O czym chcesz poczytać na blogach?

Haszysz

„Dream as if you’ll live forever, live as if you’ll die today” – James Dean (1931-1955)

Niezły opierdol. Ale ja nie o Palikocie, a o jednej z jego ostatnich wypowiedzi odnośnie legalizacji tzw. miękkich narkotyków. Nie wnikam w to, czy taki podział rzeczywiście ma rację bytu, potraktujmy to jako skrót myślowy.
Najważniejsza kwestia, że w Polsce, w kraju, gdzie przez niemałą przecież grupę krzykaczy zygotę uznaje się za człowieka, homoseksualizm za chorobę, a gejom i lesbijkom zabroniłoby się uprawiania seksu we własnym domu, legalizacja jakiejkolwiek substancji, którą ogólnie nazywa się narkotykiem, nie ma najmniejszych szans bytu. To tak jako wstęp do dalszego wywodu.
W zeszłym roku za legalizacją marihuany, haszyszu i – o zgrozo! – LSD opowiedziało się paru polityków lewicy, jednak ich zdanie było i nadal jest mało ważne, skoro nie mają większości w sejmie, a i tak zapewne było to działanie mające na celu choć chwilowe przywrócenie do siebie oczek kamer. Zresztą, jakąś dekadę temu w naszym kraju przez krótki czas można było posiadać niewielką ilość narkotyków na własny użytek, jednak owo prawo zostało zlikwidowane, a o ile mnie pamięć nie myli, było to za czasów, gdy lewica miała większość w sejmie. Niedawno polskie bulwarówki żyły wyznaniem Tuska, że w młodości palił marihuanę, a parę tygodni później Palikot.

msduch blog

Blisko i ma dojść do spełnienia rozpoczyna się jakieś roztrwanianie oddalanie... obserwuję chłopca w kwiecistej koszuli, kwiaty koloru pomarańczy, włosy czarne krótkie kręcone trefione żelem, dżinsy nowe, ubiór co rusz poprawiany bo osunął się gdzieś o milimetr od idealnego obrazu, buty, dłonie, zdejmuje kurtkę, przewiesza przez ramię, przyjaciel pomaga przymierzyć krawat, krawat jednak nie pasuje więc go zdejmują, potem ta postać krąży po placyku, pod nieczynnym kinem chłopak w kurtce z baraniej skóry sprzedaje gotowaną cieciorkę, 1 dirham za miseczkę, czasem ktoś przechodząc zarzuci w moją stronę pytanie czy nie chcę kupić haszyszu, przechodzą żebracy, stare kobiety, starzy mężczyźni, mężczyźni w średnim wieku i całkiem młodzi chłopcy, brudni dziwnie zmęczeni z jakąś złością w oczach w twarzach, i małe dziewczynki, wszyscy z tym samym pocierającym gestem palców wskazującego i kciuka, opuszki białe są od tego zadanego na wieczność gestu... nigdzie do tej pory nie spotkałem się z tak pokornym przyjęciem na swe barki raz kiedyś zadanego losu... co rusz spogladam na człowieka w czarnej dżelabie, z szarą czapką na łysej głowie, jakaś choroba, nie wiem daczego każde spojrzenie na tego człowieka odsyła mnie w jakąś moją przyszłość wyobrażoną.

terminatorka.blog

Czy mały bałagan robi się tak samo. Wszędzie w każdym miejscu rządzi prawo kupy. Prawo kupy jest wszechwładne, a polega na tym, że na dowolnym skrawku wolnej przestrzeni coś się gromadzi (książki, gazety, ubrania, naczynia) tworząc kupę... Nie zdarza się to oczywiście nigdy "sprzataczom" i "porządnickim", ale my do nich nie należymy.

skomentuj (0)

Afganistan 2008-09-14 13:40:20

Dzisiejsze wydarzenia, atak na konwój ONZ w Afganistanie, śmierć lekarzy oraz przechwycenie 4 ton haszyszu w Szczecinie połączyły się w jedno i  skłoniły mnie do refleksji. Znowu giną ludzie w Afganistanie! Jestem uczuciowo związana z tym krajem i śledzę jego dzieje ze ściśniętym sercem.  Zakochałam się  wtym kraju przed laty...
Długo planowalismy  wyprawę do Afganistanu. Mieliśmy nieiwlkie środki, a ambicje zwiedzenia tego kraju, wówczas Mekki hipisów. Utknęła tam młodzież z całego świata zafascynowana wolnością obyczajów i haszyszem. Ciągnęli co prawda do Nepalu, ale tam, właśnie uchwalono karę śmierci za narkotyki. Wszyscy zatrzymali się  więc w Kabulu.
Po wylądowaniu na.

Moje prywatne muzeum - Onet.pl Blog

(1898 -1920)

 

  

 

Łagodnieję w Twoich oczach

Choć tonę się w dwóch rzekach:

Miłości i namiętności

 

   Amadeo Modigliani - malarz i rzeźbiarz żydowskiego pochodzenia. Alkoholik o słabym zdrowiu.
Jego wielką milością byla artystka - Jeanne Hébuterne. Po jego śmierci wyskoczyła z 5 piętra, gdy była w ostatnim miesiącu ciąży.
   "Złożony charakter. Świnia i perły. Spotkałam go w 1914 w crémerie. Siedziałam naprzeciw niego. Haszysz i brandy. Żadnego wrażenia. Nie wiedział, kim jest. Wyglądał brzydko, dziko i chciwie. Znów spotkałam go w Café Rotonde. Był ogolony i uśmiechnięty. Ładnym gestem uniósł czapkę, zarumienił się i zaprosił mnie do obejrzenia swoich prac. I poszłam. Zawsze nosił w kieszeni książkę z wierszem.(...) Pierwszym olejem był Kisling. Nie czuł szacunku do nikogo poza Picassem i Maxem Jacobem. Nie cierpiał Cocteau. Nigdy nie zrobił niczego dobrego pod wpływem haszyszu" - Beatrice Hastings, angielska pisarka i jego kochanka.

 

 

A (18:03)