O czym chcesz poczytać na blogach?

Halo granie

Swordbase

Że mam snajpę) i kończy sie to wiązanką nt. oponenta, jego matki, siostry, babci i 10 pokoleń w przód. Jest to chyba AA które bardziej irytuje mnie niż Armor Lock i Camo, bo co zrobisz jak napadną Cię dwa latające burgery? Nic… poczekasz aż skończą Cię gwałcić za pomocą ARki lub DMR. Smutna prawda, ale jetpack odstaje najbardziej od reszty, bo nie pamiętam żeby w Halo CE, Halo 2 lub 3 można było latać w multi. Co do hologramów, to da się żyć, bo ani to dmg nie robi, ani specjalnie nie pomaga przeciwnikowi, lub nie szkodzi dobremu grajkowi – ot, taka popierdółka.

Słowem podsumowania, Bungie zmusiło nas do grania przeciwko armor lock’owi, jetpack’owi i całemu temu badziewiu, bo na każdej playliście (poza MLG i Team Classic, jeśli dobrze pamiętam) jest przynajmniej jedno AA które wyprowadza z równowagi gracza, który chce pojedynku umiejętności, a nie pojedynku działającego na zasadzie rzutu kostką.

W następnej części omówię bloom’a i playlisty.

starszybrat-starszasiostra-wronki - Onet.pl Blog

Programu. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się, by była ona taka wyjątkowa!
Z niecierpliwością będę czekać na kolejne rozpoczęcie, na tą kolejną niezwykłą przygodę!

                              

hanusia
7 komentarzy

19 czerwca 2008
halo halo halo.....

I przyjemniej:)
 
trochę sportu:) a dokładnie to były zawody...
 
cd. zawodów..:)
 
na świeżym powietrzu rozgrywałyśmy mecze , jak zresztą widać...
 
skakałyśmy, czasami nawet spotykałyśmy programowe rodzeństwo:)
 
tworzyłyśmy razem, bo razem lepiej ...:)
 
komputer też się przydał, ale nie tylko do grania...
 
podróżowałyśmy też razem...:)
 
razem widziano nas też w innych miejscach, bo razem jest jak w niebie:)
 
dwie siostry razem, bo razem najlepiej:)

G R U N T T O B U N T - bloog.pl

może bym była,może nie.

wtorek, 18 października 2011 20:30

 

halo to ja. Haloooo to ja...Panna degeneratka Chciałam tylko powiedzieć,że...jestem bardzo,bardzo szczęśliwa.... i czasem wszystko musi się rozjebać w pył i przegnany przez niekoniecznie zły wiatr po to by w to miejsce zakiełkowało nowe. Lepsze,mocniejsze i jeszcze bardziej silniejsze.I w dupie mam wasze szydercze uśmiechy. Ja naprawdę spotkałam miłość swojego życia. Która naprawdę.

  • kwiecień 2011
  • maj 2011
  • czerwiec 2011
  • lipiec 2011
  • sierpień 2011
  • wrzesień 2011
  • październik 2011
  • listopad 2011
  • grudzień 2011
  • styczeń 2012
  • luty 2012
  • marzec 2012
  • kwiecień 2012
  • ...schowaj

Horoskop

Nie zawsze granie uczuciami wychodzi na dobre. Pamiętaj, ze manipulacja ukochaną osobą może być fatalna w skutkach. Postaraj się porozmawiać o tym, czego chcesz, czego oczekujesz, nie używaj emocjonalnego szantażu. Szczerość popłaca bardziej!

więcej na horoskop.wp.pl

Galerie

  • Poznań.

Mój osobisty sennik


Niby nic się nie działo....
Ale taki inny...
Lecę....
Lecę....
Ciągle lecę w dół....
Lecę i lecę....
I nie widać końca....
Spadam w dół...
Czuję wiatr we włosach....
I nie mogę spaść...
16:36, niewidzialna2709
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 marca 2011
Noc dziesiąta...
Bawię się na super baletach...
Piwo, tańce...
W ogóle świetnie się bawię...
Muza na czasie...
Super granie...
Aż nagle leci disco polo...
Lol...xD
Ku ździwieniu wszyscy się.
poniedziałek, 28 lutego 2011
Noc Druga...
Jest po prostu pięknie...
Stoję przed lustrem w cudownej białej sukni ślubnej...
Z każdej strony dokładnie się oglądam...
Ej!!! co się dzieje???!!!...
Lustro znikło...
Idę do kościoła...
Jest pusto...
Halo??? a gdzie jest pan młody???!!!
Jest ksiądz...
Patrzę na niego...
Nagle na przeciwko mnie pojawiło się wielkie lustro!!!!
Biorę ślub z samą sobą???!!!
Nieee...
Wychodzę za mąż za lustro!!!!
Odjazd...
12:57, niewidzialna2709

