O czym chcesz poczytać na blogach?

Gwóźdź

Czy za karę, że nie wierzę w duszę, nie mam duszy?

Rozrabiał. Jednak odróżniała go jedna rzecz, w jakiś niepojęty sposób jego słowa raniły innych ludzi. Sprawiały im ból i cierpienie. Kłamstwa, które wypowiadał Chłopiec sprawiały wielu ludziom ogromne przykrości. Jednak on nie potrafił żyć inaczej. Nie wiedział, co robić, aby nie wyrządzać innym takich krzywd. Więc nadal żył i ranił.
Aż nadszedł dzień, w którym Ojciec Chłopca nie mógł już patrzeć na to całe zło, które działo się za sprawą jego syna. Zaprowadził go w miejsce, w którym stał stary, drewniany płot. Pokazał go Chłopcu i powiedział: "Od dziś, za każdym razem, gdy kogoś zranisz, sprowadzisz ból i łzy smutku, przyjdziesz tutaj i wbijesz jeden gwóźdź. Jeden gwóźdź za każdą wyrządzoną krzywdę. A gdy nadejdzie dzień, gdy nie wbijesz żadnego, przyjdziesz i mi o tym powiesz."
Chłopiec wiedział, że Ojciec chce mu pomóc, i robi to wszystko z wielkiej Miłości do niego. Posłuchał więc go i za każdym razem, gdy kogoś zranił, wbijał jeden gwóźdź. Dni szybko mijały, w płocie pojawiało się ich coraz więcej i więcej. Jednak każdego dnia Chłopiec wbijał ich coraz mniej. Aż nadszedł ten, w którym nie pojawił się ani jeden. Wtedy Chłopiec pobiegł z wielką radością do Ojca i mu o tym powiedział. Wtedy Ojciec znów zabrał go w miejsce, w którym stał płot i rzekł do niego: "Udało Ci się nikogo nie skrzywdzić,.

...o dwóch takich, co ukradły szczęście...

I logiki
mimo sensu i spraw

wciąż coś jest nie tak

i gdy zostaje sama to płakać mi się czasem chce

b.
23:36, i-will-survive
Link Dodaj komentarz »
to minie
Gwóźdź

Tak bałeś się miłości mej
A ja kochałam cię mniej
Wystarczył mi twój uśmiech i
Obecność i więcej nic

Lubiłeś z kimś nagle wyjść i pójść,
Jak każe męski obyczaj wasz
Wystarczył mi wbity w ścianę gwóźdź,
Na którym wisiał twój płaszcz


Poszedłeś sobie któregoś dnia
W tę stronę, gdzie los cię niósł
I chociaż wziąłeś ze sobą płaszcz
To w ścianie był jeszcze gwóźdź

Przez lata mgła i wiatr, i deszcz
Ze sobą niosę swój chłód
A w moim domu gorzej niż źle
Ze ściany wyjęto gwóźdź


Przez lata mgła i wiatr, i chłód
Nie było jeszcze najgorzej tak
Bo choć ze ściany wyjęto gwóźdź
Pozostał mi po nim ślad

Aż wreszcie ślad bezpowrotnie znikł,
Gdy przykrył go nowy tynk
Została pewność, że gwoździa ślad
Przedwczoraj jeszcze tam.

Harry Potter i Trudne Życie

- Czarny Pan kazał nam go opatrzyć- wyjaśnił Snape

- Aaa, rozumiem. - powiedział Russel odkładająć pałke

- Słyszeliśmy krzyki. - odezwał się ponownie Snape

- Pana Pottera zaczęły boleć trochę ręce.- powiedział przekąśnym tonem i wskazał na jego ręce

Druga postać stojąca opok Snape'a nagle podeszła do Harry'ego. Wzięła jego lewą rękę i bardzo powoli, z należytą ostrożnością zaczęła wyciągać gwóźdź.

Harry'ego zdziwiło to zachowanie. Inny śmierciożerca wyciągnąłby gwóźdź. Nawet nie starając się by nie sprawiać bulu. A oto ta postać nie zamierzała go krzywdzić.

