O czym chcesz poczytać na blogach?

Hostel 3

Buty trekkingowe Salomon

      Dodaj komentarz do wpisu „Klimat Kazimierza...”
  • piątek, 08 lipca 2011
    • Kebabik o 3 rano

      Po bogatej w rozne znajomosci wieczorze czas powrocic do hostelu i ulozyc swoje zmeczone kosci na wygodnym wyrku :) Idac w kierunku zamierzonego celu poczulem wszechogarniajacy mnie glod – byłem swiadomy ze to srodek nocy i nie jest zbyt zdrowo najesc się o tej porze, ale nie wytrzymalbym do rana, a burczacy brzuch raczej nie pomoglby mi zasnac. Postanowilem zlamac znana wszem i wobec rade dietetykow!.

  • Spelnione marzenie - Ameryka Południowa 2006

    Arica.

    20:03, arica7
    Link Komentarze (2) »
    czwartek, 02 listopada 2006
    Arequipa 31 pazdziernika - 2 listopada

    W Arequpie spedzilysmy w sumie 3 dni. Przyjechalysmy tu w nocy, a w zasadzie nad ranem. Jeszcze w Puno przed wyjazdem nocnym autobusem zarezerwowalysmy telefonicznie nocleg w hostelu znalezionym w przewodniku (La Posada del Cacique; 15soli/os trojka z lazienka, czysto i bardzo rodzinnie). Pokoj czysciutki, baaardzo duzy i wygodny. Za to rano - przerazliwe gwizdy na fujarce od bladego switu! Jakis maly berbec probowal swoich sil jako peruwianski muzyk i gwizdal w drewniana fujarke jakich tu pelno na caly regulator! Nici z.

    Karo w Szwecji

    O egzaminach pisać nie będę: uczyłam się ile mogłam, poszłam, napisałam, będę się martwić jak będą wyniki. Nie obyło się bez stresu (co jest chyba oczywiste). A teraz czeka mnie znowu masa roboty, której muszę stawić czoła.

    NEWS: ZDAŁAM SOFTWARE ENGINEERING!!! (na 3, ale zdałam!)

    Po egzaminach, wykończeni pracą i ciągłym siedzeniem przed komputerem wybraliśmy się na kilka dni do… Oslo! Wyjazd: poniedziałek, 24.10, godzina 14:04, dworzec główny. Oto filmik, który Tony nagrał zaraz po wyjściu z dworca…

    Po pierwsze: hostel. Zarezerwowaliśmy 4 noclegi w hostelu Anker, najtańszym miejscu w Oslo. Pokój z 4 piętrowymi łózkami – 8 osobowy. Zajęliśmy z Tonym jedno z nich – ja oczywiście byłam na górze Zwiedziliśmy mnóstwo miejsc! Pierwszy dzień zaczął się… pianiem koguta.  Około godziny 6 zaczął dzwonić telefon chłopaka, który spał.

    Agdusiowe wojaże

    Przywiązywać się do płotu, bo trawnika zabrakło.

    Zaletą tego miejsca były eleganckie sanitariaty w budynku o krok od namiotu, dostęp do kuchni i wygodna jadalnia na werandzie. Luksus prawdziwy! Jedyne, czego dzieciom brakowało do szczęścia, to internet latający w powietrzu. Wprawdzie dostaliśmy bilety na dwie godziny korzystania z kompa w hostelu, ale to okazało się za mało, bo samo dogadanie się z obcą klawiaturą i zalogowanie gdziekolwiek zajęło większość tego czasu.

    Skorzystaliśmy z kuchni i zabranych z Polski obfitych zapasów jedzenia. Znawcy tematu ostrzegali, że w Chorwacji jest drożej niż w Polsce. Przygotowaliśmy się na dłuższy pobyt starannie, zabierając.

    Zanim przekroczyliśmy próg, rozejrzeliśmy się nieco wokół.

    Każdy anioł miał swojego gołębia-stróża.

    Mury obronne strzegą kościoła albo maleńkiego domku, który się do nich przytulił czule.

    Wchodzimy ignorując marudzenie pierworodnej, że zawsze i wszędzie musimy kościoły zwiedzać…

    Niech żałuje malkontentka, która nie weszła z nami zwiedzać! Kościół jest piękny tak z zewnątrz, jak i wewnątrz!

    Idąc w stronę drugiej części Górnego Miasta – Gradca, weszliśmy (nie powiem, że przypadkiem) na targ. Luuuubię takie miejsca! Tym bardziej, że ten, choć położony tak atrakcyjnie w.

    Peru....w 27 dni...:

    Przesuwac sie powoli na t…ku po tych schodkach I modlilam sie zeby jak najszybciej sie na dole znalezc. Ze wzgledu nato ze wspinanie sie zajelo mi az 3 godziny, na samo MP mialam tylko troche ponad godzinke, i w dodatku postanowilam ze skoro wjechalam na gore to teraz musze zejsc na piechote,zapytalam o droge i czas, okazalo sie ze zajmie to tylko 20 do 30 min.a ja o 17.00 mialam pociag powrotny do Cusco, wiec spieszylam sie jak mogalam.ale juz po kilkunastu minutach nogi odmawialy posluszenstwa…a robilo sie caraz pozniej –ja -w STRESIE- wierzcie mi!!!! W koncu ostatkiem sil, 8 minut przed odjazdem wskoczylam do pociagu….. Co za ulga !Umeczona bylam strasznie!!!!do tej pory mam potworne zakwasy (ledwo chodze co zreszta widac po mojej skrzywionej minie zwlaszcza gdy musze np. na chodnik wejsc nie mowiac juz o schodkach…) Podroz powrotna trwala ponad 3 godz , a ja resztakami sil jakos dowloklam sie do hostelu…:(


    :)






    Inka Bridge


    TAK WYGLADALA DROZKA NA SZCZYT......?


    a oto i cel mojej wspinaczki......



    23:11, krzymart

    Aprendete la Libertad 2.0

    Zastaly … i nawet ja zrozumialem, ze nie powinny sie tak wyrazac

    Postanowilismy pojsc do restauracji na rogu, zjesc cos, napic sie piwa swiatecznego. Pelny szpan, rodizio za R$ 70, kelnerzy, muzyka na zywo, piwo za R$4 . Wzielismy po piwie, zarcie wydawalo sie troche zbyt drogie kazdemu. Posiedzielismy chwile (bo ile mozna siedziec przy piwie 0,3?) i wrocilismy do hostelu. Tu kazdy sie rzucil na to co mu wpadlo w rece: dziewczyny z rpa na mrozona lasanie z hostelowej lodowki, a parka z ameryki pln na picce. Ja … hmmm… mialem kilka minibanankow, ktore trzeba bylo zjesc.

    No i jak Inka (dziewczyna z afryki) powiedziala, ze to najsmutniejsza kolacja wigilijna, jaka przezyla, bo nawet ser jest sztuczny w.