O czym chcesz poczytać na blogach?

Hiroszima

Higashi znaczy wschód

Się Dawid i Michał. Zwiedzanie Japonii planujemy zacząć od Kioto. W Tokio wylądujemy około południa. Od trzech do czterech godzin zajmą nam formalności na lotnisku oraz podróż pociągiem. Na miejscu powinniśmy więc znaleźć się przed 16.00. Przewiduję, że będziemy wykończeni po podróży, więc na ten dzień nic już nie planujemy.

Kolejne cztery dni to czas zarezerwowany na Kioto i okoliczne miasta: Narę, Osakę i Himeji. Wieczorem 17 lipca udamy się do Fukuoki na wyspie Kiusiu. Spędzimy tam trzy dni, zwiedzając także pobliskie Dazaifu i Kumamoto.

We wtorek 20 lipca mamy zamiar udać się do Kagoshimy na południu wyspy, a następnego dnia wracamy na wyspę Honsiu, do Hiroszimy. W Hiroszimie spędzimy trzy dni, zwiedzając również Iwakuni i Miyajimę.

W niedzielę 25 lipca wracamy do Tokio, w którym spędzimy jeszcze tydzień. W tokijskich planach mamy m.in. wycieczki na górę Fudżi oraz do miasta Nikko.

 

Tagi: Azja Japonia
15:35, jah78 , Japonia
Link Dodaj komentarz »
poprzednie
1 ... 6

ekshibicjonista.blog

Bezczelnej.

na miejscu. pijemy barszczyk. ja dożylnie. olga wyraziła troskę.
sajko pochowana żywcem z laptopem i moim gg podłaczonym i taktyka enrike z szeolu.
każdy sms do sajko wywoływał moje szybsze bicie serca, to ona? nie, patryczek.
dodo jest na gg. pewnie są całą trójką u niej w mieszkaniu, ale napisz, żeby podała nr bary, bo tu nie ma. hoho, racja, racja.
nie mogę się doczekać chorzowa. och będzie zabawa. a teraz? spojrzenia.
dobrze ja pogryzę, Ty połknij bez gryzienia. to ten zieleniak.
napisała panna zet do nas don. dziękuje za kartkę, już idę.
sie zaczęło. ona o hiroszimie i kółkach, ja pytam czy to nie grzybki skoro hiroszima, a ona że co, a my że na radość życia stilnox,a ona że na radość życia antykoncepcyjne tabletki bierze i coś jeszcze pisała, ale my już nie byłyśmy w stanie zrozumieć.
potem ha, bezczelna wymyśliła wreszcie telefon do sajko. ten telefon był nie pamiętam jaki, ale jak go odłożyłam to nigdy jeszcze tak nie płakałam. no a zwłaszcza w stanie po tabletce na radość życia. i nawet już włączony laptop nie pomógł, bo myliłam X z czymś czego nie pamiętaM.jajko nie umiem wyłączyć laptopa z załzawionymi oczami.kółek z dymu też nie umiem. poszłam spać, chyba.
tak poszłam nie na to łóżko, na które należało. przepraszam Cię jajko, już wracam.
.

drugie-wcielenie.blog

kocham Cię...
pokochałam Cię na całe życie...
jesteś moim światem... nie zabieraj mi tego...
nie zniknij...
kochaj mnie tak jak kochasz...
prawdziwie...
na zawsze...

skomentuj (2)

jak wariatka 2008-09-07 18:22:11

drugie wcielenie...
to brzmi dumnie...
rozpanoszyłam się w swojej anielskości...
gdy zawieruszy się gdzieś w moich myślach odprysk z przeszłości...
nie reaguję...
nie reaguję na myśli historyczne...
w starym miejscu obrzygałam mentalnie sprawcę hiroszimy...
ale ta hiroszima była zbawienna w skutkach...
dostałam nowe życie...
zresztą... w nowym miejscu nie mogę mówić o przeszlości...
tu jest nowe życie...
nowy świat...
bo nowa miłość jest czymś piękniejszym od wszelkich zamierzchłych cudownych przeżyć...
nowa miłość jest czymś najlepszym co mogło mnie spotkać...
artur... kocham Cię...
jak wariatka...

skomentuj (4)

tuż po pólnocy... 2008-09-20 00:44:06

Twój przyjazd wywołał we mnie euforię...
z każdym dniem moja miłość dojrzewała...
z.