- Pośpiesz się.- powiedział Snape

- Tak się składa, że wyciąganie gwoździ boli tak samo, jak je się wbija.- odpowiedziała postać

Harry bardzo się zdziwił, ponieważ ten głos wcale nie należał do mężczyzny, tylko przeciwnie, do jakiej kobiety.

rozgrywka dla największych

Znacznie się różnią od poprzednich. Robiłam dużo, by zabić nudę, o której całkiem zapomniałam. Robiłam dużo rzeczy, o których rok temu nie myślałabym wcale. Traciłam życie szybko i powoli.
Wszystko się zmienia, niekoniecznie na dobre, ale zmiana przychodzi zawsze. Mam nadzieję, że pewne moje wybryki zostaną tylko piętnem wakacji, niczym więcej. Mam nadzieję, że On będzie mi kazał przyrzec, że nigdy więcej. I wreszcie mam nadzieję, że dotrzymam słowa i nie dam się skusić.
Teraz zacznie się znów nowu początek - Liceum. Podobno jeden z najpiękniejszych okresów w życiu. Jak będzie? Zobaczymy.
Tymczasem chciałam przeprosić wszystkich za siebie. Za każdy gwóźdź wbity w plecy moich rodziców, za każdy gwóźdź dla Koraliny, których nie chciałam tak bardzo wbijać. Chciałam przeprosić Madzię, Grzesia, Tomka i nawet połowę skwerku. Za siebie. Chciałam po prostu przeprosić.
Czas pokazał mi, jaka jestem słaba i że nie potrafię dać sobie rady z niektórymi rzeczami. Będę znów próbowała zrozumieć i walczyć. Znów chcę być taką delikatną dziewczyną, jaką nigdy nie byłam.
Przepraszam za to, że nie potrafię okazywać uczuć. Przepraszam za sztuczność. Przepraszam za wszystko, przepraszam.
Przepraszam.

skomentuj (3)


Mentalność Samotności..
Bo o mnie się tak szybko zapomina. Bo.

apetyt blog

Normalnie?
po prostu mam ochotę się wyspać i za to wstać rano wcześniej. na przykład około 10. :)

chyba jest dobrze.


apetyt 2005-03-02 00:02:27
skomentuj (2)


TO...

to będzie dobry weekend.

czuję to w powietrzu i we mnie.

poszaleję :)



apetyt 2005-03-04 12:15:48
skomentuj (1)
RAPORT ZE ŚRODKA WEEKENDU

nastawienie czyni cuda. i ochota na zabawę. i towarzystwo ludzi.
zreszta to nic nowego, bo kocham imprezy i moich znajomych.

dziś wyglądam pięknie. czuję się bosko.
w pubie rozerwałam sobie spodnie zahaczając o gwóźdź wystający z krzesła - co tylko mnie rozbawiło :) na szczęście znajomi podwieźli mnie do domu - bali się o moje dobre imię :)

uwielbiam gwar pubów.
śmianie się aż do bólu brzucha.
uwielbiam moich przyjaciół, głównie facetów.
nie przestanę się nigdy dziwić, że tak bardzo się lubimy. że oni mnie lubią.
tym bardziej że, jak tylko dobrze się zastanowię, z każdym z nich coś mnie kiedyś łączyło - od małego, żartobliwego flirtu do poważnej sercowej burzy albo dwumiesięcznego związku z roczną depresją - ale z prawie każdym z nich mam związane jakieś sercowe wspomnienie. może to dlatego jesteśmy tak świetnymi kumplami?

Reality Hurts...

Nas dwuch - heh to nie było by nic dobrego. A chiałem jeszcze napisać o moim internetowym kumplu który obecnie zstępuje mi mojago najwspanialszego przyjaciela Marcina. Otórz Piotrke, bo tak ma na imie, super gośc - moge sie mu wygadac i dzięki temu niemusze wszystkiego tłamsić w sobie. Wiem że jak zwykle moja notka jest totalnie nie składa - ale cóż taki już mam kaktusowy styl:P Na koniec jeszcze pozdrowienia dla Natalki i specjalnie dlaniej bajeczka.....

Drewniany płot

Marek nie miał łatwego charakteru. Jego ojciec dał mu pewnego dnia worek gwoździ i kazał wbijać w okalający ogród płot - każdy brak cierpliwości, każdą kłótnię miał dokumentować jeden gwóźdź w płocie.

Pierwszego dnia wbił ich 37. W następnych tygodniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ malała z dnia na dzień: odkrył, że łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe.

Wreszcie nadszedł dzień, w którym nie wbił ani jednego. Poszedł więc do ojca i powiedział mu to. Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwóźdź każdego dnia, w którym nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim.

Mijały dni i w końcu Marek mógł powiedzieć: - Wyciągnąłem z płotu wszystkie gwoździe.

Wtedy ojciec zaprowadził go przed płot i rzekł:

- Spójrz ile w płocie jest dziur..