O czym chcesz poczytać na blogach?

Headhunter

[wyrwac chwasta - terapia] blog

Strona główna kreci sie...
...zaczelo sie niewinnie...

...przypadkiem wpadlo mi w rece ogloszeni o prace, ktore dosc dobrze pokrywalo sie z moim doswiadczeniem...to wzialem i wyslalem CV bez specjalnych oczekiwan....

...tego samego dnia telefon od headhuntera, nazajutrz pierwsze spotkanie, nastepnie testy psychologiczne, shortlista...i dupa, zatrodnili kogos innego :-)

...ale tym jednym spotkaniem rozchustaly mi sie rozne inne propozycje pracy...na razie wszystko to rozmowy wstepne, ale az dziw ze tyle tego...

....musialem odkurzyc garniaka, koszule i krawaty :-)

....nie oczekuje, ze szybko cos sie znajdzie, ale z drugiej strony nie ma zadnego parcia.....moje wrodzone lenistwo powoduje, ze wybieram tylko takie oferty, ktore wydaja sie interesujace....

...z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze pracodawcy wola raczej kogos miejscowego niz "boat person"....wiec zanim ja znajde prace, ktora mi sie spodoba, a pracodawca uzna ze ja mu.

Alec blog - blue skin TM - Onet.pl Blog

jak tu nie wierzyć w szczęście, kiedy wchodząc do pracy włączam po raz pierwszy od dwóch miesięcy radio i za kilka sekund zaczynają grać jedną z moich ulubionych optymistycznych piosenek...maj - varius manx. nie jestem fanem tego zespołu ale maj im się udał. zresztą najpiękniejszy miesiąc w roku może kojarzyć się tylko dobrze...

...ok, ok, jest jeden minus, tak wiele wypada w tym miesiącu świąt rodzinnych, rocznic, imienin, urodzin, że portfel musi w związku z tym nieco schudnąć

ale za to niedługo będą truskawki!!! nie koniecznie z milanówka

wczoraj dzwonił do mnie headhunter, tak raczej towarzysko, pogadać, kiedyś rozmawialiśmy o pewnej propozycji pracy ale (jak to ładnie okreslił) były pewne zastrzeżenia osobowościowe. alek jest zbyt asertywny (niektórzy mylą asertywność z chamstwem. ja asertywny jestem zawsze a chamski tylko wtedy kiedy to się kalkuluje i tylko w sprawach zawodowych). a wracając do rozmowy, poczułem się miło, że nawet pomimo braku propozycji pracy zadzwonił do mnie żeby poprostu podtrzymać kontakt. nie będe drążył jakie jeszcze moga być przyczyny.

nie tłumaczę sobie tego faktu jakąś osobistą sympatią z jego strony ale mimo wszystko to przyjemne i zdecydowanie notowania gatunku ludzkiego po takim doświadczeniu rosną w.

Blog akademickiego nonkonformisty – Józefa Wieczorka

Geniusze z SB
http://www.niepoprawni.pl/blog/23/geniusze-z-sb

“Kiedy Wolszczan podpisywał zobowiązanie do współpracy również był młodym studentem i nic nie wskazywało na jego przyszłe osiągnięcia. A jednak SB wiedziało. Czy więc prawdziwymi geniuszami nie byli oficerowie bezpieki? Potrafili wyłuskać z szarego tłumu prawdziwe diamenty! Esbecy powinni być obecnie zatrudniani przez korporacje jako headhunterzy – nikt tak jak oni nie zna się na ludziach.”

Odpowiedz
  • Charakterystyka poziomów rozwoju w teorii dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego
    “Psychopata jest głuchy i ślepy na wyższe wartości. W realizacji swoich ambicji jest silny i realizuje je nie bacząc na innych…”

  • Bo jak piszę na kartce, to niby nieczytelne...

    Najintensywniej rozwijającego się kulturalnie miasta, wpuszczającego dzisiaj za swoje mury obronne, więc paradoks lepszej uczelni będzie polegał na jej większej dostępności. Trójka mówiła, że niż demograficzny, że każdy się dostanie. To będzie rok drugich list. I wielkich rodzicielskich porażek, bo czas zmierzyć się ze świadomością, że ostatnia córka też będzie polonistką, też będzie spalać się w jakimś misjonarskim, romantycznym zawodzie wykańczającym psychicznie ją i rodzinę. Że też nie przyniesie powodów do dumy, dla poczucia wyższości nad resztą koleżanek po 50-siątce, których potomstwo mianuje się doktorami, prestiżowymi, obcojęzycznymi określeniami typu headhunter, które nie wiadomo, co oznaczają, ale przecież brzmią wystarczająco szacownie.
    Ja żyję w tej chwili, czytając o sobie ze źródła, na którym zawsze mogę polegać, jako o rzadko spotykanym rodzaju człowieka z determinacją i wewnętrzną spójnością (wysłuchane w tym roku komplementy rosną do zatrważającej ilości pięciu!), słuchając Kingsów i ich swojskiej Arizony; próbując ułożyć sobie w głowie to, co wyczytałam, a raczej zdołałam zrozumieć z pierwszej, w pełni anglojęzycznej książki w życiu, próbując oswoić się z nowym, napawającym trwogą przy dotyku Samsungiem, i nie jest mi nawet najgorzej. Nie będzie lepiej czy.