Strefa Pozioma - Onet.pl Blog

to, co przeraża, to, co zastanawia i to, co ciekawi
Dwa dni temu w Częstochowie pękła główna rura ciepłowni i na krótko zostaliśmy pozvbawieni ogrzewania. Mróz nie jest wielki (w tym momencie ok. - 5 st. C), ale i tak jest mi zimno, a pies wcisnął się pod kołdrę. Reni w Łodzi, więc siedzę w jej pokoju i buszuję w necie. Mam przygotować na angielski krótką prezentację na temat "turning point of history" - i wybrałam sobie atak bombowy na Hiroszimę. Dlaczego? Zawsze mnie przerażało, jak realne jest to zagrożenie. Ludzie nie wierzą, że mogłoby ich dotknąć tak wielkie cierpienie, dopóki nie nastąpi. A Hiroszima i Nagasaki to taka przestroga dla świata, i całe szczęście, że jeszcze się nie powtórzyły. A przecież niewiele doprawdy brakowało. I dziś mało potrzeba.
Przy okazji oglądania filmików dotyczących tego, co wydarzyło się 6 sierpnia w Hiroszimie, trafiałam i na inne interesujące dokumenty (lub może pseudo-dokumenty?). Nie potrafię określić, ile w nich jest prawdy, ale jestem przekonana, że to, co serwują serwisy informacyjne to jest stanowczo za mało, i że w tv nie mówi się nam wszystkiego, więcej już można dowiedzieć się z gazet i - właśnie - z internetu. O chłamie, jaki serwuje telewizja wypowiadać się nie będę, bo kiedy wreszcie uda mi się osiągnąć.

Piękna, młoda, zdolna, wysportowana (by nie rzec gibka) - cała ja! - no prawie.....ale pracuję nad tym!

Leci z nami autokrytycyzm? Czyli jak wygląda lot ze szczerym pilotem.
skomentuj (2) | data dodania: 2009-04-20 | godzina: 15:25:38 | autor: czekoladowy-potwor

Wracając z przystanii rozpusty pseudo umysłowej - tj ze szkoły - wraz z moją sekretną niemiecką kochanką, doszłam do interensującego wniosku. Wniosek ten, jak mniemam jest na tyle ciekawy, że warty bliższego rozpatrzenia. Otóż ja i moja już wcześniej wspomniana niemiecka kochanka, jesteśmy jak te bomby atomowe. Jak już eksplodują to nie będzie czego zbierać. Pytanie więc kto lub co okaże się niszczycielską Ameryką oraz czym będzie nasza Hiroszima i Nagasaki. Jaki będzie skutek? Odpowiedź jest dość prosta - choroba popromienna czyli własna odmiana weltszmercu. Optymistyczny akcent prawda? Idealny na rozpoczęcie monologu mistrza Yody.

A jakiż to będzie monolog? Jednym słowem wyjątkowy, tak jak nasze czasy, jak ludzie, jak ten dobry, wszechobecny Bóg. Chcę z nim pogadać, ale nadal nie łapię w jakim języku staruszek nadaje. Nastrajam więc póki co, tą swoją duchową satelitę z bazaru, mając nadzieję, że złapie jakąś dobrą częstotliwość. I tak chciałoby się powiedzieć nieprzerwanie od wieku wieków. Zresztą oprócz prób znalezienia odpowiedniej fali duchowej, dumam głównie nad dziwnymi odcieniami.

„Wszyscy jesteśmy architektami losu… żyjącymi w ścianach czasu.”

Robią, mówią.
Szukałam sposobu jak żyć, szukałam sposobu jak lepiej żyć.Nie znalazłam...nie da się!Bo nikt jeszcze nie wypisał recepty na szczęście.Nie można szukać czegoś czego nie ma.Na ręce mam wyrysowaną długopisem pacyfkę, tata sie wydziera, ze taka panna i chodzi z popisaną ręką i wygląda jak umysłowo chora( a może ja właśnie jestem umysłowo chora, bo przecież jestem inna) Ta moja pacyfka jest dla mnie, nie ważne co myślą o tym inni.Jeżeli ja sie lepiej czuję z tym, to dlaczego nie??Moje małe wyrażenie tego co myślę na temat wojen i bezmyślnych leniwych ludzi, którym nie chce się pomyśleć.Pacyfka...znak wyrysowany palcem na piasku przez umierające dziecko z Hiroszimy...Dlaczego straszne doświadczenia sprzed zaledwie kilkudziesieciu lat nie nauczyły niczego ludzkości??Jest tylko gorzej i gorzej...Czyżby dlatego, ze Ci którzy dają rozkaz rozpoczęcia wojny tak naprawdę ona ich nie dotyczy, nigdy nie zaznają głodu, cierpienia, strachu.Cierpieć będą niewinni ludzie, malutkie dzieci, które jeszcze nic tego co sie dzieje nie rozumieją, ale pozostanie to w ich psychice, taki trwały ślad, który nie jest przyjemny i do którego nie chce sie wracać.W moim domu na temat wojny zawsze sporo sie mówiło, na temat tego co zrobili Niemcy, Rosjanie,jak potraktowali Polaków Anglicy.Mówi sie o tym byc może dlatego,że moja babcia miała zaledwie kilka miesięcy.