O czym chcesz poczytać na blogach?

Hemingway

Zaczytana… | Nieśmiałe wyznania czytelniczki.

Że zabije cię także, ale bez szczególnego pośpiechu.”*

„Pożegnanie z bronią” ukazało się w 1929 roku, a więc ponad 10 lat zajęło pisarzowi uporanie się z tematem pierwszej wojny światowej. Co prawda uczestniczył w niej zaledwie przez kilka ostatnich miesięcy, i to nie jako żołnierz ale wolontariusz Czerwonego Krzyża, to jednak właśnie jego wspomnienia z frontu austriacko-włoskiego przekute w literacką fikcję zdobyły uznanie krytyki. Niepowtarzalny, reporterski styl autora – bez udziwnień i ozdobników, surowy, konkretny i beznamiętny – jak zawsze przydaje jego tekstom autentyczności. Głos Hemingwaya odczytać można jako sprzeciw wobec bezsensownego okrucieństwa wojny, dowództwa stawiającego realizację celów taktycznych ponad życie tysięcy ludzi, chaosu towarzyszącemu działaniom armii, który pozbawia jednostki człowieczeństwa. A przy tym pisarz, jak mało który twórca, potrafi wychwalać uroki życia, urodę świata i smak poznawania “nowego”.

U Hemingway’a nie może też zabraknąć wielkiej miłości. Zachwyca i zaskakuje mnie za każdym razem jego romantyczna natura, zdawałoby się, że tak daleka szorstkiemu i powściągliwemu samcowi alfa, za jakiego może on.

myszolina.blog

Spotykanej w Tatrach.
Mam nadzieję,że nie zasneliście czytając tą notkę,bo wyszła mi chyba trochę przydługawa,ale musiałam to opisać :).

skomentuj (1)

HEMINGWAY CLUB 2004-08-29 21:46:55


Wczoraj wybrałyśmy się z A. poimprezować.Przyjechała po mnie koło 21.00 i pojechałyśmy do 77,to taki klub znajomego B.,nie byłam tam wcześniej,a chciałam zobaczyć jak jest.
Byłyśmy tam chyba najstrasze,bo cała reszta miała od 15-19lat.Muzyka fajna,więc trochę żeśmy się z nimi pobawiły i o 22.00 pojechałyśmy zobaczyć co się dzieje na ryneczku.
Najpierw zajżałyśmy do Hemingway'a,ale nikogo tam jeszcze nie było,więc poszłyśmy zobaczyć,co się dzieje w Gwarku,ale nawet tam nie wchodziłyśmy,bo w sobotę dla studentów jest 10zł(dla całej reszty 20zł).Postałyśmy chwilę przy wejściu,leżał tam jakiś kabel od przedłurzacza i siostra właściciela cały czas musiała mówić wchodzącym facetom,żeby uważali na kabelek,więc na chwilę żesmy ją zastąpiły,a potem poszłyśmy sobie :).
Weszłyśmy na chwilę do Kontrabasu,ale straszny tam tłok był,a to takie małe jest i bez klimy,tak że po 5min.miałyśmy dość.
Doszłyśmy do wniosku,że jak wieczór taki piękny,ciepły,to usiądziemy na chwilę na zewnątrz.Siadłyśmy sobie przed Hemingway'em.

Czytatnik

Lilithin Powiedział/a:

Cieszę się, że też dołączyłaś A banarek po to został tu właśnie umieszczony

Odpowiedz
  • Przemysław Powiedział/a:

    Ale fajnie, masz jeszcze przed sobą “Komu bije dzwon” i “Słońce też wstaje” Hemingwaya.
    Chciałbym polecić mniej znaną rzecz Steinbecka – zbiór powiązanych (jedno miejsce i ten sam zbiór postaci – jest jakiś osobny termin na to?) p.t. “Pastwiska niebieskie”. Trudno zdobyć, ale warto.
    Też uważam, że “Hańba” Coetze jest świetna. Czytałem jeszcze “Czekając na barbarzyńców” i też mi się podobało.
    Warto przeglądać listę noblistów. Można trafić na świetnych pisarzy, którzy zdążyli już wyjść z mody. Ja tak znalazłem Anatole’a France i jego szaloną antyutopię “Wyspa pingwinów”.

    Odpowiedz
  • LAURA ELEUTHERE - Onet.pl Blog

    uwagi Pani/Pana

    22 października 2011
    5% społeczeństwa
    Dowiedziałam się właśnie, że jestem w grupie 5% społeczeństwa polskiego, które czyta. Czyta w ogóle, czyli nie tylko gazety ale i książki (i to nie kucharskie). Moja średnia z ostatniego miesiąca, to 8 pozycji (Cellini, Greene, Campanella, Jansson, Gombrowicz, Molier, Hemingway, teraz Puszkin). Dlaczego? Bo wolę spotykać się z Hemingway'em czy Nałkowską, niż z żałosnym głupim brudnym łysym magistrem, albo nudną wymęczoną brzydką matką dzieciom. Może wyczerpałam już limit na przeciętność? Może to ta moja starość? Może już nie mam sił udawać zainteresowania? Może mój zgryźliwy cynizm jest tylko efektem braku willi z jacuzzi nad Pacyfikiem?

    Przyłapuję się na wyraźnej niechęci do ludzi, anarchii i skłonnościach destrukcyjnych.
    Ciekawe co z tego wyjdzie - możliwe, że rozpocznę rewolucję.

    LAURA ELEUTHERE

    njork blog

    Święto Hemingwaya, jedną z książek, co to jestem w ich połowie od tygodni, ale ciągle jakaś nowa pojawia się na horyzoncie i kusi. Wszystkie leżą cierpliwie na stoliku albo koło łóżka, przecież wrócę. Ruchome święto zatem, próbuję znaleźć to co już czytałam, nie wierzę zakładkom, tylko własnej pamięci, jeśli pewne strony już są przeczytane, a ich nie pamiętam, zasługują bym czytała je na nowo. Godzina chyba mija, albo więcej, jogurt oblizuję z kubeczka palcem, kawa ma mleko duże, słońce za oknem nie pojawia się, ale nie szkodzi. Zegar sunie w stronę południa, ćwiczę lekko, piję owocowe herbaty, a plan na wieczór to praca. Przyjemna musi być po tylu rozdziałach Hemingwaya: choć moje wieczorne pisanie innego rodzaju, to jednak pisanie. Hemingway w kawiarni, zaprzyjaźniony z paryskim kelnerem, szczęśliwy z Hadley i Bumbym. Ja z kawą, zaprzyjaźniona z paroma kelnerami w swoim życiu, w Paryżu kiedyś byłam, a szczęśliwa dziś jestem bez powodu.
    njork 2005-04-11 11:52:30
    skomentuj (2)


    ich bin ein berliner
    Odpaździernikowo zmieniło się tutaj znowu. Nowa żółć na kamienicach, nowe trendy w wyborze marynarek, rzekomo używanych, fryzury w tym sezonie bardziej nowoczesne, kawa droższa ale za to większy jej wybór.

    W piatek można skręcić z Potsdamer i kupić bilet na Kubricka, przejrzeć te wszystkie.