajolo spotkał się też z młodzieżą w Berdyczowie.

bz/ rv

http://www.oecumene.radiovaticana.org

rozwiana-nadzieja blog

Lakmusa:P Było świetnie, bo ścignęłam nawet Marychę kłusem. Przyjechał Cycu i Alek, udomowiliśmy się jakoś. W pierwszy teren miałam Młokosa czyt. Hektora. Oczywiście dogalopowanie, świetny nastrój, przygotowanie do wieczornego picia. A tak na marginesie to chyba jeden z tych chwalebnych wieczorów, kiedy lało się piwo. Nie ważne:P
Potem wszystkie jazdy i tereny zlewają mi się w jedno. Oklepy, upadki [ w tym ja z Poki, bo zatrzymała się po przeszkodzie najeść się trawki]
No i oczywiscie wyścig Cyca i Kurdiego. Burza testosteronu wstrząsnęła całym lasem, bo oczywiście ani Huzar ani Działka nie widzieli potrzeby zwolnienia pod koniec ścieżki. Kurdi pojechał dalej, Cycowi niestety stanął na drodze młokos. No i Cycu podążył za Kurdim a Huzar został:) Potem bóle tyłka, granie w siatkę i ból ręki Cyca. Pan od Almy [tak, tej Almy] stwierdzł, ze KONIE JEDZĄ PIACH!!! i przestawianie pastwiska, które z Cycem olaliśmy:P sorry:)
Oczywiście tańcowanie młodocianych na ogniskach [i tutaj pzdr dla Loczków, Asixa, Agnieszki i wszystkich:*]. Zapoznanie się z Piostrem i Pawłem, których historii nie zapomne, wiec w sumie nie uwieczniam:P Granie w piłkę nożną na.

spring.

(co będzie totalną kompromitacją) to jest jeszcze Warka niebawem...
Pojeździłam dziś Kaśke, nie wiem nie mogę odnaleźc w niej konia sprzed kilku miesięcy, ale tragedii nie było. Później Motylowy poszedł na stępa i pomykałam jeszcze na Kaczorze. Jutro w stajni zaplanowałam sobie sporo rzeczy do zrobienia, a więc idę spac, bo jutro nie wstane....
Myśle że niebawem coś napisze i to nie będzie taka ogromna przerwa jak ostatnio. Zdjęc ogółem brak...
komentarze [2]

Brązowa odznaka jeźdizecka, której narazie nie mam :P >> sobota, 1 września 2007 17:02:38

W KJ Huzar zawitałyśmy tuż przed 8.30, droga upłynęła nam bez żadnego stresu,

na co zadowolone buźki wskazują, popytałyśmy się z pytań- każda obkuta :D. To co zobaczyłam przekroczyło moje oczekiwania, to nie była stajnia to miejsce wyglądało jak pięciogwiazdkowy hotel dla koni i ludzi. Parkur był już ustawiony.

Na powitanie wyszedł p. Marek Samuel i powiedział żebyśmy obejrzały konie i z pośród czterech (Baltazar, Gracja, Grom i Bajusj) wybrały sobie po jednym. Baltazar vel. Baltuś był cudny powiem wam taki Motylowy choniś tylko dwa razy większy i mniej.

Opowieści z życia Małgosi. Edycja II - Onet.pl Blog

Zajrzało [ 162 ]
Komentarze [ 0 ]
Wpisz się
Przeglądnij


17 września 2011
Sonet I: Na smutek i żal spóźnionych kochanków

 

 

Śród odwiecznych zaklęć zmierzwionej melancholii
Gdzie tylko łza leciwa i odłamy serca
W Małgosine wnętrzności bezwiednie się wwierca
Korkociąg zapomnienia, co ogromnie boli

Gdy huzary hasają po łąkach do woli
Dziewczynę złotowłosą gwałtownie rozsierdza
Z.

POPIELNICZKA

Pierdolony, dziadowski mrok. Śmieszno i straszno ale gęsto jak w drugoklasowym przedziale dla palących. Robotnicy, górnicy, hutnicy i pan inteligent (w dupę jego mać). Głupio mi czasem, że myślę w tak pokraczny, durno – ludzki sposób ale głupie myśli mają swój początek w tym moim człowieczym przybiciu do ziemi (matki, Polki, Emilii Plater Noster czy jak ją tam zwał). Pisanie książki wydaje się rzeczą karkołomną, trudną, (ba!) niezwykłą. Generalnie należało by tu wstawić zwrot „a tam”, a po nim słowo „pierdolet”. Gówno prawda (ot olśnienie zapijaczonego ruskiego huzara). Wszystko rozbija się o początek i kontynuację. Chcesz napisać książkę? Siadaj i pisz. Chcesz być artystą – pisarzem? Zostań artystą – rzeźbiarzem (ew. kpiarzem – malarzem, bo jak Ci nie wyjdzie, to przynajmniej będzie się z czego pośmiać i rozbawisz kilka osób). No nie ma lekko, trzeba co nieco pozapierdalać z dłutem, tak żeby się w tej swej tzw. sztuce umęczyć (to taki pseudo mityczny wzór najszlachetniejszej ze sztuk, gdzie kunszt winien iść ramię w ramię z olśnieniem i wycieńczeniem). Też gówno prawda ale pisać trzeba (tu miejsce na uśmiech raczej.