panna monroe

Peknac w glowie, moze mnie ktos zadzgac na ulicy, moge wpasc pod pociag albo pod auto. bardzo odkrywcza mysl. poza tym , dziwi mnie jeszcze to, ze ludzie maja zeby. naprawde powinnam juz jechac, bo coraz gorzej ze mna. ciekawe, czy rodzice pozwola mi zabrac chociaz jedna butelke martini. to jak rzut kostka, czasami wypada 6, czasami gowno. lepiej po prostu nie grac. ale ja jestem uzalezniona od grania. ryzykoryzykoryzyko adrenalina, pewnie zamiast tego powinnam wzorem infantylnych panienek krasc w lumpeksach albo cos w stym stylu.


04.10.2006 :: 23:56 |Komentuj (0)
no to jestem w krakowie. no to tak sie zdarzylo, ze konrad postanowil dzialac i zalatwic net. jupi, mamy net! tylko trzeba poinformowac rodzicow, ze zaplaca za te przyjemnosc. jestem rozpuszczona,.Namiawiam kobiete do tego, by zostala moja zona i urodzila mi dziecko, a jako kobieta mowie, ze moze pozniej, jestem przeciez mloda bardzo jeszcze i boje sie odpowiedzialnosci
20.10.2006 :: 19:30 |Komentuj (0)
slucham muzyki ludowej na skrzypcach. najlepiej wychodzi mi kryzys. i gapienie sie w ekran, i jeszcze pare innych rzeczy, jak na przyklad robienie halo, zmiennosc, niepewnosc i glupie teksty, ktore k ustawia sobie w opisie gg. jestem taka kreatywna, kup mnie kup mnie, no przeciez musisz mnie kupic. (towar macany nalezy do macacza). na dworze jest ciemno i zimno, to jesien. dlonie juz mi marzna, i skarpetki zakladam coraz grubsze. czuje cykl przyrody przez skore. jest w tym cos symbolicznego.

spalilam koc, rozgotowalam ryz,.

Inna historia Billa - Onet.pl Blog

Ale to nie oznaczało końca kłótni, bo Tom właśnie pokazał Billowi język. Bill odpowiedział mu mocnym kopem w stopę.
- Au! - krzyknął Tom ale natychmiast przypomniał sobie o bolącej głowie swojej mamy, więc sie uciszył i kurczowo zaczął się łapać za stopę.
- Ha ha ha, dobrze ci tak! - szepnął mu Bill.
- Chłopaki, ja wszystko słyszę!

*

- Halo! Bill! Jesteśmy! obudź się! - krzyknął Tomasz.
- Eeee... Yyyy... Co jest? Gdzie ja jestem? - zapytał.
- Dojechaliśmy!
Chłopak otrząsnął się i szybko wysiadł. Podszedł do bagażnika i wyjął swoją walizkę.
Stali koło domu, bardzo ładnego, znajdowali się w jakimś strasznie zaludnionym miejscu.
- Jesteśmy w Warszawie? - spytał Bill.
- Tak -.Momencie zapomniał o całym świecie, jakby wszystko wokół niego przestało istnieć i pogrążył się w marzeniach. Marzył, że znalazł tę jedyną. Jego miłość na całe życie. Nie była to gwiazda, tylko najzwyklejsza na świecie dziewczyna.

I kiedy tak marzył, nawet nie zauważył, kiedy dopadł go sen. Lecz gdy tylko zagłębił się w swoim śnie, obudziło go głośne granie na gitarze.
Dźwięk dolatywał z piętrowego domu za jego plecami. Wkurzony Bill natychmiast zerwał się z leżaka i szybko popędził do domu. Był wściekły. "Kto do cholery przeszkadza mi w tak pięknej czynności, jaką jest spanie!?". Gdy tak biegł w zamyśleniu po schodach, nagle poczuł,że z kimś sie zderzył. Była to jego mama, Simone.

- Bill, obudź się.