O czym chcesz poczytać na blogach?

Haarlem

Holenderskie refleksje i nie tylko - Onet.pl Blog

Odwiedzam
Bawarskie Klimaty
Magda DE / wkrotce NL
 Aga z Ermelo
 Polska Czarownica w NL
Wiatraki Moniki
Ewa w NL
 Mania UK
Przemierzajac swiat
Bella NY
Madziara UK
Refleksyjna Picco
Gatto
Moja Tulipandia
Lexi UK
Niepoprawna pesimistka
Little Witch
Grzegorz z Haarlem
Co warto zobaczyc
 Keukenhof - wiosenna eksplozja kwiatow

snow71.ownlog.com

// Link // 11.11.2008 :: 21:57 //

No to czas na relację z Holandii. To był wrzesień...

Dzień pierwszy - Enkhuizen. Widzisz deske po prawej ?





Potem Amster, ale stąd zdjeć nie ma. Są z Haarlemu ze spotkania rodzeństwa emigrantów...



Dzień kolejny, ale pewnie nie drugi, miasto policyjne... Haga.







Seria karpii w Rotterdamie...









I plaża w Bergen an Zee na koniec... dobry chill był.

















I mysze oświeciło.... Tu trzeba wrócić!



Skomentuj (0)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


// Link // 11.11.2008 :: 22:28 //

A to zapowiedź następnego posta. Zdjęcie sprzed 2 tygodni...



Skomentuj (0)
.

... ;) - Onet.pl Blog

Życiu dla Niego.
("Czy być chrześcijaninem? Tak - ale biblijnym!" Waldemar Sardaczuk)
2 Jest już pare :)

09 lipca 2008
"Za wszystko dziękujcie !!!" :)
"Betsie i jej siostra Corrieza ukrywanie Żydów w swoim domu w Haarlem w Holandii znalazły się w czasie II wojny światowej w 'obozie pracy' w Ravensbruck w baraku nr 28. Kiedy wczołgały się na swoje prycze, Corrie wyprostowała się nagle, uderzając głową w górną pryczę. 'Pchły' - zawołała. - 'Betsie, jak będziemy mogły spać w miejscu rojącym się od pcheł?'. Corrie zaczęła szemrać i narzekać  na wiele rzeczy. Betsie łagodnie przypominała Corrie fragment Biblii, który przeczytały tego ranka. Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was (1 Tes 5, 18). Betsie pomagała Corrie znaleźć jakiś powód do.

Gandziowe przygody w Amsterdamie

Umówiona z Markiem (moim kolegą fizykiem :)). Przypięliśmy nasze rowery i poszliśmy łapać stopa do Alkmaar. Na początku wybraliśmy złe miejsce bo okazało się, że po tej drodze przejeżdża samochód raz na pięć minut, obczekaliśmy się tam jak głupki. W końcu zapadła decyzja: zmieniamy miejsce bo tu to się zestarzejemy i nic nie złapiemy. Poszliśmy tak z 500m dalej i znaleźliśmy nowy wjazd na autostradę. Ta droga była bardzo uczęszczana i już po jakichś 15-20 min udało nam się złapać pierwszego stopa :).

Kierowca był bardzo sympatyczny, okazało się że jest kamerzystą i bierze udział w kręceniu filmów. Wysadził nas w Haarlem gdzie złapaliśmy kolejnego stopa- takiego młodego inżyniera, niesamowicie wesołego, co prawda podwiózł nas tylko 15 km ale i tak zdążyliśmy się dowiedzieć kim jest i co robi :). Do Alkmaar zostało nam 18 km i zaczęliśmy łapać i okazało się, że po 5 min zatrzymało się auto z dwoma facetami w środku, jeden z nich palił jointa (w sumie byłam z Markiem to się ich nie bałam ale sama nigdy bym nie wsiadła do tego samochodu). Faceci bynajmniej nie byli nami zainteresowani i gadali sobie po holendersku ale zawieźli nas do centrum Alkmaar, więc bardzo się ucieszyliśmy.

Alkmaar to genialne miasto,.